Ekologia

Czy klimat rzeczywiście się zmienia?

WWF
Można powiedzieć, że w tym roku lato w Polsce zaczęło się już 1 kwietnia i w zasadzie trwa do dzisiaj.

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej średnie temperatury czerwca przekraczały normę na większości obszaru Polski o około 2,5 st. C, a w Polsce zachodniej nawet o ponad 3 st. C. Rekord padł we Wrocławiu, gdzie średnia temperatura przekroczyła normę o 3,2 st. C.

Niedostatek opadów spowodował utrzymujący się stan suszy glebowej. Suchy kwiecień, maj i czerwiec przyczyniły się do spadku stanów wód w rzekach powodując obniżenie się przepływów poniżej wartości nie notowanych od wielu lat.

Wysokie temperatury cieszyły jedynie pszczelarzy i urlopowiczów. Pierwsi cieszyli się z rekordowych zbiorów miodu, a drudzy ze słonecznej pogody i ciepłej wody w jeziorach i Bałtyku. W sierpniu media donosiły, że temperatura wody w naszym morzu jest śródziemnomorska. Bałtyk był cieplejszy od Adriatyku czy Morza Egejskiego. W pierwszym tygodniu sierpnia w Międzywodziu, w województwie zachodniopomorskim, temperatura wody morskiej wyniosła ok. 27 st. C. W tym samym czasie podobną temperaturę wody morskiej odnotowano na wybrzeżu Morza Czerwonego w egipskich kurortach Sharm el-Sheikh i Makadi Bay.

Wielu meteorologów uważało, że już na początku września nastąpi załamanie pogodowe i spadek temperatur. Okazało się jednak, że prawdziwe rekordy pogodowe były dopiero przed nami. 2 listopada w bazie klimatycznej w Polanie na Podkarpaciu odnotowano absolutny rekord ciepła o tej porze roku: temperatura wzrosła do 24.6 st. C.

Czy jest dowód, że następuje stałe ocieplenie klimatu w naszym kraju?

Zbliżone rekordy już padały, chociaż nikt ich nie kojarzył z procesem globalnego ocieplenia spowodowanego nadmierną emisją gazów cieplarnianych. 1 listopada 1926 roku zanotowano 23.7 st. C, a 2 listopada 1968 roku w Makowie Podhalańskim 23.5 st. C. Wydaje się zatem, że tak wysokie temperatury mogą się powtarzać w cyklu 40-50 letnim.

Nie byłoby zatem czym się martwić, gdyby nie niepokojące doniesienia ze świata.

Badania klimatologów i geologów wskazują, że klimat naszej planety nieustannie się zmienia w czasie geologicznym. Średnia globalna temperatura wynosi dziś około 15 ° C, choć dowody geologiczne wskazują, że w przeszłości była ona w niektórych okresach znacznie wyższa, a w innych znacznie niższa. Co w takim razie naprawdę niepokoi świat nauki w obecnym okresie ocieplenia? Niektórzy klimatolodzy uważają, że nasila się on znacznie szybciej niż te, które występowały w przeszłości. Ta naturalna i prawidłowa zmienność jest wyprzedzana przez gwałtowne, wywołane przez człowieka ocieplenie, które powoduje bardzo poważne konsekwencje dla stabilności klimatu planety.

Oczywiście sam efekt cieplarniany jest bardzo ważny dla życia na naszej planecie. Powoduje on, że dzięki gazom cieplarnianym ziemska atmosfera zatrzymuje część energii słonecznej. Bez tego efektu Ziemia byłaby chłodniejsza o około 30 st. C , co uczyniłoby jej klimat wrogim dla życia. Problem jednak w tym, że ludzie nieustannie dodają do naturalnego efektu cieplarnianego gazy uwalniane z przemysłu i rolnictwa. Mówiąc kolokwialnie - wychwytają one więcej energii słonecznej podnosząc wyżej temperaturę. I właśnie to zjawisko jest powszechnie nazywane globalnym ociepleniem klimatu.

Najważniejszym z gazów cieplarnianych jest zwykła para wodna. Ale to nie jej stężenie stanowi zagrożenie dla klimatu, ponieważ utrzymuje się w atmosferze tylko przez kilka dni. Prawdziwym problemem jest obecne stężenie dwutlenku węgla (CO2). Potrzeba setek lat, aby powrócił do poziomu sprzed epoki przemysłowej. Większość spowodowanych przez człowieka emisji CO2 odbywa się poprzez spalanie paliw kopalnych, a także poprzez wycinanie lasów pochłaniających węgiel. Inne gazy cieplarniane, takie jak metan i podtlenek azotu, są uwalniane do atmosfery przez ośrodki przemysłowe, ale jest ich znacznie mniej niż dwutlenku węgla, przez co są mniej szkodliwe dla cyklów pogodowych. Naukowcy z NASA wyliczyli, że od 1750 r. poziom dwutlenku węgla w atmosferze wzrósł o ponad 30%, a poziom metanu wzrósł o ponad 140 proc. Oznacza to, że stężenie CO2 w atmosferze jest obecnie najwyższe od 800 000 lat. Tylko porównanie temperatur globalnych z poprzednich dekad pozwala nam na ocenę czy klimat rzeczywiście się ociepla. Niestety najwcześniejsze zapisy temperatur pochodzą zaledwie z końca XIX wieku. Wskazują one jednak, że średnia temperatura powierzchni Ziemi wzrosła w ciągu ostatnich 100 lat o około 0,8 st. C. Fakt ten jest tym bardziej niepokojący, że ocieplenie znacznie przyśpieszyło w ciągu ostatnich 30 lat o ok. 0,6 st. C. Efektem wtórnym jest niebezpieczny wzrost poziomu mórz. Dane satelitarne NASA wskazują na średni wzrost globalnego poziomu mórz o około 3 mm rocznie. Spowodowane jest to dodatkowo zjawiskiem rozszerzalności cieplnej wody morskiej, której cząsteczki stają się mniej gęsto upakowane pod wpływem wyższej temperatury, powodując wzrost objętości oceanu. Istnieją też bardziej namacalne dowody na ocieplenie klimatu - od topnienia lodowców górskich i cofania się lodowców polarnych po zmiany wegetacyjne u zwierząt i roślin. Od 1979 r. pokrywa lodowa Arktyki maleje w tempie 4 proc. rocznie. W 2012 r. padł niechlubny rekord – rozmiary pokrywy zmalały o połowę w stosunku do wielkości z 1979 roku. Naukowcy ostrzegają, że gdyby cała płyta Lodowca Grenlandii mającego 2,8 miliona km sześciennych miała się stopić, zwiększyłaby poziom morza o 6 metrów. Dane satelitarne pokazują także, że zjawisko to dotyka półkuli południowej. Lodowiec Zachodniej Antarktydy również systematycznie traci masę.

Skutki zmiany klimatu można również zaobserwować u roślin i zwierząt. Niepokoją zauważone także w naszym kraju wcześniejsze okresy kwitnienia i owocowania roślin oraz zmiany migracyjne zwierząt stadnych na północnych przestrzeniach naszej planety.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL