fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

"Serce z kamienia": Ukryte pragnienia i surowa natura

Surowa przyroda sprawia, że emocje się potęgują. Baldur Einarsson jako Thor
materiały
"Serce z kamienia" potwierdza, że islandzkie kino zaskakuje Europę, tak samo jak reprezentacja piłkarska.

Mała islandzka osada rybacka. Jedno lato, podczas którego dwóch przyjaciół dojrzewa, odkrywając swoją seksualność. Thor zaczyna interesować się dziewczyną z wioski. Nie ma natomiast wątpliwości, że Christiana zaczyna pociągać przyjaciel.

 

Surowa przyroda sprawia, że uczucia się tu potęgują. Uświadomienie sobie homoseksualnych skłonności doprowadzi Christiana do tragedii. Z tym problemem musi się też zmierzyć Thor. To trudna próba dla ich pierwszej męskiej przyjaźni. Co z niej może zostać?

Gudmundur Arnar Gudmundsson, twórca „Serca z kamienia", zaczynał pracę jako dokumentalista. Najbardziej znane są jego filmy „Fiord wielorybów" i „Artun".

– Dorastałem w miejscu, gdzie słońce świeci latem najdłużej, a zimą najkrócej w całym kraju; gdzie dzieci mają bliski kontakt ze zwierzętami i naturą – mówi reżyser. – Piękną, ale i okrutną. Jako dziecko chciałem pokazać dorosłym, jaki był tamten świat. Teraz robię to jako filmowiec. Kiedy zacząłem pisać scenariusz „Serca z kamienia", wróciły do mnie wspomnienia z dzieciństwa i wczesnej młodości. Czułem się tak, jakby za moimi plecami stali starzy przyjaciele i moje siostry. Najważniejsza była dla mnie prawda.

I ta właśnie prawda, obok surowości, stała się głównym atutem filmu. Pomagają się do niej zbliżyć również młodzi wykonawcy.

– Obawiałem się, że nie znajdziemy w Islandii odpowiedniej grupy zdolnych nastolatków – twierdzi reżyser. – Ale na casting przyszło ponad tysiąc osób. Niektórzy byli tak świetni i naturalni, że wybór był bardzo trudny. Zorganizowaliśmy dziesięciomiesięczne warsztaty aktorskie. Przez rok ci młodzi ludzie na moich oczach dojrzewali. Zdawałem sobie jednak sprawę, że bardzo delikatnie muszę ich wprowadzać w świat filmu, bo oni naprawdę zmieniali się razem ze swoimi bohaterami.

„Serce z kamienia" to opowieść dość typowa dla islandzkiej kinematografii. Pełna ukrytych pragnień, drobnych znaków, surowa. Fantastyczne zdjęcia zrobił Sturla Brandth Grovlen, pokazując zarówno chłód natury, jak i wybuchające namiętności.

Maleńka, licząca 300 tysięcy mieszkańców, Islandia zadziwia. Ma drużynę piłkarską, która awansuje do finałów mistrzostw Europy. I kino, obok którego nie można przejść obojętnie. Tak naprawdę narodziło się ono dopiero w latach 80., dzisiaj powstaje tam pięć–sześć tytułów rocznie.

Międzynarodowe szlaki przecierał Fridrik Thor Fridriksson, który w 1991 roku dostał nominację do Oscara za „Dzieci natury" – wzruszającą historię dwojga starych ludzi, którzy uciekają z domu opieki społecznej. Teraz takie nazwiska, jak Baltasar Kormakur czy Dagur Kari, wpisują się mocno w kinematografię europejską.

W ostatnich dwóch latach dołączyli do nich inni twórcy. W 2015 roku Rúnar Rúnarsson „Wróblami" wygrał festiwal w San Sebastian, Grímur Hákonarson filmem „Rams" – konkurs „Pewne spojrzenie" w Cannes.

Twórczość Gudmundura Arnara Gudmundssona, który pisze właśnie kolejny scenariusz i być może zrealizuje go w koprodukcji amerykańskiej, też warto śledzić. Islandczycy wnoszą do kina surowość i wyczulenie na prawdę. A jednocześnie ogromną wrażliwość, poczucie samotności, umiejętność obserwacji detali i sięgania pod powierzchnię zachowań.

Islandzkie filmy akcję rozgrywają zwykle powolnie, są niekomercyjne, ale to bardzo ciekawe kino, w którym można się rozsmakować. Właśnie tak, jak w „Sercu z kamienia".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA