fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fundusze Europejskie

UE wróci do rozmów o nowym budżecie za miesiąc

AFP
Unijni przywódcy spotkają się w połowie lipca w Brukseli. I wtedy chcą osiągnąć porozumienie w sprawie planu finansowego na najbliższe lata.

— Wszyscy są zgodni, że decyzja musi zapaść przed przerwą wakacyjną — powiedziała w piątek po południu Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej.

Niemka uczestniczyła w wideoszczycie UE, na razie ostatnim. Kolejny odbędzie się już w tradycyjnym formacie, gdy przywódcy i ich delegacje zjadą do Brukseli. Zanim to nastąpi Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej, przygotuje nową propozycję unijnego budżetu na lata 2021-27 i funduszu odbudowy po pandemii. Co do zasady będzie się ona opierała na projekcie KE, który przewiduje 1100 mld euro w budżecie i 750 mld euro w funduszu odbudowy. Ale weźmie też pod uwagę wątpliwości zgłaszane dziś w czasie dyskusji szefów państw i rządów.

Poza przekonaniem, że plan finansowy musi być uzgodniony szybko, panuje też przekonanie, że fundusz odbudowy jest potrzebny, musi zawierać znaczące sumy, może nawet 750 mld euro zaproponowane przez KE, i trzeba na to pożyczyć pieniądze na rynku. To już znaczący postęp w porównaniu z sytuacją sprzed pary miesięcy, gdy grupa państw UE stanowczo odrzucała ten pomysł. Sporny jest natomiast ciągle udział dotacji w tym funduszu: KE zaproponowała 500 mld euro bezzwrotnej pomocy i 250 mld euro pożyczek. Część państw wyrażała opinię, że dotacji nie powinno być w ogóle lub też znacznie mniej. Drugi problem to pozyskanie pieniędzy na rynku. KE chce, żeby pożyczka była spłacana dopiero od 2028 roku przez 30 lat, odsuwając tym samym na dalszą przyszłość kolejną trudną dyskusję o tym, jak i kto ma za to zapłacić. Jednak te same państwa, które chcą ograniczenia dotacji — przede wszystkim Holandia, Austria, Dania i Szwecja — chcą też szybszych spłat. Co ważne akurat w tej sprawie mają ważnego sojusznika — Niemcy.

— Uważamy, że spłaty powinny się rozpocząć w tej perspektywie budżetowej (2021-27), a nie w kolejnej. To znacznie zwiększy naszą wiarygodność — powiedziała Angela Merkel. Chce też, żeby ograniczyć czas trwania funduszu. KE zaproponowała okres 2021-24. Niemiecka kanclerz wcześniej zgodziła się na 500 mld euro dotacji, co utorowało drogę dla ambitnej propozycji KE.

Wiele państw podnosiło też problem klucza alokacji dla 750 mld euro. Komisja dla znacznej części tych pieniędzy zaproponowała podział oparty na historycznych danych dotyczących dochodu narodowego brutto na mieszkańca oraz bezrobocia. To drugie premiuje kraje południa Europy, co nie podoba się państwom naszego regionu. Akurat Polska w tej sprawie nie protestuje, bo dzięki zastosowanej metodzie jest trzecim, po Włoszech i Hiszpanii, beneficjentem funduszu. W tej sprawie również Merkel wyrażała wątpliwości, czy nie powinno jednak się uwzględnić statystyk bezpośrednio pokazujących wpływ pandemii na sytuację gospodarczą. Metodologii broniła jednak Ursula von der Leyen. Według niej eksperci Komisji robili szacunki alokacji z uwzględnieniem prognoz gospodarczych i wyniki były podobne. — To pokazuje, że kraje o historycznie wysokim bezrobociu były też najmniej odporne na gospodarcze skutki pandemii. Dlatego trzeba im pomóc w rozwiązaniu tych głębiej leżących problemów — powiedziała.

Anna Słojewska z Brukseli

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA