fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Renty z dekretu Hitlera też w Polsce

Pixabay
573 Polaków wciąż otrzymuje od rządu RFN kompensacje za rany doznane w czasie służby w Wehrmachcie w czasie II wojny światowej.

Renty są wypłacane na podstawie dekretu podpisanego osobiście przez Adolfa Hitlera w 1941 r. Dokument zrównywał prawa rodowitych Niemców i osób innej narodowości, które złożyły przysięgę „wierności, lojalności i posłuszeństwa" Führerowi.

Świadczenia sięgają od 435 do 1275 euro miesięcznie. Mają do nich prawo ci, którzy doznali ubytku na zdrowiu w czasie służby w Wehrmachcie oraz „innych organizacjach wojskowych". Zdaniem „Bild Zeitung" w tej definicji mieszczą się także jednostki Waffen-SS, struktury, która u progu wybuchu wojny zostały podporządkowane siłom zbrojnym. Ustawa nie obejmuje natomiast reszty SS, ramienia zbrojnego NSDAP.

Źródła niemieckie podkreślają, że do uposażeń nie mają prawa ci, którzy popełnili zbrodnie wojenne. Jednak cytowany przez AFP belgijski historyk specjalizujący się w dziejach III Rzeszy Christophe Brull podkreśla, że kiedy większość beneficjentów uzyskała prawo do rent w latach 50., nie sprawdzano, jaką rolę odgrywali w czasie wojny.

W przypadku Polaków świadczenia wypłacają dwa landy: dla osób mieszkających na terytoriach, które przed wojną należały do Niemiec Nadrenia Pólnocna-Westfalia, a dla pozostałych Polaków – Badenia Wirtenbergia. Do świadczeń prawo mają także dzieci i wnuki poszkodowanych żołnierzy Wehrmachtu i innych jednostek wojskowych III Rzeszy.

Od 2008 r. władze landów mogą z powodów etycznych wstrzymać wypłatę świadczeń, ale jak podaje Ministerstwo Pracy w Berlinie zdarzyło się to okazjonalnie – do 2017 r. rentę łącznie utraciło tylko 99 osób.

Z Hitler-rente, jak to nazwał „Bild", korzysta wciąż w Niemczech 66 tys. osób, a poza granicami RFN – 2033 osoby. Wśród tej ostatniej grupy Polaków jest najwięcej. Na kolejnych miejscach są Słoweńcy (184 osoby), Austriacy (101), Czesi (94), Chorwaci (71), Francuzi (54), Węgrzy (48), Brytyjczycy (34) i Belgowie (18).

Mimo to właśnie od Belgii zaczął się skandal z wypłatą rent dla kolaborantów zbrodniczego reżimu. W maju 2016 r. stowarzyszenie ofiar obozów koncentracyjnych Memoire-Herinnering zwróciło po raz pierwszy uwagę na skandal związany z obowiązywaniem dekretu Hitlera. Dwa tygodnie temu parlament królestwa wystąpił do władz RFN o natychmiastowe wstrzymanie wypłat i ujawnienie ich beneficjentów.

– Wypłata rent za kolaborację z jednym z najbardziej morderczych państw w historii stoi w oczywistej sprzeczności z działaniami na rzecz pamięci i pokoju podejmowanymi w ramach projektu integracji europejskiej – napisali belgijscy deputowani.

Sprawa zaczyna także wywoływać oburzenie w Wielkiej Brytanii i Francji. Francuska wiceminister obrony narodowej Genevieve Darrieussecq zapowiedziała, że rząd wystąpi o ustalenie tożsamości każdej z 54 osób otrzymujących renty. Następnym krokiem może być wystąpienie do RFN o wstrzymanie wypłat. Zdaniem lidera skrajnie lewicowego ugrupowania Francja Niepokorna Jean-Luc Melenchona świadczenia powinny natychmiast zostać przekazane Fundacji Charles'a de Gaulle'a.

Wypłata świadczeń w Polsce, gdzie ogromna liczba osób nigdy nie dostała rekompensat za śmierć bliskich czy szkody na zdrowiu w czasie II wojny światowej, jest szczególnie oburzająca. Na razie nie wiadomo, czy polskie władze również wystąpią do Berlina o wstrzymanie wypłat. Z powodu niemieckich przepisów o ochronie danych osobowych tożsamość osób otrzymujących renty nie jest znana.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA