fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

"Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie" podbija światowe kina

Disney/ materiały prasowe
Nowa produkcja o „Gwiezdnych wojnach” podbiła światowe kina i docenili ją krytycy.

Co prawda „Łotrowi 1” w reżyserii Garetha Edwardsa nie udało się przebić „Przebudzenia mocy” J. J. Abramsa, które miało premierę rok temu. Spełnił jednak oczekiwania producentów. Od premiery minął tydzień, a film zarobił już ponad 388 milionów dolarów (205 mln w samej Ameryce). W premierowy weekend był najchętniej wybieranym filmem przez kinową publikę, a zysk z otwarcia wyniósł 155 milionów. Wynik nie umywa się do „Przebudzenia mocy”, które zarobiło w pierwszy weekend 100 milionów więcej, a w sumie zyski wyniosły 2 miliardy. Trzeba jednak pamiętać, że był to film bezpośrednio kontynuujący gwiezdny cykl, z dawnymi aktorami w obsadzie (m. in. Harrison Ford, Mark Hamill, Carrie Fisher), a na dodatek fani byli wyposzczeni kilkuletnią przerwą w serii.

W tej sytuacji trudno żeby „Łotr” przebił „Przebudzenie mocy”, ale i tak przysłużył się do tegorocznego rekordu Disneya, który po raz pierwszy w historii zarobił w ciągu roku ponad 7 miliardów dolarów na produkcjach kinowych. Na ten wynik złożyły się takie Disneyowskie przeboje jak „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów”, „Księga Dżungli” czy „Zwierzogród”. Natomiast spektakularną klęską wśród premier Disneya 2016 r. okazał się ku zaskoczeniu wszystkich „Bardzo fajny gigant” Stevena Spielberga. Film Spielberga się zwrócił, ale nie przyniósł większych zysków.

Nie tylko widzowie docenili „Łotra”, ale też krytycy. Recenzent brytyjskiego  „Guardiana” dał mu cztery na pięć gwiazdek, stwierdzając, że powstał „przekonujący spin-off, w którym nostalgia miesza się ze świetnymi efektami specjalnymi”. Próbował także interpretować scenariusz w kontekście wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA.

Film pochwalono również w „New York Times”. Krytyk Mekado Murphy komplementował jego „intensywność” oraz sceny batalistyczne. Wyróżnił też muzykę Michaela Giacchino, który jego zdaniem godnie zastąpił Johna Williamsa. Całą recenzję w NYT kończyła uwaga, że film jest skierowany także do widzów nie będących fanami „Star Wars” i będzie dla nich zrozumiały.

Peter DeBruge z „Variety” podkreślił, że wreszcie powstał pierwszy film w całym cyklu, skierowany do dorosłych, a James Dyer z „Empire” zauważył ciekawy paradoks, że podobnie jak „Przebudzenie mocy”, nowy film robi się naprawdę dobry, dopiero gdy zrywa z tradycją i próbuje zaproponować coś nowego.

Krytyczną recenzję opublikował David Edwards z „Independent”, który nazwał film „wtórnym” i „pozbawionym tożsamości”. Uznał, że to bardziej hołd dla gwiezdnego cyklu i nie broni się jako samodzielny obraz.

Najostrzej „Łotra” potraktował Richard Brody z „The New Yorkera”. Rozpoczął recenzję określając film jako „odpersonalizowany” i "przypominający kino po lobotomii”. Później przeszedł do kulinarnych metafor i nazwał film Edwardsa „mito-poetycką potrawką, przypaloną z zewnątrz, a niedogotowaną w środku”. Skrytykował przede wszystkim „płaski scenariusz”, a także nadmiar efektów specjalnych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA