fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Anita Błaszczak: Podzwonne dla korpoklatki

Adobe Stock
Pandemia nie tylko wywoła rewolucję na rynku pracy i nieruchomości, ale może też zmienić cały układ urbanistyczny miast, wpływając również na zmiany demograficzne.

Chyba już nikt, nawet właściciele biurowców, nie wierzy, że po pandemii, jak gdyby nic, wrócimy za biurka do zatłoczonych open space'ów. Sondaże pokazują zgodnie jeden trend: systematycznie rośnie – i to zarówno wśród pracowników, jak i menedżerów – przekonanie, że zdalnej pracy będzie teraz w firmach dużo więcej niż przed erą lockdownu. W ostatnich miesiącach szefowie zobaczyli, że ich pracujący w domach podwładni są równie, a czasem i bardziej, wydajni jak w biurze, nauczyli się też (przynajmniej niektórzy) zarządzać zdalnymi zespołami, które też zwykle cenią sobie swobodę i wygodę home office. Nie do przesady, bo większości z nas brakuje dawnych kontaktów, bezpośredniej rozmowy i plotek.

Badania prowadzone w ostatnich tygodniach dowodzą, że klaruje się już nowy, tzw. hybrydowy model pracy, w którym większość biurowych pracowników będzie spędzała w firmie dwa–trzy dni w tygodniu, a niektórzy przejdą całkiem na home office. Coraz więcej firm, także w Polsce, już teraz dopasowuje się do tego modelu, negocjując nowe umowy wynajmu biur z mniejszym metrażem. Nie zazdroszczę inwestorom, których pandemia zaskoczyła w pełni rozmachu inwestycji w nowe biurowce, ani tym, którzy mają starsze budynki tracące teraz szybko na wartości. Część z nich może z czasem przerobi się na mieszkania, podobnie jak po kryzysie finansowym z 2008 r. w londyńskim City. Nie zazdroszczę też osobom, które za wyśrubowane stawki kupowały mieszkania w apartamentowcach stawianych okno w okno w dzielnicach biurowych pustoszejących w weekendy. Ich głównym atutem było położenie, które w czasach hybrydowej pracy traci na wartości.

Eksperci firm doradczych już zwracają uwagę na zmiany w zachodnich metropoliach, gdzie w centrach spadają ceny wynajmu mieszkań, a przybywa pustostanów. Przełoży się to na rynek pozostałych usług, a za kilka lat większy udział zdalnej pracy wpłynie na inwestycje infrastrukturalne, układ miast oraz demografię. Niedługo duże miasta mogą mieć poważny problem z malejącą liczbą mieszkańców. Już teraz włodarze naszych metropolii powinny zacząć myśleć, jak poprawić jakość życia, w tym zwłaszcza powietrza, którą mają najgorszą w Europie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA