fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Sprzedaż ubrań i butów przez wirusa spadła o 6 mld zł

sklep z odzieżą
Adobe Stock
Branża ma za sobą najgorszy rok w historii ze spadkiem sprzedaży o ponad 22 proc. W tym roku spodziewane jest już odbicie, a do Polski wchodzą nowe marki.

W pandemicznym 2020 r. Polacy wydali na odzież i obuwie ponad 21 mld zł, czyli ponad 6 mld zł mniej niż rok wcześniej. Nawet przestawienie się na sprzedaż internetową nie pomogło w zwalczaniu skutków aż trzech lockdownów. Ten rok zaczyna się od zamkniętej większości sklepów w centrach handlowych, ale powinien przynieść lepsze wyniki.

Jak prognozuje specjalnie dla „Rzeczpospolitej" firma badawcza Euromonitor International, ten rok ma przynieść wzrost rynku do 23,5 mld zł, co oznacza o 11,7 proc. lepszy wynik niż w fatalnym 2020. Niemniej do poziomu z 2019 r. nadal daleko i odrabianie strat potrwa.

Nowe marki na rynku

– Patrząc na statystyki, widać, że czas kryzysowy bez strat przeszły sieci spożywcze, a na przeciwległym biegunie są te oferujące odzież. Nowa rzeczywistość wpłynęła na zwyczaje zakupowe konsumentów – mówi Mariusz Woźniakowski z Katedry Marketingu, Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. – Klienci chętniej korzystają ze sklepów zlokalizowanych bliżej domów, rzadziej odwiedzają obiekty handlowe. Zyskały na popularności zakupy przez internet, nawet w grupie konsumentów niekorzystającej z tej formy handlu – dodaje.

Choć na razie wyniki są fatalne – styczeń oznacza spadki ruchu w centrach o 60 proc. – to pojawiają się także nowe marki, które wchodzą na nasz rynek. Pierwszym tegorocznym debiutem jest francuska marka JOTT.

– To pochodzący z Marsylii producent kurtek, odzieży i akcesoriów dla całej rodziny. Wiodącym produktem marki są wysokiej jakości puchowe, kolorowe kurtki – mówi Agata Krysiak, założycielka Ammalfi Fashion, które reprezentuje na polskim rynku marki, takie jak DKNY, Ralph Lauren, Melissa Odabash czy The Kooples. Teraz również reprezentuje markę JOTT.

– Polacy lubią stylowe, ale i praktyczne rozwiązania, dlatego marka widzi potencjał w naszym rynku. 70–80 proc. dystrybucji w Polsce JOTT chce realizować przez sklepy monobrandowe. Aktualnie poszukujemy franczyzobiorców i lokalizacji – dodaje.

– Okres kryzysu jest idealnym momentem do wejścia na nowy rynek czy poprawę obecnej pozycji. Kryzys ma to do siebie, że poza tym, iż doprowadza do bankructw i osłabienia firm, to powoduje, że dla tych silniejszych, lepiej zarządzanych i posiadających zapasy finansowe robi się więcej miejsca do rozwoju – mówi Sebastian Sadowski-Romanov, prezes ITRO Export Solutions. – Polska należy do UE, więc jest dobrym miejscem do inwestycji i tworzenia przyczółka do dalszej ekspansji. 38 mln konsumentów powoduje, że to też atrakcyjny rynek – dodaje.

Czas na ekspansję

Firmy też nie planują drastycznych cięć, choć spadki sprzedaży w tej skali wskazywałyby na takie decyzje. Grupa VRG znana z marek m.in. Vistula, Wólczanka i W.Kruk podaje, że powierzchnia handlowa jej sklepów na koniec 2020 wyniosła 53 tys. mkw. czyli 2,4 proc. mniej w ujęciu rocznym. Grupa zamknęła 27 salonów odzieżowych, ale otworzyła cztery nowe jubilerskie. W 2021 roku netto zgodnie z założeniami zarządu ubędzie 13 salonów w segmencie fashion i przybędzie sześć salonów W.Kruk.

– Jesteśmy gotowi do uruchamiania nowych sklepów we franczyzie i pojedyncze punkty będą się otwierać. Nie planujemy jednak w tym roku otwierania sklepów własnych w galeriach handlowych – mówi Tomasz Przybyła, wiceprezes zarządu CDRL, właściciela marki Coccodrillo. – W tym roku stawiamy na rozwój omnichannel i e-commerce. Zakładamy, że dynamika rozwoju e-commerce w tym roku nie będzie już tak wysoka. Przewidujemy przyrost sprzedaży o przynajmniej 30 proc. r./r. – dodaje.

O ograniczaniu inwestycji nie mówi także LPP, właściciel marek Reserved, Cropp czy House. Firma informowała, iż będzie nadal rozwijała sieci sprzedaży, szczególnie młodszych marek na wschodnich rynkach, gdzie widzi potencjał rozwojowy dla sklepów tradycyjnych. Wraca również do planów wejścia na nowy rynek i otwarcia w 2021 salonów w Macedonii Północnej.

Priorytetem dla marek jest teraz rozwój kanałów online, w 2020 r. wiele z nich podwoiło obroty w tym kanale. Niemniej również sprzedawcy wywodzący się z online nie rezygnują z centrów handlowych.

– Prowadzimy 25 sklepów stacjonarnych eobuwie.pl oraz jeden salon Modivo. Wszystkie znajdują się w Polsce. Decyzje dotyczące dalszego rozwoju sklepów stacjonarnych będziemy podejmować wraz ze zniesieniem obostrzeń – mówi Marcin Grzymkowski, prezes eObuwie. – Chcemy ocenić, jak zmieniają się preferencje i zachowania konsumentów. Jak łatwo zauważyć, pandemia koronawirusa nasiliła digitalizację. Dopiero po obserwacji rynku będziemy podejmować dalsze decyzje – dodaje. Ponad 95 proc. przychodów pochodzi z kanału online, a sprzedaż w całym 2020 r. wzrosła 52 proc., do 2,2 mld zł.

Modivo to platforma do sprzedaży odzieżowych marek premium online. Ma jednak jeden salon stacjonarny, otwarty w 2020 r. – Innowacyjna formuła sklepu spotkała się z ogromnym zainteresowaniem klientów i jesteśmy przekonani, że jest to sklep przyszłości, przed podjęciem decyzji biznesowych będziemy także śledzić rozwój sytuacji w retailu – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA