Reklama

Kolej znowu czeka zapaść przez brak pasażerów

Po rekordowym 2019 roku liczba podróżnych może się w roku obecnym skurczyć nawet o ponad 100 milionów.

Aktualizacja: 02.12.2020 06:13 Publikacja: 01.12.2020 21:00

Kolej znowu czeka zapaść przez brak pasażerów

Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki

Pandemia drugi raz mocno bije w kolej. Jeszcze we wrześniu wydawało się, że będzie ona zmniejszać straty. Z pociągów skorzystało wówczas 21,6 mln osób, o jedną czwartą mniej niż rok wcześniej, co jednak było najmniejszym spadkiem r./r. od marca. Ale październik przyniósł zimny prysznic. Według Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) liczba podróżnych zmalała do 18,5 mln. To w porównaniu z ub. rokiem mniej o 40,6 proc., a zarazem to najgłębszy spadek od lipca, kiedy frekwencja po pierwszej fali zakażeń zaczęła się poprawiać. A na październikowym pogorszeniu się nie skończy: w listopadzie fala zachorowań wzrosła. Więc wyniki za dwa ostatnie miesiące 2020 r. mogą być gorsze – jak w kwietniu i maju, gdy frekwencja tąpnęła odpowiednio o 77 oraz 65,6 proc.

Czytaj także: PKP Intercity zatrzymuje część ekspresów przez koronawirusa

A miało być lepiej

Byłaby to fatalna perspektywa dla całego roku, którego końcówka – jak wcześniej zakładano – miała złagodzić wiosenny kryzys. Tymczasem jak podaje UTK, przez pierwsze dziesięć miesięcy z kolei skorzystało 183,4 mln osób. To o ponad jedną trzecią mniej niż w tym samym okresie rok temu.

PKP InterCity już na początku listopada wstrzymało kursowanie części ekspresów, w tym sześciu pendolino, a także pociągów TLK. Kolejne kursy wstrzymano 9 listopada, następne – w połowie miesiąca. Średni spadek rezerwacji wyniósł wtedy 65 proc. względem 2019 r. – Od początku roku do końca października PKP InterCity przewiozło 23,7 mln pasażerów, co stanowi 42 proc. spadku w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. W odniesieniu do średniej dziennej liczby pociągów uruchamianych w obowiązującym rozkładzie jazdy, tymczasowo odwołanych zostało około 5 proc. pociągów – mówi Agnieszka Serbeńska z zespołu prasowego spółki. To znacznie mniejsze redukcje niż wiosną – w okresie od marca do maja odwołanych zostało ok. 60 proc. składów, a 8 proc. kursowało w relacjach skróconych. Jednak w okresie wiosennych ograniczeń w przemieszczaniu się spadek frekwencji sięgał 93–94 proc. Z kolei przewoźnika obowiązuje teraz limit maksymalnie połowy zajętych miejsc.

Reklama
Reklama

Spadki – różnej wielkości – widać także u przewoźników regionalnych. Koleje Mazowieckie przewiozły we wrześniu 4,2 mln pasażerów, a w październiku niespełna 4,1 mln. W ujęciu r./r. to mniej odpowiednio o 19,3 proc. oraz o 29,2 proc. Ogółem w okresie wrzesień–październik 2020 r. liczba podróżnych zmniejszyła się o 2,67 mln, tj. o 24,5 proc. – informuje Donata Nowakowska, dyrektor biura rzecznika prasowego Kolei Mazowieckich. Tu jednak żadne połączenie nie zostało zawieszone.

Także w Kolejach Śląskich realizowane są wszystkie połączenia z rozkładu jazdy. W ostatnich dwóch tygodniach dzienna frekwencja jest w miarę regularna i zawiera się w przedziale 25-27 tys. pasażerów. Oznacza to jednak, że listopad okazał się słabszy od tego samego miesiąca w ub. roku o 50–55 proc. – Szczytem odbudowy był wrzesień, kiedy już od 1. dnia miesiąca notowaliśmy bardzo duże zwyżki frekwencji. Ale ponowne wprowadzenie ograniczeń automatycznie przyczyniło się do spadku – przyznaje Tomasz Musioł z Kolei Śląskich.

Rozwój pandemii ograniczył także ruch transgraniczny. W listopadzie Koleje Dolnośląskie zawiesiły kursowanie pociągów do Czech. Powodem była decyzja czeskiego rządu o zamknięciu granicy z Polską z powodu dużej liczby zakażeń w Polsce. Zawieszone zostały kursy na liniach turystycznych i dalekobieżnych, organizowanych wspólnie z prywatnym czeskim przewoźnikiem Leo Express (relacja Praga–Wrocław–Praga).

Jeszcze w październiku UTK prognozował, że w najbardziej pesymistycznym scenariuszu (było ich cztery) tegoroczna liczba pasażerów kolei może się zmniejszyć do nawet 208 mln z 335 mln w ub. roku. Zdaniem Jakuba Majewskiego, prezesa Fundacji ProKolej, to realny scenariusz. Jednak teraz straty przewoźników wyglądają inaczej niż wiosną. – Wtedy transport praktycznie zamarł. Teraz ruch jest mniejszy, ale nie zamknięto zakładów pracy. W rezultacie pociągi regionalne mają mniejsze spadki frekwencji niż dalekobieżne, w których zabrakło przejazdów biznesowych i turystycznych – tłumaczy Majewski.

Potrzebna nowa tarcza

Mniejsza liczba pasażerów oznacza duże spadki wpływów ze sprzedaży biletów. Pięć organizacji zrzeszających firmy kolejowe ma dziś wystąpić do ministra infrastruktury z apelem o pomoc w ramach tarczy antykryzysowej. „Systemowe wsparcie jest potrzebne po raz drugi i dotyczy zarówno przewoźników, jak i zarządców infrastruktury kolejowej" – apelują w liście. Miałoby zostać skierowane do firm o kodach PKD 49.31.Z (transport lądowy pasażerski, miejski i podmiejski), PKD 49.10.Z (transport kolejowy pasażerski międzymiastowy), 49.20.Z (transport kolejowy towarów) i 52.21.Z (działalność usługowa wspomagająca transport lądowy).

Lepszą sytuację widać tymczasem w przewozach towarowych. W październiku przewieziono koleją 20,8 mln ton ładunków. To o 1,1 mln ton (5,7 proc.) więcej niż we wrześniu, choć o 0,6 mln ton mniej (3 proc.) niż w październiku ubiegłego roku. Jednak od maja 2020 r. utrzymuje się trend wzrostowy (porównując wyniki miesiąc do miesiąca). – Potencjał przewozów towarowych potwierdza pojawienie się nowych przewoźników i rozwój przewozów intermodalnych – stwierdza Ignacy Góra, prezes UTK.

Transport
Wojna uderza w rosyjski rynek lotniczy. Mniej samolotów, mniej pasażerów
Transport
Droższe bilety i mniej lotów. Eksperci ostrzegają przed zmianami w branży
Transport
UE szykuje nokaut dla floty cieni Putina. Nadchodzi pełna blokada morskich szlaków
Transport
Szeremietiewo wchłonie Domodiedowo. Transakcja za pół ceny
Transport
PKP Intercity podsumowało 2025 rok. Padły rekordy, historyczna umowa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama