fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Rosyjski szlaban na jabłka z Białorusi

Fotorzepa, Marcin Zubrzycki
Od piątku jabłka i gruszki z Białorusi pojadą na wschód. Moskwa przyłapała sąsiada na wwozie objętych embargiem polskich owoców.

Rossielchoznadzor, rosyjski nadzór nad produktami rolnymi, wprowadził czasowe ograniczenie na import jabłek i gruszek z Białorusi. Inspekcja tłumaczy to wynikami ostatnich kontroli na granicy, na której zwykle nie ma odpraw, gdyż oba kraje należą do Związku Celnego (wschodniego odpowiednika strefy Schengen).

Czytaj także:

Gruszki zamiast sztućców

Jak informują Rosjanie, mobilne grupy Federalnej Służby Celnej zatrzymały 39 pojazdów z objętymi embargiem produktami spożywczymi bez dokumentów fitosanitarnych. Z tego 36 tirów przewoziło jabłka i gruszki pod różnymi przykrywkami. Np. jeden z tirów miał wieźć sztućce z Polski na Ukrainę. W rzeczywistości przewoził jabłka i gruszki.

Decyzję Kremla ostro skomentował w czwartek Aleksander Łukaszenko: – Zrobili się tak bezczelni, że zaczynają wykręcać ręce – powiedział prezydent Białorusi.

Kreml w sierpniu 2014 r., w odpowiedzi na zachodnie sankcje za aneksję Krymu, wprowadził embargo na produkty rolno-spożywcze z Unii. W Rosji brak importowanej żywności spowodował gwałtowny wzrost cen. Według Ministerstwa Gospodarki w ciągu dwóch pierwszych lat obowiązywania zakazu ceny żywności zwiększyły się o średnio 31,6 proc., czyli 1,2 razy powyżej poziomu inflacji.

Dla uczestników rynku owoców nie jest tajemnicą, że na wprowadzeniu embarga najbardziej skorzystała Białoruś. Szczególnie białoruski eksport jabłek i gruszek do Rosji nagle zwiększył się ponadtrzykrotnie w porównaniu z poziomem sprzed embarga. Tak samo skokowo rósł z kolei eksport jabłek i gruszek z Polski na Białoruś, osiągając w 2016 r. rekordowy poziom 556,1 tys. ton (dla porównania w 2013 r. było to 176 tys. ton).

Wobec rosnącego popytu w Rosji, gdzie Polska była największym dostawcą jabłek, zaradni Białorusini zaczęli sprowadzać jabłka i gruszki z Ukrainy, do której z kolei eksportowali je polscy sadownicy. W ciągu trzech lat Białoruś stała się największym dostawcą jabłek na rynek rosyjski.

W sezonie lipiec 2017–styczeń 2018 Ukraina eksportowała 21 tys. ton jabłek. Z tego na Białoruś trafiło 11,4 tys. ton. Było to 1,6 razy więcej, niż Białorusini kupili na Ukrainie rok wcześniej. Wzrostowi jabłkowego biznesu sprzyjał brak stałych kontroli granicznych między Rosją i Białorusią.

Instytucje kontrolne Federacji nieraz zarzucały białoruskiemu sąsiadowi, że wykorzystuje sytuację i dostarcza warzywa, nabiał oraz owoce nie ze swoich pól i ogrodów, ale np. z Polski. Rosja nasiliła więc wyrywkowe kontrole tirów z Białorusi, co skutkowało spadkiem w ostatnich trzech latach białoruskiego eksportu owoców na rynek sąsiada.

W 2018 r. Białoruś importowała z Polski blisko 190 tys. ton głównie jabłek. Białoruskie firmy kupowały też jabłka na Ukrainie i w Turcji, ale te ostatnie także miały w większości pochodzić z krajów objętych rosyjskim embargiem.

Po jabłkach pieczarki

Czy obecna decyzja Rosjan rzeczywiście zahamuje dostęp do rynku jabłkom z Polski? Zdaniem ekspertów z portalu EastiFruit „na Polskę to prawie nie wpłynie", gdyż wielkość reeksportu do Rosji jest niewielka w porównaniu z całym eksportem.

W sezonie 2016/2017 polskie jabłka były eksportowane do 75 krajów, podczas gdy przed embargiem (w latach 2013–2014) odbiorcy byli z 57 państw. Przy czym o 56 proc. zwiększyła się sprzedaż do krajów spoza Unii.

W sezonie 2017/2018 Polska wysłała za granicę 839 tys. ton jabłek za 346 mln euro (+8 proc. r./r.). Białoruś była po Niemczech drugim odbiorcą polskich owoców. Tu jednak import spadł wartościowo o 16 proc., do 102 mln euro. To efekt niskich cen owoców na białoruskim rynku, które utrzymują się do dziś.

O 40 proc. mniej jabłek sprzedaliśmy za granicę w sezonie 2018/2019. Według Eurostatu było to 660 tys. ton, jednak wartość sprzedaży spadła mniej, bo o około 10 proc.

Białoruscy importerzy muszą się w najbliższym sezonie liczyć z kolejnymi kłopotami. Rossielchoznadzor nie wyklucza wprowadzenia zakazu na wwóz z Białorusi pieczarek i truskawek. One też, zdaniem Rosjan, w większości są reeksportowane z państw Unii, głównie z Polski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA