fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

materiały prasowe
Natalie Portman, Jude Law, a przede wszystkim niepokojąca historia – na płytach wydanych przez M2 Films ukazał się „Vox Lux” - film, w którym Brady Corbet dotyka dwóch wyznaczników współczesności: terroryzmu i celebryctwa.

Jest rok 1999. Bohaterka „Vox Lux” jako trzynastolatka zostaje ciężko ranna w szkolnej strzelaninie. W najtrudniejszych chwilach są przy niej siostra i muzyka. Na mszy, podczas której mieszkańcy miasteczka modlą się za ofiary śpiewa piosenkę przeciw nienawiści, którą ułożyła z siostrą w szpitalu. W ciągu roku ich utwór staje się wielkim przebojem. Życie Celeste zmienia się diametralnie.

Druga część filmu toczy się po dwudziestu latach, współcześnie. Celeste jest gwiazdą. Ma za sobą niełatwy czas, ale teraz na koncertach promuje nowy album. Tyle że jest dziś pijaczką i narkomanką z trudem panującą nad sobą i rzeczywistością. Przez 20 lat spędzonych w show-biznesie wyparowała z niej wrażliwość, a w jej miejsce pojawiły się buta i przeświadczenie o własnej sile. Celeste-gwiazda gardzi ludźmi, zdradza tych, którzy obok niej trwają, źle traktuje siostrę i najwierniejszego menedżera.

W ostatniej scenie Corbet filmuje jej koncert. Celeste Montgomery emanuje energią, porywa. Jest niekwestionowaną królową popu. Ale widz wie, co kryje się za tym obrazem. Obserwował, jak półprzytomną od alkoholu, używek i napięcia piosenkarkę reanimował przed koncertem cały zespół pracujących dla niej ludzi. Nawet jeśli ten obraz showbiznesu jest prawdziwy tylko w części, to wciąż Corbet zadaje ważne pytania: Kogo dzisiaj stawiamy na piedestałach?

Reżyser spina też film scenami terrorystycznych ataków. W pierwszej części to strzelanina w szkole, w drugiej – zamach na turystów na chorwackiej plaży, przeprowadzony przez zamaskowanych napastników z karabinami w rękach. Terroryści noszą srebrne maski, jakie mieli wykonawcy w teledysku Celeste. Corbert stawia trudną, ale nie pozbawioną prawdy diagnozę: i bogom showbiznesu i terrorystom zależy na rozgłosie.

W „Vox Lux” komentarz z offu, wygłaszany spokojnym, pozbawionym emocji głosem Willema Dafoe, przypomina tekst publicystyczny. Każe spojrzeć na świat z dystansu. Ale ten dystans nie rodzi obojętności. „Vox Lux” wywołuje niepokój. I choć chwilami wydaje się chaotyczny i efekciarski, jest ciekawym komentarzem na temat dzisiejszego świata. A do tego zachwyca brawurową kreacją Natalie Portman.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA