Stanisławski: Czary w Słupsku

Robert Biedroń
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Prezydent Słupska Robert Biedroń postanowił, jak pisze na Facebooku, „zrehabilitować ostatnią spaloną w Słupsku czarownicę Trinę Papisten” poprzez nazwanie jej imieniem jednego z miejskich rond.

Nie zabrakło komentatorów, którzy, by tak rzec, rozpłomienili się na wieść o tej decyzji: „Chcemy, by głośno mówić o tym, jak traktowano kobiety, także w naszym kraju” – podsumowuje anonimowa redaktorka oficjalnego portalu miasta Słupsk.pl. „Ulica będzie nosić imię kobiety, która została zamordowana przez urzędników i Kościół za czary” – pisze z kolei na łamach portalu NaTemat.pl niezrównana Anna Dryjańska.

Morderstwo było okrutne. Sęk jednak w tym, że biedna Catharine Papisten, urodzona w Westfalii, a osiadła w brandenburskim Stolp, była luteranką: cały proces inkwizycyjny odbył się (w sposób typowy dla prześladowań czarownic w krajach protestanckich) pod nadzorem magistratu, w mieście, które od czasów Bolesława Chrobrego do przełamania Wału Pomorskiego z Polską, dalibóg, niewiele miało wspólnego, prócz naturalnie handlu suszonymi flądrami.

Co tam: jak mówi zachodniopomorskie przysłowie, zawsze znajdzie się kij, gdy ktoś...

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL