fbTrack

Handel

Trump chce umowy handlowej z Chinami. To koniec wojny?

Donald Trump i Xi Jinping
AFP
Prezydent USA Donald Trump chętnie zawarłby umowę handlową z Chinami, by w ten sposób wesprzeć amerykański rynek akcji – donosi agencja Bloomberga powołując się na oficjeli z Białego Domu.

W środę zakończyła się w Pekinie runda negocjacji handlowych pomiędzy rządami USA i Chin. Nie wiadomo, co w ich trakcie osiągnięto, ale pojawiły się przecieki o zbliżeniu stanowisk obu krajów. Może o tym świadczyć to, że rozmowy trwały trzy dni zamiast zapowiadanych dwóch. Choć miały one być prowadzone na poziomie wiceministrów, to niespodziewanie pojawił się na nich również chiński wicepremier Liu He. Lu Kang, rzecznik chińskiego MSZ, zapowiedział, że wyniki rozmów zostaną wkrótce ujawnione a to, że trwały one dłużej niż planowano świadczy o tym, że obie strony poważnie dążą do zawarcia porozumienia. – Myślę, że one były dosyć dobre – stwierdził Ted McKinney, podsekretarz stanu w Departamencie Rolnictwa USA biorący udział w pekińskich rozmowach.

Czytaj także: Miliardowe straty USA i Chin na wojnie celnej

„Opierając się na tym, co wiem, sytuacja jest dosyć pozytywna. Obie strony wciąż konsultują dokładne sformułowania komunikatu, tak by obie wersje były skoordynowane” – zatweetował Hu Jinin, redaktor naczelny chińskiego dziennika „Global Times”. 

Również prezydent Trump stwierdził na Twitterze, że „negocjacje idą bardzo dobrze”. Zrobił to jeszcze przed ich zakończeniem.

Dotychczas prezydent USA publicznie wskazywał na to, że to Chiny są bardziej zdesperowane, by dążyć do umowy. Argumentem za nią miały być oznaki spowolnienia w chińskiej gospodarce oraz kiepska sytuacja na rynkach akcji w Chinach. Grudniowa przecena na amerykańskich giełdach (najgorsza w tym miesiącu od 1931 r.) miała jednak skłonić Trumpa do większej ostrożności. Trump traktuje zachowanie giełd jako barometr sukcesu lub klęski polityki gospodarczej. Zwolennicy ostrego kursu w Chin (sekretarz handlu Wilbur Ross oraz prezydencki doradca handlowy Peter Navarro) starali się jak dotąd wskazywać, że wojna handlowa będzie miała ograniczony wpływ na amerykańskie spółki i że to Chiny mocniej na niej stracą. Przecena na giełdach z ostatnich tygodni utrudniła im to zadanie. Zwolennikiem twardej linii wobec Chin jest również Robert Lighthizer, Przedstawiciel Handlowy USA, który uważa, że Stany Zjednoczone powinny wymóc na ChRL przede wszystkim poszanowanie dla amerykańskiej własności intelektualnej. Zdaniem Lighthizera, USA powinny ostrożnie podchodzić do chińskich obietnic. Za szybkim porozumieniem z Chinami opowiadają się natomiast: sekretarz skarbu Steven Mnuchin i główny prezydencki doradca ekonomiczny Larry Kudlow.

Źródło: rp.pl na podst. Bloomberga

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL