fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Europejskie Nagrody Filmowe: Triumf Pawlikowskiego i Kulig

Joanna Kulig i Tomasz Kot w „Zimnej wojnie”. Aktorka nie mogła przybyć do Sewilli. Jest w Hollywood i oczekuje na poród.
Materiały
„Zimna wojna” dostała aż pięć Europejskich Nagród Filmowych, w tym za najlepszy film, pięć lat po sukcesie „Idy”.

To niezwykły sukces! Członkowie Akademii Filmowej uznali „Zimną wojnę” za najlepszy obraz, jaki powstał w Europie w 2018 roku. Paweł Pawlikowski odebrał też w Sewilli statuetki za reżyserię i scenariusz. Potem na pytania o nadzieje oscarowe odpowiadał: –Nie myślę o tym. Jestem szczęśliwy, że dostałem nagrody w Europie. One są przyznawane przez ludzi kina. I decyduje o nich gust członków Akademii, a nie miliony wydane na promocję filmów.

Autorytarne tendencje

Tytuł aktorki roku 2018 przypadł Joannie Kulig, która w „Zimnej wojnie” stworzyła niesamowitą kreację. Do twórców „Zimnej wojny” powędrowała też nagroda za montaż Jarosława Kamińskiego. Bez statuetki wrócił do Polski nominowany w kategorii aktorskiej Tomasz Kot. „Zabrał” mu laur Marcello Fonte, bohater „Dogmana”. Ale nominacja też jest wielkim wyróżnieniem, a rola w „Zimnej wojnie” sprawiła, że krytycy pisali: „Gdyby urodził się w Anglii, grałby Bonda”.

Polskie kino święciło też podczas gali Europejskich Nagród Filmowych inny sukces. Za najlepszą animację członkowie Akademii uznali hiszpańsko-polsko-niemiecko-belgijsko-węgierską koprodukcję „Jeszcze dzień życia” Raula de la Fuente i Damiana Nenowa. Hiszpan i Polak zrobili film o Ryszardzie Kapuścińskim. O reporterze, który jedzie do Angoli, by zrozumieć złożoność wojny. Naraża życie, żeby ocalić pamięć o ludziach, których świat nie zauważa.

Oba te filmy wpisały się w dzisiejszy filmowy krajobraz Europy. 30 lat temu, w 1988 roku, pierwsza gala świeżo założonej Europejskiej Akademii Filmowej odbyła się w podzielonym Berlinie. Druga – w Paryżu, już rzeczywistości, w której blok wschodni zaczął pęd do wolności, a przepaści stawały się coraz mniejsze.

Trzy dekady później przewodniczący Akademii Wim Wenders mówił o murach, które znów rosną.

– Jak to się stało, że pogrzebane zostały nasze marzenia? Może nie dość się staraliśmy? – pytał. Bo codzienność Europy to dziś odradzające się ruchy nacjonalistyczne, populizm, kryzys uchodźczy, terroryzm, podziały ekonomiczne.

W „Zimnej wojnie” Pawła Pawlikowskiego odbijają się też trudne polskie losy, władza ingerująca w kształt sztuki, polityka, która decyduje o życiu zwyczajnych ludzi. To również opowieść o emigrantach, którzy po wyjeździe z kraju wszędzie czują się obcy. Sam Pawlikowski przyznał w Sewilli, że akcja „Zimnej wojny” nie toczy się w dzisiejszym świecie, lecz pobrzmiewają w niej jego echa:

– Zrobiłem film o emocjach i ludziach, którym przyszło żyć w trudnych czasach. Ale historia powtarza się i myślę, że przyniesie nam jeszcze niejedną dramatyczną opowieść. I choć nie wolno przesadzać z porównaniami do okresu stalinizmu, trzeba mieć świadomość, do czego prowadzą rodzące się w moim kraju, ale i w wielu miejscach świata, autorytarne tendencje w polityce i próby wykorzystywania sztuki do promowania jednej obowiązującej wersji przeszłości.

Przerażenie historią jest też w filmie de la Fuente i Nenowa, którzy pokazali grozę konfliktów wywołanych przez nienawiść i polityczną walkę.

Z kolei uznana za najlepszą komedię „Śmierć Stalina” to opowieść o tyranii politycznej i dyktaturze. O totalitarnym systemie, który narzuca ludziom hierarchię wartości, zmuszając do ślepej lojalności, pozbawia jednostkę godności oraz elementarnego prawa decydowania o sobie. Komedia? Śmiech zamienia się więc tu w przerażenie.

Reżyser Armando Iannucci, odbierając nagrodę, nawiązał do brexitu: – Jako pierwszy Brytyjczyk na tej scenie chcę powiedzieć, że Europa to piękna idea.

Na przełomie lat 70. i 80. szukał z kolei opowieści o budzeniu się do wolności Kiryłł Sieriebriennikow. Jego „Lato”, którego bohaterami są muzycy Majk Naumienko i Wiktor, to opowieść o tym, jak punk rock stał się wówczas dla młodych Rosjan alternatywą siermiężnej codzienności, powiewem wolności, zakazanym szaleństwem, buntem. W odtworzeniu atmosfery Leningradu sprzed 40 lat pomógł Sieriebriennikowi scenograf Andriej Pankratow wyróżniony za tę pracę Europejską Nagrodą.

Demokracja i tolerancja

Są też na ekranie opowieści całkiem współczesne. Takie jak „Dogman” Matteo Garrone’a, zdobywca statuetek za kostiumy, charakteryzację i najlepszą rolę męską. Marcello Fonte zagrał tu niepozornego człowieka mieszkającego w małym włoskim mieście. Ale przyjaźń z miejscowym gangsterem doprowadzi go do upadku i samotności.

„Dogman” to rozprawa na temat relacji dobra i zła, korzeni gwałtu. Garrone stworzył obraz, w którym włoskie miasteczko stało się metaforą współczesnych społeczeństw.

Pojawiły się na europejskim ekranie filmy takie jak choćby „Utoya, 22 lipca”. Eric Poppe odtworzył 72 minuty, podczas których Anders Brejvik zabił w Norwegii blisko setkę młodych ludzi biorących udział w młodzieżowym obozie partii pracy. Pokazał te wydarzenia w naturalnym czasie, z punktu widzenia jednej dziewczyny. Nagrodę za zdjęcia dostał tu operator Martin Otterberg.

Ale ważne też są europejskie filmy o zagubieniu i potrzebie tolerancji, takie jak chociażby „Girl” Lucasa Dhonta uznanego za największe odkrycie europejskie. To opowieść o transseksualistce, która urodziła się w ciele chłopca, jest kobietą i chce zostać tancerką.

Europa upomina się o swoje najważniejsze wartości: demokrację, wolność, tolerancję, szacunek dla człowieka. A Europejska Akademia Filmowa ze swoją celebracją różnorodności i przyjazną atmosferą wpisuje się w ten nurt. Także stając w obronie uciemiężonych rosyjskich artystów Olega Sencowa i Kiriłła Sieriebriennikowa czy nagradzając za całokształt wspaniałe, tak bardzo odmienne indywidualności sztuki filmowej: Carmen Maurę, Costę-Gavrasa i Ralpha Fiennesa.

– To jeden z najpiękniejszych wieczorów, w jakich brałem ostatnio udział – powiedział Pawlikowski.

A przewodnicząca zarządu Akademii Agnieszka Holland uśmiechnęła się z goryczą: – Bal na „Titanicu”.

Kiedy po gali szłam nocą przez gwarną, radosną i przyjazną Sewillę, pomyślałam: – Jest czego bronić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA