fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Programy pomocowe ograniczyły skalę recesji

Fotorzepa, Robert Gardziński
Wszystkie kraje UE uruchomiły programy antykryzysowe, ale nie sprawdza się prosta zasada, że im więcej wydanych pieniędzy, tym mniejsze straty w gospodarce.

– Z naszych badań wynika, że tarcze antykryzysowe uratowały w Polsce ok. 3 proc. wzrostu PKB – mówi „Rzeczpospolitej" Leszek Kąsek, starszy ekonomista ING Banku Śląskiego. – To znaczy: gdyby tych ogromnych programów pomocowych, szacowanych na 6–7 proc. PKB, nie było, recesja w Polsce w 2020 r. sięgnęłaby ok. 6 proc. – dodaje. Tymczasem, jak prognozuje Komisja Europejska, nasza gospodarka w 2020 r. skurczy się o 3,6 proc.

Coś za coś?

Jednak nie ma nic za darmo. Tak duża skala pomocy kosztowała nas skokowy wzrost zadłużenia państwa, a deficyt sięgnie w 2020 r. rekordowych 8,8 proc. PKB (to też prognozy KE). Tym samym znajdziemy się w gronie krajów UE o największym deficycie w sektorze finansów publicznych. Z drugiej strony, będziemy też w grupie państw o najniższej recesji. I tu pojawia się pytanie: czy wielkość pomocy publicznej w kryzysie przesądzała o skali załamania gospodarki w Polsce i innych krajach UE? To znaczy, czy tam, gdzie rząd zdecydował się na duży impuls fiskalny, udało się uniknąć głębokiej recesji?

Szybki przegląd sytuacji w krajach UE pokazuje, że ten mechanizm nie wszędzie się sprawdził. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii deficyt sektora finansów publicznych w 2020 r. sięgnie nawet 13,4 proc. PKB, a gospodarka i tak skurczy się o ponad 10 proc. Podobnie w Hiszpanii – gdzie deficyt poszybował do 12,2 proc. PKB, a gospodarka załamie się o ponad 12 proc. Odwrotnie jest za to w Danii czy Szwecji, gdzie i dziura w publicznej kasie, i recesja mają należeć do najmniejszych w Unii.

– Rzeczywiście nie do końca sprawdza się zasada, że im wyższy deficyt, tym płytsza recesja, bo sytuacja w każdym państwie jest inna – komentuje Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao SA. – W niektórych krajach wysoki deficyt jest nie tylko efektem programów pomocowych, ale też pochodną samego kryzysu gospodarczego, który obniżył dochody budżetowe. Poza tym wiele zależy też od struktury samej gospodarki i tego, w jakie punkty pandemia uderzyła najmocniej – dodaje.

– Nie ulega wątpliwości, że programy pomocowe łagodziły wpływ pandemii na gospodarkę – zaznacza też Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Millennium Bank. W większości krajów Europy, podobnie jak w Polsce, programy skierowane były na utrzymanie płynności firm i ochronę miejsc pracy, dzięki czemu wzrost bezrobocia był o wiele mniejszy, niż można było się spodziewać, udało się też ochronić przed katastrofalnym spadkiem dochody gospodarstw domowych.

Lokalna specyfika

– Niemniej samej recesji nie dało się uniknąć, zresztą nikt tego nie oczekiwał – zaznacza Antoniak. – A to, jak głęboka jest recesja, zależy jednak przede wszystkim od specyfiki rynku – dodaje Maliszewski. – Przykładowo we Włoszech czy Hiszpanii skala pandemii i jej efekty gospodarcze były bardzo duże, bo sektor usług w tym kraju ma wyjątkowo duży udział w PKB – wyjaśnia ekonomista Millennium Bank. A przecież to sektor usług, takich jak turystyka, gastronomia, kultura, cały przemysł spędzania wolnego czasu, najbardziej ucierpiał przez pandemię i kolejne lockdowny. Inaczej jest w krajach bardziej uprzemysłowionych, do których należy Polska, ale też Niemcy, bo przemysł radzi sobie w pandemii znacznie lepiej niż usługi.

– Wydaje się, że nie ma takiego prostego przełożenia: im więcej państwo wyda na programy pomocowe, tym lepiej. Ważne jest, jak i na co wydajemy te pieniądze, komu pomogą najbardziej i jakie efekty przyniosą w dłuższym okresie – podsumowuje Maliszewski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA