fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

#PROSTOzPARKIETU: Andrzej Domański: Najbliższe miesiące mogą być udane dla dużych spółek

ROL
Gościem #PROSTOzPARKIETU w środę był Andrzej Domański, członek zarządu i dyrektor departamentu zarządzania aktywami Eques Investment TFI. Tegoroczny zdobywca Złotego Portfela „Parkietu”.
This browser does not support the iframe element.
Wiosną przewidział pan, że to mWIG40 da sporo zarobić w tym roku i faktycznie latem średnie spółki były w hossie. Jesienią z kolei radził pan przestawić się ze średnich firm na duże no i mamy prawie 7 proc. wzrostu WIG20 w tydzień. Jakimi kryteriami kierował się pan formułując te prognozy?
Generalnie prognozując ruchy na rynku musimy brać pod uwagę cały szereg wskaźników. Kluczowe są dane makroekonomiczne, w szczególności wskaźniki wyprzedzające koniunkturę.
PMI?
Tak, choć również inne. Następnie wyniki finansowe spółek, ale nie tyle ich wartości nominalne, co dynamika zmian – to, czy zyski rosną, czy spadają. No i po trzecie, czynniki o których mówi się rzadziej, czyli kwestie płynności. Mam na myśli śledzenie tego w jakie klasy aktywów są zainwestowane pieniądze inwestorów w danym momencie. Wieloletnia hossa na rynkach obligacji wywołała kolosalne napływy kapitału do funduszy dłużnych na całym świecie, w tym również w Polsce. Po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA te pieniądze zaczynają szukać sobie nowego miejsca i powoli płyną do funduszy akcji. W Polsce jeszcze tego nie widać. Listopad był kolejnym słabym miesiącem dla portfeli akcji, znów wypłacono z nich więcej pieniędzy niż do nich wpłacono, ale myślę, że to się zmieni również nad Wisłą i oszczędności Polaków zaczyna płynąć na giełdę.
Co dokładnie skłoniło pana do zmiany nastawienia względem dużych spółek?
Wyceny stały się atrakcyjne i zacząłem się zastanawiać, jaki kolejny news mógłby doprowadzić do głębszych spadków w WIG20. Trudno mi było wymyślić taką informację. W przypadku banków bardzo wiele jest w cenie, oczywiście z tych kwestii, o których się mówi. W przypadku spółek energetycznych większość fauli zostało już popełnionych. Spółki surowcowe miały spory dystans do nadrobienia względem swoich zagranicznych odpowiedników. Z tego wychodziło, że średnie spółki, które zarówno w 2016 r. jak i 2015 .r, ale również 2014 r. jako segment zachowywały się istotnie lepiej niż WIG20 powinny zacząć wypadać trochę gorzej. Oczywiście nie twierdzę, że przewidziałem tak silny ruch wzrostowy indeksu blue chips, ale wydawało mi się, że warto zacząć przechylać portfele w kierunku WIG20 no i tak na szczęście zrobiliśmy w Equesie.
Wyszedł pan z założenia, że już niżej nie możemy spaść?
Zawsze można spaść niżej, natomiast nie bardzo potrafiłem sobie wyobrazić czynniki, które mogłyby ten rynek jeszcze bardziej zdołować. Również bardzo uważnie śledzę wskaźniki nastrojów inwestorów. Z ogólnodostępnych mogę polecić np. Fear nad Greed Index, czy też wskaźnik nastrojów inwestorów indywidualnych w USA, które często, dość dokładnie wskazują punkty zmiany trendu. Nadmierny pesymizm sugeruje, że warto kupować akcje, a nadmierny optymizm, że trzeba sprzedawać. Powoli zaczynamy się do niego zbliżać. Reakcja rynków na wygraną Trumpa pokazała, że akcji w portfelach było bardzo mało. Indeks amerykańskich średnich spółek Russell 2000 wzrósł o kilkanaście proc. To naprawdę potężny ruch.
No właśnie, u nas też widzimy imponujące zwyżki WIG20 zwłaszcza jak na standardy, do których przyzwyczailiśmy się przez ostatnie dwa lata. Do tego dochodzi coraz bardziej powszechne przekonanie zarządzających o tym, że trzeba stawiać na WIG20. Pora sprzedawać akcje?
Jeszcze za wcześnie. Rzeczywiście analitycy i zarządzający coraz częściej stawiają na WIG20, ale jeszcze nie widzimy tego co jest naprawdę istotne, czyli pieniędzy od inwestorów detalicznych. Dopiero jak zauważymy napływy do funduszy akcji przyjdzie czas, żeby się zastanowić, czy nie pora na "przycięcie" pozycji. Zauważmy też, że optymizm w odniesieniu do WIG20 jest na razie deklaratywny - nie widać go w stopach zwrotu funduszy inwestycyjnych. Część zarządzających cały czas nie może się przekonać do tego, że warto mieć w portfelu choć trochę WIG20.

Duże napływy do funduszy akcji, czyli jakie?

W tym roku z funduszy akcji w Polsce wypłacono o 3,5 mld zł więcej niż do nich wpłacono. W tym kontekście samo odwrócenie tego trendu będzie już istotną informacją. Jeżeli do funduszy akcji wpłynie 300-400 mln zł netto w jednym miesiącu, to już będą pieniądze widoczne na rynku.

Co prognozuje pan dla rynków akcji na pierwszy kwartał 2017 r.?

Wydaje mi się, że na koniec I kw. rynki akcji będą wyżej niż teraz. Za granicą pieniądze zaczynają płynąć w kierunku funduszy akcji. Wyceny dla spółek są stopniowo podnoszone. Wzrost globalnego PKB powinien przyspieszyć. Dobre PMI, np. 53,9 dla strefy euro (PMI composite w listopadzie - red.), pozwalają mieć nadzieje na kontynuację wzrostów. Jednocześnie myślę, że już w I kwartale zobaczymy pogorszenie nastrojów. Obstawiałbym Chiny w szczególności rynek nieruchomości, który znów może postraszyć inwestorów i schłodzić hossę w surowcach. Państwo Środka zużywa siedmiokrotnie więcej miedzi niż gospodarka USA. Impuls fiskalny Trumpa nie da rady zrównoważyć spadku popytu na miedź w Chinach.

Dobre nastroje globalnych inwestorów u nas przełożą się głównie na duże spółki?

Oczywiście. Widać już teraz, że największe obroty na GPW notują zagraniczni brokerzy, którzy handlują wyłącznie dużymi spółkami i kilkoma firmami z mWIG40. Jeżeli światowy trend ruchu w kierunku akcji będzie trwał, w Polsce będzie widoczny przede wszystkim w dużych spółkach. Do wzrostów w segmencie małych firm potrzebujemy przynajmniej zatrzymania odpływów z funduszy akcji polskich.

Na koniec wątek osobisty - czym się Pan zajmuje w Equesie, dla którego zostawił pan niedawno Noble Funds TFI?

Mam znacznie szerszy zakres obowiązków niż u poprzedniego pracodawcy, z którym zresztą rozstałem w świetnych relacjach. Poza obowiązkami zarządzającego, pełnię funkcje nadzorcze i jestem odpowiedzialny za rozwój oferty produktowej. W styczniu ruszymy z funduszem akumulacji majątku, inwestującym zarówno w obligacje jak i - od czasu do czasu - w akcje, celującym w stopę zwrotu rzędu 5 proc. rocznie. Następnie uruchomimy nową strategię akcji. Pozostaję jednak skoncentrowany na rynku, śledzeniu go w sposób ciągły i zarządzaniu funduszami.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA