fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

Wrocławskie zoo ma dobrą rękę do manuli - azjatyckich kotów

We wrocławskim zoo odchowano pięć kociąt manuli. To sukces,bo to rzadko się udaje.
materiały prasowe
Sukces hodowlany wrocławskiego zoo. Udało się tam odchować pięć kociąt manuli.

Spośród 23 ogrodów zoologicznych w Europie w których są manule, odchowano kocięta tylko w trzech, w tym właśnie w stolicy Dolnego Śląska.

Jak informuje wrocławskie zoo, manule to jeden z najmniej poznanych gatunków kotowatych. Bardzo trudno je zaobserwować na wolności, bo natura wyposażyła je w idealne instrumenty do bycia niewidocznymi.

To bardzo wrażliwy na choroby gatunek.  - Wynika to zapewne z warunków, w jakich żyje w środowisku naturalnym. To odizolowane, „pustynne" stepy lub wysokie góry południowej Rosji, Mongolii, Pakistanu i środkowych Chin. Uważa się, że właśnie ze względu na słabo rozwinięty system odpornościowy, należą do gatunków zagrożonych wyginięciem - wyjaśniają eksperci.

XTo bardzo wrażliwy na choroby gatunek. 

Nie wiadomo, ile manuli żyje w Azji. - Wiadomo jednak, że ich liczebność spada co zaobserwowano m.in. na podstawie liczby pozostawianych śladów na śniegu. Padają ofiarą działalności człowieka – od utraty siedlisk po polowania- tłumaczy wrocławski ogród zooloigiczny.

Ratunkiem dla tych kotów mogłyby być hodowle właśnie w ogrodach zoologicznych, ale manule to bardzo wrażliwe, więc odchowanie młodych to wyzwanie.

Do Wrocławia przyjechały  rok temu i zamieszkały na nowo powstałym, zaprojektowanym specjalnie dla nich, wybiegu. Jego aranżacja odzwierciedla środowisko naturalne tych kotowatych.

- Bardzo nam zależało na hodowli tego gatunku, bo to niezwykłe zwierzęta pod względem środowiska występowania i przystosowań do niego. Zamieszkują tereny skrajnie suche, gdzie odnotowywane są jedne z najniższych temperatur na kuli ziemskiej spadające nawet do -50 stopni Celsjusza -  opowiada Radosław Ratajszczak, prezes wrocławskiego zoo.

Dodaje, że dlatego manule mają najdłuższą sierść ze wszystkich kotowatych, wywołująca wrażenie, że są większe niż w rzeczywistości, a ich ubarwienie idealnie imitujące podłoże skalne pozwala manulom wtopić się w tło. Mają też trzecią powiekę, która pozwala im chronić oczy przed mroźnym wiatrem.

- Projektując wybieg uwzględniliśmy więc przede wszystkim potrzeby zwierząt – mówi prezes Ratajszczak. Dzięki temu we wrocławskim zoo udało się odchować pięć kociąt manuli: dwa samce i trzy samice, przyszły na świat 14 maja tego roku.

Co w tym takiego wyjątkowego? - Śmiertelność młodych tego gatunku jest bardzo wysoka. Szacuje się, że w naturze wynosi aż 68 proc. W ogrodach zoologicznych jest podobnie. Sukces Wrocławia podkreślają dane - spośród 23 ogrodów zoologicznych w Europie, które hodują manule, odchowano kocięta tylko w trzech, w tym właśnie w stolicy Dolnego Śląska – chwali się wrocławskie zoo.

Rodzice kociąt to równolatkowie z 2016 roku. Samica – Zarina, urodziła się w Krakowie i samiec – Nazar, to wychowanek zoo w Nowosybirsku. Na razie nie wiadomo, czy kocięta manuli zostaną we Wrocławiu czy pojadą gdzieś dalej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA