fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

NATO i Rosja: spotkanie po dwóch latach

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg
AFP
Po raz pierwszy od wybuchu wojny na Ukrainie w Brukseli zbierze się Rada NATO–Rosja. Obie strony zapowiadają, że rozmowy nie będą przyjemne.

– Istnieje ogólne oczekiwanie, że spotkanie doprowadzi do znacznej poprawy dyplomatycznych stosunków między USA – najważniejszym członkiem NATO – a Rosją – uważa holenderski analityk Cor Snijders.

Holender powiedział nawet o możliwej „odwilży" w stosunkach między oboma krajami uzbrojonymi w broń atomową.

NATO zawiesiło prace Rady w czerwcu 2014 roku po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Odebrało również większości rosyjskich dyplomatów przepustki do swojej Kwatery Głównej. Obecnie sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg zaprasza Rosjan na rozmowy, których głównym tematem będzie „kryzys w i wokół Ukrainy i wykonanie mińskich porozumień". – Jednocześnie nie będzie powrotu do »bussines as usual«, dopóki Rosja nie zacznie znów respektować międzynarodowego prawa – zapewnił, nawiązując do aneksji ukraińskiego Krymu.

– Wznowienie (prac Rady) po dwóch latach można uznać za pierwszy krok zbliżenia [USA i Rosji] – sądzi mimo to amerykański analityk Andrew Michta. Rada zbierze się jednak na najniższym możliwym szczeblu, czyli ambasadorów akredytowanych przy Kwaterze Głównej NATO.

Poprzednio Sojusz zawiesił prace Rady na pięć miesięcy po rosyjskim ataku na Gruzję w 2008 roku. Już w grudniu 2015 roku niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier starał się o wznowienie jej pracy. – Niemcy bardzo ciężko nad tym pracowali – przyznała rosyjska analityk i akademik RAN Tatiana Parchalina. Zimą ubiegłego roku to jednak Rosja odrzuciła tę propozycję.

Przed samym spotkaniem doszło do prowokacji rosyjskiego lotnictwa wobec amerykańskiego okrętu „Donald Cook" na Bałtyku. – Jestem sceptyczny co do sensowności takiego spotkania – powiedział litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkevicius o posiedzeniu Rady. Poparli go estońscy deputowani. – Rozmowy te nie mają sensu, dopóki prowokacje się nie zakończą – powiedział jeden z nich Marko Mihkelson zarówno o incydencie z „Donaldem Cookiem", jak i stałym naruszaniu granic morskich oraz przestrzeni powietrznej Estonii i Łotwy przez rosyjską armię.

Jednak w Waszyngtonie przeważa pogląd, że należałoby nawiązać z Rosją rozmowy w celu „zwiększenia transparentności i zmniejszenia ryzyka" incydentów wojskowych. – Istnieje chęć uniknięcia w przyszłości takich zdarzeń między dwoma państwami posiadającymi broń nuklearną, np. w Syrii czy Europie Wschodniej – sądzi Michta.

Amerykanie bez wątpienia będą o tym rozmawiali w Brukseli. Urzędnicy sojuszu zapowiadają, że „Rosja zostanie upomniana z powodu nieprofesjonalnego i niebezpiecznego" zachowania swoich lotników.

Z kolei Rosjanie chcą, by, jak powiedział rosyjski ambasador przy NATO Aleksandr Gruszko: – NATO zdecydowało się, jaki rodzaj relacji chce mieć z Rosją. Nie ma żadnej możliwości poprawy stosunków, jeśli NATO będzie stosować zasadę odstraszania (zwiększając swoje siły w Europie Środkowej).

– Rosja chce mieć gwarancje, że jakiekolwiek decyzje podczas lipcowego szczytu w Warszawie o wzmocnieniu północno-wschodniej flanki NATO (państwa bałtyckie, Polska) będą ograniczone do minimum – uważa jeden z amerykańskich ekspertów. Na cztery dni przed brukselskim spotkaniem Pentagon po raz kolejny potwierdził, że nie chce rozmieszczać natowskich baz w najbardziej zagrożonych przez Rosję państwach Europy Środkowej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA