fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Ciepłownie przejdą potężną metamorfozę. Ogrzewanie będzie drożało

Fotorzepa, Piotr Guzik
Dostawców ciepła czekają co najmniej dwie dekady wielkich zmian, związanych z realizacją nowej polityki energetycznej kraju.

Systematyczny wzrost udziału odnawialnych źródeł energii, a także całkowite wyeliminowanie węgla z ogrzewnictwa domowego – tak będzie się zmieniał sektor ciepłowniczy według nowej polityki energetycznej państwa do 2040 r. Dziś około 70 proc. ciepła systemowego w Polsce powstaje z węgla. Branżę czekają gigantyczne inwestycje, których wartość szacuje się nawet na 100 mld zł.

Konieczne zmiany

Eksperci Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie pozytywnie oceniają nową strategię energetyczną kraju. Prognozują, że do 2030 r. możliwa jest redukcja udziału węgla kamiennego w miksie paliwowym do 45 proc. W ich ocenie w tym czasie możliwe jest też zwiększenie udziału efektywnych energetycznie systemów ciepłowniczych do ponad 80 proc. Dziś w Polsce ten warunek spełnia jedynie ok. 20 proc. przedsiębiorstw, przez co utrudniony jest dostęp do środków unijnych. Źródło efektywne energetycznie to takie, które wytwarza 75 proc. ciepła z kogeneracji (produkcja energii cieplnej wraz z elektryczną) albo 50 proc. ciepła z OZE, albo 50 proc. ciepła odpadowego. Największe koncerny, w tym Polska Grupa Energetyczna, już zapowiedziały inwestycje w zmianę paliwa w swoich elektrociepłowniach z węgla na gaz.

Wśród innych rozwiązań, obecnie rzadko stosowanych w ciepłownictwie, eksperci prognozują wzrost wykorzystania wielkoskalowych pomp ciepła (zazwyczaj w połączeniu z OZE, np. fotowoltaiką), biometanu i biogazu, ciepła odpadowego (z instalacji przemysłowych czy systemów kanalizacji), kolektorów słonecznych, geotermii, odpadów komunalnych i kotłów elektrycznych. – Wszystkie wymienione nowe technologie nie będą konkurowały z siecią ciepłowniczą i istniejącymi źródłami ciepła. Pozwolą natomiast na rozwój ciepłownictwa systemowego, w tym na pozyskiwanie nowych odbiorców ciepła – wskazuje Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Szacuje, że niezbędne nakłady na źródła ciepła pochłoną 42–71 mld zł. Do tego trzeba doliczyć koszty inwestycji w sieci ciepłownicze, które szacuje się na 11–30 mld zł.

Zmiany będą dotyczyć nie tylko ciepła systemowego. Polityka energetyczna państwa przewiduje też odejście od węgla w ogrzewnictwie indywidualnym – w miastach do 2030 r., a na terenach wiejskich do 2040 r. Tam, gdzie to możliwe, odbiorcy mają korzystać z ciepła z sieci, o ile nie zastosują bardziej ekologicznego rozwiązania.

Ceny w górę

Koszty transformacji są ogromne, tymczasem kondycja branży jest fatalna. – Ostatnie lata to pogłębiająca się strata na podstawowej działalności ciepłowniczej, co w głównej mierze jest efektem nienadążającej za zmianami polityki klimatycznej regulacji i zatwierdzania taryf. Branża od lat postuluje urealnienie polityki taryfowej, w której badano by obciążenia gospodarstw domowych bez dążenia, by przedsiębiorstwa ciepłownicze stosowały niskie ceny ciepła – podkreśla Szymczak. Tłumaczy, że choć do 2030 r. ceny ciepła najpewniej będą szły w górę, to udział wydatków na ogrzewanie w budżecie domowym istotnie nie wzrośnie, bo zmniejsza się zużycie ciepła. To efekt zmian klimatycznych, termomodernizacji budynków czy zmieniających się nawyków korzystania z ciepła. Branża oczekuje więc zmian prawnych w kształtowaniu taryf na sprzedaż ciepła, które umożliwią też większe zróżnicowanie ofert dla odbiorców. Liczy także na wsparcie w pozyskiwaniu środków unijnych i udostępnienie innych form finansowania inwestycji.

Rynek ciepła systemowego w Polsce należy do największych w Unii. W branży działa około 400 przedsiębiorstw ciepłowniczych, które zasilają około 42 proc. gospodarstw domowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA