fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Festiwal w Cannes, którego nie ma

AFP
Dyrektor artystyczny Thierry Fremaux podał dziś listę 56 tytułów, które znalazłyby się w tym roku w oficjalnym programie.

Gdyby festiwal nie został odwołany 56 filmów jego uczestnicy mogliby obejrzeć w konkursie głównym, w sekcji Certain Regard lub na pokazach specjalnych.

Jak zawsze w programie znalazły się dzieła wielu mistrzów kina. Wśród nich m.in. „The French Dispatch” Wesa Andersona, „Ete 85” Francois Ozona, „True Mothers” Japonki Naomi Kawase, dwa tytuły (!) znakomitego Steve’a McQueena: „Lovers Rock” oraz „Mangrove”, „Another Round” Thomasa Vinterberga, „DNA” Maivenn, „Heaven: to the Land of Happiness” Sang-Soo.

Wiele filmów z oficjalnej selekcji zostało zrealizowanych przez reżyserów, którzy dotąd jeszcze nie pokazywali na Croisette swoich filmów w oficjalnej selekcji. To twórcy z Francji, Wielkiej Brytanii, Libanu, Egiptu, Niemiec, Szwecji, Bułgarii, Kanady, Izraela. No i jest wśród nich Magnus von Horn ze swoim polsko-szwedzkim filmem „Sweat”.

Aż 15 wybranych filmów to debiuty, jeden z nich zrealizowany przez aktora Viggo Mortensena.

W oficjalnej selekcji jest też 5 komedii, są 3 filmy dokumentalne i 4 animacje.

Trudno o lepszą promocję dla filmu niż festiwal canneński. Dlatego szczęśliwi tegoroczni wybrańcy muszą poczuć się z jednej strony dumny z wyróżnienia, z drugiej – odarci z wielkiej szansy zaprezentowania się światu. W dobie koronawirusowej epidemii ogłoszenie selekcji jest ukłonem wobec nich. Thierry Fremaux zapowiada, że festiwal będzie się starał pomagać tym tytułom, gdy będą one wchodziły do kin.

Część obrazów zastanie zapewne zaproszonych przez inne festiwale – tych, które jeszcze nie zrezygnowały z tegorocznych edycji, m.in. w Locarno, Telluride, Toronto, Deauville, Pusan, Angouleme, Morelii, Nowym Jorku, Lyonie, Rzymie, Rio de Janeiro, Tokio, Bombaju, Mar del Plata, a nawet przez przyszłoroczne Sundance. Niektóre z nich na mocy porozumienia między festiwalami znajdą się w konkursie głównym w San Sebastian. Ogłaszając program Thierry Fremaux nie wspominał o współpracy z festiwalem weneckim, ale być może i ta opcja będzie jeszcze możliwa.

Z pewnością jednak zamrożenie wydarzeń kulturalnych przez pandemię nie jest dla kina i twórców filmów artystycznych czasem łatwym.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA