fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fundusze Europejskie

Polska musi ratyfikować fundusz odbudowy

Premier Mateusz Morawiecki postulował, i uzyskał, obietnicę wstrzymania się Komisji z wytycznymi stosowania nowego mechanizmu warunkowości
AFP
Parlament Europejski przegłosował w środę nowy budżet Unii Europejskiej na lata 2021–2027. Kraje członkowskie muszą jeszcze dokonać ratyfikacji funduszu odbudowy gospodarki po pandemii.

To już była formalność, bo wszystkie sporne kwestie uzgodniono wcześniej. Eurodeputowani dali zielone światło dla nowego budżetu UE na lata 2021–2027 wynoszącego blisko 1,1 biliona euro. Z czego dla Polski popłynie 98 mld euro.

Teraz można już formalnie zatwierdzić budżet na 2021 rok. A państwa członkowskie, w tym Polska, mogą już przygotować programy operacyjne, na podstawie których będą opracowywane konkretne projekty do sfinansowania z unijnej polityki spójności. W tej konkretnej kategorii Polska dostanie 66 mld euro.

Weto i pieniądze

Zgoda Parlamentu nastąpiła po tym, jak w ubiegłym tygodniu Polska i Węgry zniosły weto wobec pakietu finansowego UE, uzyskawszy od Rady Europejskiej gwarancje związane z zasadami stosowania w przyszłości nowego mechanizmu warunkowości. Umożliwia on zawieszanie unijnych funduszy dla państw, w których łamanie praworządności zagraża interesom finansowym UE.

W deklaracji unijnych liderów znalazło się zapewnienie, że Komisja Europejska nie rozpocznie żadnej procedury w tej sprawie, dopóki unijny Trybunał Sprawiedliwości nie oceni zgodności rozporządzenia z unijnymi traktatami. Zrobi to, jeśli ktoś zaskarży nowe prawo.

Polska już zapowiedziała, że to zrobi, prawdopodobnie razem z Węgrami. Mają na to dwa miesiące od czasu zatwierdzenia rozporządzenia. Parlament Europejski, w przegłosowanej w środę rezolucji w tej sprawie, zapowiedział, że wystąpi do unijnego sądu o przyspieszoną procedurę w tej sprawie.

Jak słyszymy w Komisji Europejskiej, w takiej sytuacji czas oczekiwania na werdykt wynosiłby od 8 do 12 miesięcy. A może nawet mniej, bo np. w pilnej sprawie brexitu i artykułu 50 (określającego zasady wyjścia z UE) sąd w Luksemburgu wydał werdykt już po trzech miesiącach.

Teraz też sprawa jest pilna, bo rozporządzenie formalnie obowiązuje od 1 stycznia 2021 r., ale nie będzie można go stosować ze względu na podjęte na szczycie zobowiązania polityczne. To zresztą nie podoba się eurodeputowanym, którzy zagrozili, że jeśli Komisja będzie się uchylać od swoich traktatowych obowiązków i nie będzie wykonywać rozporządzenia, to Parlament może ją pozwać przed TSUE. Może tak zresztą zrobić każde państwo członkowskie.

Jednorazowy zastrzyk

Oprócz wieloletniego budżetu UE przedmiotem weta polsko-węgierskiego był także wart 750 mld euro fundusz odbudowy gospodarki po pandemii.

Tutaj procedura jest inna niż w przypadku budżetu. Wymagana jest jednomyślna zgoda unijnej Rady na podniesienie limitu tzw. zasobów własnych UE po to, żeby Komisja Europejska mogła w imieniu Unii zaciągnąć pożyczkę na globalnym rynku.

Następnie ta decyzja musi być ratyfikowania przez 41 parlamentów w 27 państwach członkowskich, co może zająć kilka miesięcy. W Polsce słychać głosy, że Sejm może wstrzymać się z ratyfikacją, dopóki nie dowie się, jak dokładnie Komisja Europejska będzie stosować nowy mechanizm warunkowości.

Jest to jednak niespójne z polskim żądaniem z unijnego szczytu, gdy premier Mateusz Morawiecki postulował, i uzyskał, obietnicę wstrzymania się Komisji z wytycznymi do czasu wydania werdyktu przez TSUE. Czyli przynajmniej do końca 2021 roku, jeśli TSUE zgodzi się na przyspieszony tryb rozpatrywania ewentualnej polsko-węgierskiej skargi.

W funduszu Polska ma obiecane 23 mld euro w dotacjach i kolejne 37 mld euro w korzystnych pożyczkach. Te pieniądze popłyną szybciej niż środki z nowej polityki spójności. W zależności od tempa ratyfikacji może to nastąpić najwcześniej w połowie 2021 roku, a najpóźniej w trzecim kwartale. Trzeba je wydać w ciągu trzech lat.

To ma być jednorazowy szybki zastrzyk gotówki dla gospodarek państw UE, który ma im pozwolić na szybkie wydobycie się z kryzysu spowodowanego pandemią.

Gaz z unijnych funduszy

Do ostatniej chwili Parlament Europejski i unijna rada negocjowały zasady wydawania pieniędzy z nowego budżetu UE. Wiele państw było przeciwnych możliwości finansowania infrastruktury gazowej ze wspólnych środków. Ostatecznie uzgodniono, że nie będzie to możliwe w ramach nowo tworzonego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, z którego Polska może dostać do 3,5 mld euro. Ale będzie można wydać na ten cel 1,55 proc. z polityki spójności, a konkretnie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. – Biorąc pod uwagę złą atmosferę wokół gazu i wokół Polski, to i tak jest niezły rezultat – słyszymy nieoficjalnie w Parlamencie Europejskim. W latach 2014–2020 Polska z unijnych pieniędzy wydała 656 mln euro na infrastrukturę gazową, według nowych zasad w nowej siedmiolatce będzie mogła na ten cel przeznaczyć 817 mln euro.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Jan Olbrycht, negocjator budżetu UE z ramienia Parlamentu Europejskiego

Jest już podstawa prawna do wydawania unijnych pieniędzy z nowego budżetu.

Jako pierwsze popłyną te bezpośrednie zarządzane z Brukseli, czyli Erasmus, pieniądze na naukę i dla rolników. One będą już od stycznia. Będą też od początku roku wypłacane środki z polityki spójności, ale na stare projekty.

Zostało jeszcze do rozliczenia 45 proc. środków zakontraktowanych w latach 2014–2020, jest na to czas do końca 2023 roku. Z transferami z nowej polityki spójności trzeba poczekać na krajowe programy operacyjne i konkretne projekty – potrwa to około roku. Wcześniej, realnie oceniam, że w III kwartale 2021 roku, rozpoczną się wypłaty z funduszu odbudowy gospodarki po pandemii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA