fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Paryż szuka turystów

Bloomberg
Liczba rezerwacji w paryskich hotelach spadła o 30-40 proc. w porównaniu z rokiem 2014. Mniej jest turystów, ale i sami Francuzi rzadziej chodzą do restauracji.

Na sylwestrowe kolacje zarezerwowano o ponad połowę miejsc mniej, niż rok temu. Mniej też jest zamówień na katering, wyraźnie nie ma nastroju do świętowania, a ludzie unikają spotkań w większych grupach. I ten trend wyraźnie się pogłębia. Jeszcze pod koniec listopada, w dwa tygodnie po zamachach minister gospodarki, Emmanuel Macron mówił o 20 procentowym spadku rezerwacji hotelowych i 10 procentowym w gastronomii, a także o nadziejach na szybki powrót do normalności.

W samym Paryżu mniej będzie w tym roku sylwestrowych atrakcji, skrócony został noworoczny pokaz iluminacji pod Łukiem Triumfalnym i ze zrozumiałych względów zabroniono strzelania z petard.

— Niestety rezerwacje na ten długi weekend są mniejsze o 30-40 procent, przy czym najwięcej właśnie w okolicach Nowego Roku - przyznała w rozmowie z Reuterem Evelyne Maes szefowa federacji hotelarzy UMIH-Paris Ile de France.

W 2014 roku Paryż odwiedziło 32,2 mln turystów, a najwięcej przyjazdów zanotowano właśnie w okolicach Nowego Roku. Branża turystyczna , największe źródło dochodów , zatrudnia w stolicy Francji bezpośrednio pół miliona osób. Pośrednio dwukrotnie więcej. Z turystów żyją sklepy i restauracje.

Tuż po atakach terrorystycznych analitycy rynku turystycznego zapewniali, że Paryż podniesie się znacznie szybciej, niż można się tego obawiać. Okazuje się jednak, że terroryści wyrządzili bardzo poważne szkody. A turyści zaczęli się bać.

Przy tym z przyjazdów rezygnują przede wszystkim najbogatsi, najbardziej skłonni do wydawania pieniędzy. Luksusowy hotel Plaza Athenee, gdzie rok temu nie było co marzyć, aby o tej porze roku znaleźć wolny pokój, teraz zapełniony jest w 65 proc. i wynajmuje apartamenty z rabatami. Dostępne rezerwacje były nawet w Sylwestra Taka sytuacja po raz ostatni zdarzyła się 15 lat temu. Przy tym Maes nie ukrywa, że znaczna grupa turystów odwołuje rezerwacje zrobione nawet kilka miesięcy temu i wyraźnie widać, że czekali do ostatniej chwili z decyzją. Ale z przyjazdów rezygnują również mniej zamożni cudzoziemcy, którzy korzystali z Airbnb oraz prywatnie wynajmowali mieszkania. Evelyne Maes przypomina, że po ataku terrorystów islamskich na Charlie Hebdo powrót do normalizacji trwał kilka miesięcy. -Tym razem zapewne będzie podobnie. Chociaż miałam nadzieję, że nie potrwa to tak długo - mówi.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA