fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Sklepy zarabiają na mrozie. Internetowa sprzedaż ożyła

Adobe Stock
Z magazynów internetowych sklepów znika obuwie zimowe. Decathlon musiał zadbać o dostawy sanek. Ale sklepom w galeriach zimowa minihossa przechodzi koło nosa.

Styczniowa mroźna aura sprzyja firmom handlującym zarówno odzieżą, obuwiem, jak i sprzętem sportowym do zimowej rekreacji na świeżym powietrzu. – Obserwowany spadek temperatury spowodował u nas zauważalny wzrost zainteresowania zimową kolekcją dziecięcą, szczególnie kurtkami oraz akcesoriami zimowymi, na co w przypadku większości modeli byliśmy przygotowani – mówi Monika Wszeborowska, rzeczniczka LPP, właściciela marki Reserved i kilku innych.

Czy grupa była na taki obrót sprawy przygotowana? – Oczywiście największa część wejść zimowej kolekcji miała miejsce na koniec października. Zamówienia jednak były na tyle duże i tak skonstruowane, aby pokryć szacowaną sprzedaż także w styczniu. Klienci oprócz ciepłych kurtek w kolekcjach dziecięcych mają do wyboru także szeroką gamę akcesoriów, takich jak czapki, kominy czy rękawiczki – dodaje rzeczniczka.

Ożyła sprzedaż obuwia zimowego. – W ostatnich dniach widzimy zwiększenie zainteresowania obuwiem typowo zimowym, takim jak śniegowce, kozaki czy ocieplane obuwie dziecięce. Te kategorie szybko znikają głównie z magazynów e-commerce eobuwie, deezee, a w przypadku CCC notują nawet kilkusetprocentowe wzrosty rok do roku – informuje Daria Sulgostowska, rzeczniczka Grupy CCC.

Pogoda sprawiła, że do łask wróciły zapomniane nieco w ostatnich latach sprzęty sportowe. Fora internetowe obfitują w ogłoszenia rodziców chętnych, by pożyczyć albo odkupić nawet używane sanki lub plastikowe jabłuszka do ślizgów z górki.

– Tegoroczne niezwykle obfite opady śniegu spowodowały olbrzymie zainteresowanie produktami do zjeżdżania – mówi Wojciech Kozłowski, rzecznik prasowy Decathlon Polska. – Zaobserwowaliśmy aż siedmiokrotny wzrost popytu na sanki w stosunku do zeszłego roku. Produkty te zniknęły w błyskawicznym tempie i obecnie nie są już dostępne w naszych sklepach. W kolejnych dniach spodziewamy się nowych dostaw, natomiast przy tak dużym popycie, nie możemy zapewnić, że pozostaną w sprzedaży przez długi czas. To pokazuje, że Polacy mają potrzebę aktywnego spędzania wolnego czasu i uprawiania sportów – dodaje Kozłowski.

Zanim w Polsce zrobiło się biało i mroźno, na mocny spadek przychodów ze sprzedaży nart czy odzieży zimowej w ostatnim kwartale kalendarzowym 2020 roku (swoim trzecim kwartale obrotowym) narzekała sieć Intersport, właściciel sieci sklepów wielkoformatowych ze sportową odzieżą i sprzętem sportowym.

Łączne przychody grupy wyniosły w IV kw. ub.r. 40,1 mln zł, o 25,8 proc. mniej niż przed rokiem. Spadały przede wszystkim wpływy ze sprzedaży rzeczy potrzebnych do uprawiania narciarstwa i pływania, co firma tłumaczyła zakazami administracyjnymi – zamkniętymi basenami oraz wyciągami i bazą noclegową.

Czy zimowa aura sprawiła, że i ta firma odczuwa napływ klientów? W poniedziałek jej komentarza nie uzyskaliśmy. Wiadomo, że sieci sklepów w galeriach handlowych, a do takich należy Intersport, pilnie wyglądają końca zakazu handlu w tych obiektach. Internet, w którym radzą sobie coraz lepiej, to dla nich nadal tylko część biznesu. Dla przykładu w IV kw. ub.r. Intersport odnotował ponad 100-proc. wzrost obrotów z e-commerce, a stanowiło to nadal tylko 26,2 proc. sprzedaży detalicznej.

W poniedziałek premier Mateusz Morawiecki zapowiedział przygotowanie tzw. protokołów sanitarnych wraz z najwięcej tracącymi na lockdownie branżami. W domyśle, mają pomóc w odmrożeniu biznesów, takich jak hotele czy restauracje. Miałyby wejść w życie w lutym. Wtedy mają ruszyć też sklepy w galeriach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA