fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Jerzy Surdykowski: Las birnamski

Jerzy Surdykowski: Kiedy w całym świecie dawno upadły małe porty, my doprowadzamy żeglugę morską do Elbląga. Na zdjęciu teren budowy kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej
PAP/Adam Warżawa
Wielkie budowy są pociechą każdego rządu, dowodem siły sprawczej, dają zatrudnienie rzeszom ludzi, napędzają dochód narodowy. Niekoniecznie rządu autorytarnego.

Wszak „Nowy ład” Roosevelta rzucił dziesiątki tysięcy bezrobotnych do budowy mostów i autostrad, odmienił oblicze Ameryki, która dopiero ostatnio pojęła, że jej infrastruktura pochodząca z lat 30. ubiegłego wieku jest przestarzała i rozsypana. Najbardziej jednak kochają takie dzieła władcy, którzy z demokracją są na bakier.

Dość wspomnieć „wielkie budowle socjalizmu” z Nową Hutą na czele. Miała zrównoważyć reakcyjny „krakówek” liczebnością „klasy robotniczej” popierającej – jak wierzyli ówcześni decydenci – robotniczą z nazwy partię. Z tej perspektywy zniszczenie najlepszych terenów rolniczych nie było zbyt wysoką ceną za trwałość ustroju. Tymczasem już w następnym pokoleniu nowohuccy robotnicy okazali się silnym oddziałem Solidarności, która obaliła narzucony PRL. Dziś już wiadomo, że w Unii Europejskiej hutnictwo nie ma perspektyw, bo priorytetem jest klimat i dawna „wielka budowa” staje się wielką rozbiórką. Nie tylko ludzie, ale i przyroda okazuje się przeciwna pokazowym planom krótkotrwałych władców, niby w wiekopomnym „Makbecie" Szekspira, gdzie poddani nie potrafią dać rady zbrodniczemu uzurpatorowi, ale pewnego dnia otaczają zamek zbuntowane drzewa z lasu Birnam. Wróżono mu wcześniej taki koniec, ale nie chciał słuchać.

Nie inaczej może być z wielkimi przedsięwzięciami, których wciąż nie porzuca nasz premier: dzisiaj śmiejemy się z rdzewiejącej stępki nigdy niezbudowanego promu czy z miliona aut elektrycznych. Ale nie o śmiech przyprawia przekop Mierzei Wiślanej: kiedy w całym świecie dawno upadły małe porty, my doprowadzamy żeglugę morską do Elbląga. Jeszcze gorzej z Centralnym Portem Komunikacyjnym: kiedy wszyscy wiedzą, że ruch lotniczy po pandemii nie wróci do dawnej potęgi, my chcemy budować jedno z największych lotnisk w Europie i wystawić rachunek cierpliwej Unii. Dlatego cicho o tym w Polskim Ładzie, ale sprawa wróci. Może czas porzucić kłótnie i ratować kraj przed gigantomanią. Póki nie nadszedł las birnamski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA