fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Wydłużenie liceów z trzech do czterech lat

123RF
To liczba kandydatów na studia i program nauczania na wcześniejszych etapach edukacji są przyczyną braków w wiedzy studentów.

Anna Zalewska, minister edukacji narodowej, jako jeden z argumentów za wydłużeniem liceów z trzech lat do czterech podaje, że obecnie bardziej przypominają one kursy przygotowujące do matury niż szkołę. W rezultacie uczniowie mają braki w wiedzy, a na uczelniach organizowane są tzw. lata zerowe, by nadrobić zaległości.

Tylko nieliczne publiczne uczelnie organizują zajęcia wyrównawcze. Z 19 szkół wyższych, które odpowiedziały na nasze zapytania, prowadzi je pięć: Politechnika Gdańska, Politechnika Rzeszowska, Politechnika Poznańska, Politechnika Łódzka i Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie. W przeszłości takie zajęcia prowadziła też Politechnika Koszalińska, ale uczestniczyło w nich niewielu studentów.

To sprzeczne z prawem

Przedstawiciele innych uczelni podkreślają, że to sprzeczne z przepisami prawa o szkolnictwie wyższym.

– Minister nauki i szkolnictwa wyższego uznał przyjmowanie na tzw. rok zerowy za praktykę łamiącą przepisy prawa – mówi Joanna Kuźmicz z Politechniki Warszawskiej.

– W świetle obowiązujących przepisów nie ma możliwości zorganizowania takiej formy kształcenia na zasadach odpłatności uczestników. Nie ma też specjalnych środków na taki cel z ministerstwa – dodaje Ewa Walusiak-Bednarek z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Przedstawiciele szkół wyższych przyznają wprawdzie, że na uczelnie trafiają coraz gorzej przygotowani studenci, ale przyczyn tego stanu rzeczy większość z nich upatruje w niżu demograficznym.

– W jego efekcie spada konkurencja wśród kandydatów na studia, na które łatwiej się dostać – zauważa Katarzyna Dziedzic z Uniwersytetu w Białymstoku.

– Problem związany jest w największym stopniu z proporcją kandydatów do limitów przyjęć na poszczególne kierunki. Jeżeli liczba kandydatów zbliża się do limitu przyjęć lub jest od niego mniejsza, przyjmowani są prawie wszyscy lub wszyscy, niezależnie od wyników egzaminów maturalnych, bo liczba studentów wpływa na poziom finansowania budżetowego uczelni – tłumaczy Henryk Rebandel, sekretarz Uczelnianej Komisji Rekrutacyjnej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Czołówka nie narzeka

Dlatego na obniżenie poziomu nie narzekają najlepsze uczelnie, szczególnie te medyczne.

– Kandydaci starający się o przyjęcie na studia w uczelniach medycznych to z reguły osoby, które decyzję o wyborze kierunku podejmują już kilka lat przed maturą. Mają dostateczną wiedzę i predyspozycje, by rozpocząć studia – mówi Agata Kalafarska, rzecznik prasowy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Część uczelni jako powód obniżenia poziomu wiedzy studentów wskazuje złą podstawę programową.

– Obniżający się poziom ogólny kandydatów dostrzegamy w szczególny sposób od momentu wejścia do szkół nowych podstaw programowych. Nauczyciele szkół ponadgimnazjalnych, z którymi mamy kontakt, informują nas, że przy zmniejszonej liczbie godzin lekcyjnych mają trudności z realizacją programu. Ponadto, uczniowie zdobywają wiedzę w gimnazjum, w liceum uczestniczą już w zajęciach sprofilowanych w blokach tematycznych – mówi Alicja Kacprzak z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie.

Szkoły, które prowadzą zajęcia wyrównawcze, podkreślają, że są one konieczne.

– Potrzeba poprawy przygotowania matematycznego jest bezdyskusyjna. Pozostaje otwarte pytanie, kto ma to zrobić – szkoła czy uczelnia – i na czyj koszt – mówi dr Marian Liskowski z Politechniki Poznańskiej.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, k.wojcik@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA