fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Inne sporty

Badminton: Nie potrzeba czarodzieja

Marek Krajewski
YouTube
Marek Krajewski, prezes Polskiego Związku Badmintona, o długach i trudnej sytuacji tego sportu.

Rzeczpospolita: Poprzedni prezes Marek Zawadka twierdzi, że przejął pan władzę w wyniku puczu, i nie uznaje wyników ostatnich, przyśpieszonych wyborów...

Marek Krajewski: Padały różne określenia. Pucz też był, słyszałem również o rewolucji. Zjazd odbył się jednak zgodnie z prawem, frekwencja była największa od lat, Ministerstwo Sportu i Turystyki przysłało swoich przedstawicieli. Wiem, że trudno pogodzić się z porażką, kiedy przegrywa się na wszystkich frontach, ale takie są fakty. Ludzie uwierzyli w obiecanki, że będzie jeszcze lepiej. Ale przejrzeli na oczy, o czym najlepiej świadczą wyniki wyborów. Tych, którzy dwa lata temu doszli do władzy, nikt już nie chciał.

Długi jednak zostały.

I to duże, wyzwanie jest więc znacznie większe niż kiedyś, gdy obejmowałem tę funkcję. Oczywiście będziemy je spłacać.

Były medale ME ze złotym ?w mikście włącznie. W Rio Nadieżda Zięba i Robert Mateusiak byli blisko olimpijskiego podium. Dziś o takich wynikach możemy tylko marzyć. Kadrowicze nie mieli od sierpnia, gdzie trenować, nie było lotek, trenerów. Będzie lepiej?

Jestem przedsiębiorcą, wiem, na czym polega biznes, i nie lubię obiecywać gruszek na wierzbie. Mogę tylko zapewnić, że naprawimy to, co zostało zepsute, a ministerstwo nam w tym pomoże. Kiedyś było tak: zrobicie wyniki, dostaniecie pieniądze. Teraz trzeba przedstawić program na najbliższe lata. I tak zrobiliśmy. Trzy medale ubiegłorocznych ME juniorów to dowód, że mamy zdolną młodzież. Te medale nie wzięły się z niczego, tylko z solidnej pracy w ośrodku w Białymstoku. Nie potrzebujemy czarodzieja, nie musimy czekać na cud. Trzeba po prostu ciężko pracować.

Ale przydałby się dobry nauczyciel. Będziecie jeździć po naukę czy innych zapraszać do siebie?

6 stycznia przylatuje do Polski znany w naszym kraju trener Kim Young Man z Korei Południowej, w marcu spodziewamy się koreańskiej trenerki. Kiedy wcześniej zapraszaliśmy Kima miał przygotować polskich zawodników do sukcesów, teraz marzy mi się, by stworzył system szkolenia, by uczył nie tylko zawodników, ale również trenerów. Oczywiście będą też korepetycje zagraniczne podczas dłuższych wyjazdów do Azji czy krótszych np. do Danii. Będziemy szukać i czekać na drugiego Mateusiaka, który w tym projekcie też będzie miał godne miejsce.

Ale to uzdrawianie będzie sporo kosztowało...

Próbujemy pozyskać sponsora, jesteśmy w trakcie rozmów. Od strony organizacyjnej chciałbym, aby PZBad był sprawnie działającą, choć niszową organizacją. Mam już trochę doświadczenia, założyłem fundację Narodowy Badminton, szkolimy od lat nauczycieli, którzy w blisko 200 szkołach prowadzą zajęcia. I mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Chciałbym też postawić na parabadminton, który prężnie rozwija się w innych krajach. Najbliższy cel sportowy, to oczywiście kwalifikacja na igrzyska w Tokio, co nie będzie łatwe. Zawodnicy są rozbici psychicznie i minie sporo czasu, nim uwierzą, że ciężka praca ma sens. Polacy startowali na wszystkich igrzyskach od debiutu tej dyscypliny w Barcelonie (1992) i kilka razy za sprawą debla Mateusiak – Michał Łogosz, oraz miksta Mateusiak – Zięba ocierali się o olimpijski medal. Dziś, tak naprawdę, zaczynamy od początku.

Ile lat potrwa odbudowa?

Mam nadzieję, że po sześciu latach wyjdziemy ?na prostą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA