fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Ruszają szkoły doktorskie, każdy doktorant dostanie stypendium

Fotolia.com
Ruszają szkoły doktorskie. Ich słuchacze otrzymają ponad 2 tys. zł, a po dwóch latach będą mogli liczyć na podwyżkę.

Pierwsi doktoranci rozpoczynają studia w interdyscyplinarnych szkołach doktorskich, a uczelniane struktury zaczynają funkcjonowanie według nowych reguł. Wszystko za sprawą nowego prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, którego część przepisów wchodzi w życie z początkiem roku akademickiego.

Problemy z rekrutacją

Jak podkreślają przedstawiciele doktorantów, tegoroczna rekrutacja na studia doktorskie nie obyła się bez trudności – na części uczelni brakowało chętnych, na innych było ich za mało, bo świeżo upieczonym magistrom zajęły je osoby, które podjęły studia doktoranckie według starych reguł. Prawo nie zabroniło im udziału w rekrutacji.

Wszystkie osoby rozpoczynające studia w szkole doktorskiej otrzymają stypendium w wysokości 2,1 tys. zł. Po dwóch latach doktorant przejdzie weryfikację swoich postępów. Jeśli ocena śródokresowa będzie pozytywna – otrzyma wyższe stypendium (3,2 tys. zł). Negatywna ocena będzie oznaczała zakończenie nauki w szkole doktorskiej.

Czytaj też:

Nowe zasady funkcjonowania uczelni od 1 października 2019 r.

Studia doktoranckie bez luki w podleganiu ubezpieczeniom społecznym - od roku akademickiego 2019/2020

Doktorant będzie mógł być skreślony z listy doktorantów także w przypadku niezadowalającego postępu w przygotowaniu rozprawy doktorskiej lub jej niezłożenia w terminie określonym w indywidualnym planie badawczym.

Szkoła doktorska, zgodnie z nowym prawem, ma być interdyscyplinarna – tworzona przez uczelnię w co najmniej dwóch dyscyplinach. Nauka w niej trwa od sześciu do ośmiu semestrów. W terminie trzech miesięcy od podjęcia kształcenia doktorantowi zostanie wyznaczony promotor. Kształcenie w szkole doktorskiej jest prowadzone na podstawie indywidualnego planu badawczego.

Bez dydaktyki

Szkoły doktorskie mają być remedium na masowość kształcenia na studiach trzeciego stopnia i obniżającą się jakość doktoratów. Jednak, zdaniem kadry akademickiej, mają też słabe strony.

– Doktorant, który przygotowuje pracę w formule stacjonarnej, powinien nabywać doświadczenie dydaktyczne. Szkoły doktorskie tego całkowicie pozbawiają. Doktoranci nie mają obowiązku prowadzenia zajęć – mówi dr Marek Kisilowski, rzecznik prasowy Krajowej Sekcji Nauki NSZZ Solidarność. I dodaje, że uczelnie wprawdzie mogą zlecić im to odpłatnie, ale nie muszą.

Uczestnicy studiów doktoranckich, którzy rozpoczęli kształcenie przed rokiem akademickim 2019/2020, odbywają te studia dalej na dotychczasowych zasadach, jednak nie dłużej niż do 31 grudnia 2023 r.

Tylko najlepsi

Szkoły doktorskie mogą tworzyć tylko najlepsze szkoły wyższe. W okresie przejściowym, czyli do 30 września 2022 r., mogą one być prowadzone dla dyscyplin, w których uczelnia posiada uprawnienia do nadawania stopnia doktora. Docelowo, po ewaluacji jakości działalności naukowej, szkoła doktorska będzie mogła być utworzona dla co najmniej dwóch dyscyplin naukowych, w których uczelnia uzyska co najmniej kategorię B+.

Wsparcie dla żaka

Istotne dla studentów zmiany, które obowiązują od tego roku, dotyczą stypendiów socjalnych. Wraz z wnioskiem o takie wsparcie będą musieli dostarczyć zaświadczenie z ośrodka pomocy społecznej o sytuacji dochodowej i majątkowej studenta i jego rodziny.

Z nowym rokiem akademickim funkcja rektora uległa wzmocnieniu. 30 września 2019 r. rady podstawowych jednostek organizacyjnych oraz ich kierownicy przestali być organami uczelni. Dotychczasowi prorektorzy przestali pełnić swoje funkcje, w ich prawa i obowiązki wstąpili rektorzy.

Reorganizacja

Związkowcy krytycznie podchodzą do zmian.

– Ustawa – Prawo o szkolnictwie wyższym pozbawiła środowisko akademickie podmiotowości. Zlikwidowała rady wydziałów i instytutów. Jeśli nawet na danej uczelni wprowadzi się je statutem, będą to jedynie ciała doradcze. Ich opinie nie będą wiążące dla rektora – ocenia dr Marek Kisilowski. 1 października wchodzą w życie nowe statuty uczelni. Zgodnie z nowym prawem to właśnie statut, a nie ustawa, jest podstawowym dokumentem regulującym funkcjonowanie uczelni. Ustawa określa wyłącznie zasady działania najważniejszych organów na poziomie uczelni, czyli rektora, rady uczelni i senatu.

Okazuje się, że senaty uczelni, uchwalając statuty, nie zdecydowały się na przeprowadzenie rewolucji w strukturach szkół wyższych.

– Po zmianach na większości uczelni wprowadzono tradycyjnie wydziały i instytuty. Ich charakter bywa dwojaki – albo podział na wydziały i instytuty pokrywa się z podziałem na dyscypliny, albo jest niezależny, a rady dyscyplin działają obok rad wydziałów i instytutów – zauważa dr Marek Kisilowski.

Wybory i dezubekizacja

Ten rok akademicki minie na uczelniach pod znakiem wyborów. Zgodnie z przepisami ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce konieczne będzie przeprowadzenie procedur wyborczych do organów wieloosobowych uczelni – kolegiów elektorów oraz senatów, a także dokonanie wyboru rektora. Co istotne, w organach uczelni nie mogą zasiadać osoby, które od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. pracowały w organach bezpieczeństwa państwa, pełniły w nich służbę lub współpracowały z tymi organami.

Konstytucja dla nauki wprowadza również ograniczenia wiekowe w przypadku kandydatów na rektora i do kolegium elektorów uczelni publicznej, a także kandydatów do senatu wszystkich uczelni – w dniu rozpoczęcia kadencji powinni mieć mniej niż 67 lat.

W przedszkolu tylko po magisterce

Od tego roku akademickiego większy nacisk jest kładziony na kształcenie pedagogów. Nauczycielem przedszkola i nauczycielem klas I–III szkoły podstawowej będzie można zostać wyłącznie po jednolitych studiach magisterskich na kierunku „pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna”. Ukończenie studiów podyplomowych nie da już takich uprawnień.

Podstawa prawna: niektóre przepisy ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (DzU 2018 r., poz. 1668)

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

 Łukasz Kierznowski, przewodniczący Krajowej Reprezentacji Doktorantów

Szkoły doktorskie to z pewnością szansa na podniesienie jakości kształcenia doktorantów. Nowe przepisy poprawiają także ich sytuację bytową, ponieważ dotychczas nie wszyscy otrzymywali stypendium. Postrzegamy to jednak jako początek, a nie koniec zmian. Stypendium ok. 2 tys. zł nie pozwala bowiem przyciągnąć najzdolniejszych. Na rynku otrzymają dużo wyższe wynagrodzenie. W rezultacie wiele uczelni i instytutów miało problemy z rekrutacją. Brakowało chętnych. Z drugiej jednak strony algorytm jest tak skonstruowany, że w niektórych dyscyplinach humanistycznych i społecznych pozwolił na przyjęcie na studia doktoranckie niekiedy kilkunastokrotnie mniej kandydatów niż dotychczas. W rezultacie nawet bardzo zdolne osoby ze znaczącym dorobkiem nie dostały się do szkół doktorskich.

Likwidacja masowości była potrzebna, ale chyba nie w tak drastycznej skali.
Problemem jest także to, że nowe prawo pozwala na rozpoczynanie szkół doktorskich osobom, które równolegle kształcą się na studiach doktoranckich. Tacy kandydaci, mając większy dorobek, zajęli część miejsc osobom, które w tym roku skończyły studia magisterskie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA