fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Paweł Rożyński: Biznes na zakręcie

Adobe Stock
Polskie firmy okrzepły w ciągu 30 lat kapitalizmu, produkują coraz więcej i nowocześniej, prowadzą ekspansję za granicą, ale teraz stanęły przed nowymi wyzwaniami, największymi od czasu transformacji.

Z kolejnej edycji naszej Listy 2000 płyną krzepiące wnioski: widać, że sprzyjały nam koniunktura gospodarcza na świecie i rosnący popyt wewnętrzny. Ten ostatni zresztą wciąż utrzymuje polski biznes na fali. Najlepiej radzą sobie deweloperzy mieszkaniowi i komercyjni. W czołówce są także firmy energetyczne oraz usługowe. Sukces tych ostatnich pokazuje, jak głębokie zmiany społeczne zaszły w Polsce i jak podniosła się jakość życia. Lista 2000 to ciekawy fotograficzny obraz naszej przedsiębiorczości. Nie pokazuje jednak wyzwań, przed którymi staje biznes. A te są równie wielkie, co lekceważone przez rządzących.

W nasze firmy zaczyna już uderzać spowolnienie gospodarcze na Zachodzie, które mogą pogłębić wojna handlowa USA z Chinami czy brexit. Przedsiębiorstwa stanęły też w obliczu braku pracowników i większych żądań płacowych. Najgorsze nadejdzie, jeśli milion pracujących u nas Ukraińców odpłynie na Zachód. A państwo dorzuca do ciężaru kosztów w biznesie swoją cegiełkę, skokowo zwiększając płacę minimalną. Ratunkiem jest automatyzacja, a nawet robotyzacja, ale polskie firmy do niedawna były sceptyczne wobec takich innowacji. Poza tym są one na początku bardzo kosztowne.

I tu dochodzimy do kolejnego wyzwania: cyfrowej transformacji gospodarki i budowy przemysłu 4.0, opartego m.in. na szybkiej transmisji 5G. Porozumiewające się ze sobą maszyny to już nie science fiction. Choć modne jest wspieranie firm technologicznych i internetowych, wciąż nie doczekaliśmy się na tym polu tzw. jednorożców, czyli podmiotów wartych ponad miliard dolarów. Takie ma już nawet mała Litwa.

Polskie firmy muszą także wyjść z ekspansją poza UE i uniezależnić się od wsparcia finansowego z Brukseli, które niebawem się przecież zmniejszy.

Ciężko rozwijać biznes, gdy ceny energii rosną w skali roku o blisko 30 proc. i są wyższe niż np. w Niemczech. To efekt wspierania przez państwo energii z węgla (w dużej części rosyjskiego). Niektórzy zdesperowani przedsiębiorcy budują własne źródła energii. Przyszły rok będzie szczególnie trudny dla firm mikro i małych, które nie będą już korzystać z parasola ochronnego.

Zagrożeniem jest też rosnąca pozycja państwa. I nie chodzi tylko o ręczne sterowanie, ale o szokująco wysoki udział spółek kontrolowanych w większym bądź mniejszym stopniu przez rząd. W zestawieniu takich firm jest tylko 0,8 proc., ale odpowiadają aż za 14 proc. przychodów. Ich znaczenie będzie rosło. Szczególnie niebezpieczne jest to w bankowości, gdzie instytucje państwowe kontrolują aż ok. 40 proc. rynku (i to jeszcze przed możliwym kupnem mBanku).

Najgorsza dla biznesu jest jednak niepewność, którą przedsiębiorstwa ćwiczyły niedawno na przykładzie słynnej 30-krotności przy składkach na ZUS. Efektem jest słaby stan inwestycji firm w relacji do PKB, znacznie niższy od założonego w strategii odpowiedzialnego rozwoju premiera Mateusza Morawieckiego.

Z tymi wyzwaniami muszą się zmierzyć nowi liderzy, bo ci, którzy tworzyli firmy na przełomie lat 80. i 90., odchodzą zmęczeni. Pesel jest nieubłagany. Były prezydent Bronisław Komorowski powiedział kiedyś, że polski pilot poleci i na drzwiach od stodoły, jeśli będzie trzeba. Polski przedsiębiorca też musi sobie poradzić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA