fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Krzysztof Kowalski: Coraz mniej archeologii w archeologii

Fotorzepa/ Adam Burakowski
Jeśli dziś naukowiec mówi o nowym narzędziu badawczym, z reguły nie jest to jakiś przyrząd – luneta, mikroskop, wziernik – lecz nowatorska technologia. Dotyczy to także uczonych zgłębiających minione dzieje.

Gigantopithecus blacki to wygasły gatunek małp z południowo-wschodniej Azji, żyjących od 2 mln do 300 tys. lat temu. Gatunek znany jest od stulecia, ale tylko z bardzo nielicznych szczątków, kilku zębów trzonowych z dolnej szczęki zaledwie kilku osobników. Dotychczas wiadomo było o nim niewiele, poza tym, że małpy te miały imponujące rozmiary, były większe od goryli. Paleontolodzy nie znali również ich związków filogenetycznych z innymi gatunkami tamtej epoki. Tak było aż do tego roku, do momentu, gdy prof. Frido Welker z Uniwersytetu w Kopenhadze uzyskał proteiny z emalii zęba tej małpy żyjącej 1,9 mln lat temu, odkopanego w jaskini Chuifeng w Chinach. Są to najstarsze proteiny pochodzące ze szkieletu, jakie udało się zanalizować. Dotychczas uważano to za niemożliwe, ale artykuł o tym zamieściło prestiżowe pismo naukowe „Nature”.

Badacz uzyskał sześć różnych białek tworzących emalię zębową prymatów. Ich analiza ujawniła, że Gigantopithecus blacki spokrewniony był z orangutanem, a ich linie ewolucyjne rozdzieliły się 12–10 mln lat temu. Duńskie osiągnięcie otwiera nowe perspektywy w badaniach najstarszych przedstawicieli gatunku Homo, a więc ewolucji człowieka. Być może wreszcie uda się uplasować gatunek Homo na właściwym miejscu na drzewie genealogicznym naczelnych, bo do tej pory każde nowe odkrycie w tej dziedzinie wywracało wszystko do góry nogami.

Archeolodzy, którzy zjedli zęby na studiowaniu przeszłości, z coraz większym respektem odnoszą się do zębów cudzych. Na stanowisku archeologicznym Pradelles na zachodzie Francji, w departamencie Charente, odkryto pozostałości po posiłkach zwierząt sprzed 50–40 tys. lat. Zęby przeszły przez przewód pokarmowy drapieżników (pozostały na nich ślady działania kwasów żołądkowych). Początkowo badacze sądzili, że należą do jakichś roślinożernych. Prawda wyszła na jaw, gdy zbadano zmiany morfologiczne, jakie zaszły w zębach po śmierci ich właściciela. Okazało się, że są to zęby neandertalczyka. Emalia zębowa jest najbardziej odporną substancją w ciele; właśnie ona częściowo ochroniła zęby w procesie trawienia w przewodach pokarmowych drapieżników. Zęby, częściowo strawione, jednak zachowane dzięki emalii, spotyka się na wielu stanowiskach archeologicznych od początków dziejów ludzkości. Teraz wreszcie będzie można określić, które z nich są ludzkie i jak się tam znalazły. W przypadku stanowiska Pradelles miejsce to było dla neandertalczyków czymś w rodzaju rzeźni, jatki, przynosili tam tusze upolowanych zwierząt, aby je ćwiartować. Przynosili też niektórych swoich zmarłych współtowarzyszy, aby ich poćwiartować, podobnie jak inne trofea łowieckie. Miejsce to odwiedzały także drapieżniki i pożywiały się tym, co w swojej jatce pozostawili neandertalczycy.

Naukowcy z zespołu prof. Karen Hardy z Uniwersytetu w Yorku przeanalizowali skład płytki nazębnej z czaszek neandertalskich w jaskini El Sidron w Hiszpanii. W próbkach wystąpiły takie związki roślinne, jak azuleny, kumaryny, skrobia oraz węglowodany zawarte w orzechach i trawach; neandertalczycy jadali także piołun, krwawnik, rumianek – rośliny bez wartości odżywczych. Odczuwali ich nieprzyjemny smak, ale sięgali po nie, gdyż krwawnik tamował drobne krwawienia, piołun likwidował pasożyty, a rumianek – stany zapalne.

Na zakończenie: Ryszard III rządził Anglią od 1483 do 1485 r. Niewiele wiadomo o jego dzieciństwie i latach młodzieńczych, mało jest o nim wzmianek w dokumentach z epoki, ponieważ miał niewielkie szanse na objęcie tronu. Teraz naukowcy wiedzą o nim więcej, ale dopiero od momentu, gdy pogubił mleczne zęby i wyrosły mu prawdziwe. Analiza zawartych w nich izotopów wykazała, że w wieku ośmiu lat opuścił jeden z zamków we wschodniej Anglii, w którym się wychowywał, i przeniósł się w okolice bardziej deszczowe na zachodzie kraju. Dlatego jego dieta stała się bogatsza w produkty zbożowe, ale uboższa w ryby i mięso. W ciągu dwóch lat panowania, a zarazem dwóch ostatnich lat życia, jego dieta uległa głębokiemu przeobrażeniu. Wstąpienie na tron było okazją do częstego uczestnictwa w luksusowych ucztach, spożywania dzikiego ptactwa i rzecznych ryb, uważanych wtedy za produkty luksusowe, a także do obfitego raczenia się winem – Ryszard III wypijał dziennie tyle, ile wynosi zawartość współczesnej butelki.

„Słownik frazeologiczny” PWN (Warszawa 2017) pod hasłem „ząb czasu” podaje, że jest to „upływ czasu powodujący zniszczenia”. Dzięki współczesnej biochemii „ząb czasu” rehabilituje się i ujawnia to, co czas zakrył.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA