Pogorszenie nastrojów wokół krajowego sektora bankowego sprawiło, że jeszcze przed południem indeks WIG20 został zepchnięty mocno pod kreskę. I tam pozostał do końca sesji, finiszując 1,7 proc na minusie. Powodem wyprzedaży były obawy związane z aferą wokół Komisji Nadzoru Finansowego. Oczy inwestorów były zwrócone na banki należące do Leszka Czarneckiego. Mimo uspokajających komunikatów zapewniających o stabilności krajowego systemu bankowego, inwestorzy zaczynają mieć obawy czy pozostałe banki nie będą musiały się zrzucić na ratowanie Getin Noble Banki i/lub Idea Banku. Na rynku pojawiły się też spekulacje dotyczące możliwej dymisji szefa NBP Andrzeja Glapińskiego. Szybko jednak zostały zdementowane.

Słabość krajowych indeksów mocno kontrastowała z kolorem zielonym na europejskich rynkach akcji, gdzie od rana inicjatywa należała do kupujących. W miarę upływu czasu zapał do kupowania akcji powoli gasł, dlatego zwyżki na wielu parkietach wytraciły impet.

Piątkowej przecenie w Warszawie zdecydowanie przewodziły banki. Te największe - PKO BP i Pekao – potaniały odpowiednio o 6 proc. i 3,8 proc. Sprzedający uaktywnili się też na papierach PZU. W gronie mniejszych przedstawicieli sektora finansowego spadkom przewodziły Getin Noble i Idea Bank. Przecenie skutecznie oparły się walory KGHM, wspierane rosnącymi cenami miedzi na światowych rynkach, oraz spółek energetycznych. Piątkowej wyprzedaży towarzyszyły podwyższone obroty. Na całym rynku właścicieli zmieniły akcje o wartości przekraczającej 1,5 mld zł.