fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Światowe Forum Holokaustu: Putin wrócił na salony

Prezydent Rosji Władimir Putin wita się z premierem i prezydentem Izraela Beniaminem Netanjahu i Reuwenem Riwlinem.
AFP
W Jerozolimie świat przyjął rosyjską wersję historii. Atak na Polskę nie był już Kremlowi potrzebny.

Aby usłyszeć przemówienie Władimira Putina, 48 królów, prezydentów i premierów zebranych w jerozolimskim memoriale Holokaustu Yad Vashem musiało uzbroić się w cierpliwość. Prezydent Rosji pojawił się godzinę i 15 minut po czasie. Po raz kolejny tego dnia pokazał, kto jest najważniejszy.

Wbrew obawom Polski rosyjski przywódca nie zaatakował tym razem naszego kraju. Przeciwnie, wymienił Polaków w gronie narodów słowiańskich, które po Żydach miały być przeznaczone do eksterminacji. A gdy mówił o „współpracownikach nazistów, bez których nie doszłoby do Holokaustu", sugerował przykłady Ukrainy i Litwy, ale nie Polski.

Z pewnością nie był to wynik zmiany podejścia Moskwy do naszego kraju. Chodzi raczej o to, że Kreml już nie musi dłużej atakować Polski, bo osiągnął zamierzony efekt. Rosyjska wersja historii, w której jest mowa wyłącznie o wyzwoleniu przez Armię Czerwoną okupowanej przez III Rzeszę Europy Wschodniej i Środkowej, o współdziałaniu zaś Stalina z Hitlerem w rozpoczęciu największego konfliktu w dziejach ludzkościach nie pada ani słowo, została w Yad Vashem zaakceptowana bez zastrzeżeń.

– Tylko sojusz Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii pozwolił przed 75 laty pokonać nazistowskie zło. Także dziś musimy stanąć ramię w ramię, aby pokonać antysemityzm, zapewnić lepszą przyszłość ludzkości – mówił prezydent Izraela Reuwen Riwlin, który kilka godzin wcześniej razem z Putinem odsłonił w Jerozolimie pomnik Ofiar Oblężenia Leningradu, zdaniem rosyjskiego przywódcy „największego aktu bohaterstwa drugiej wojny światowej".

Ta bohaterska przeszłość ma być teraz dla Rosji przepustką do powrotu do koncertu mocarstw, z którego została wykluczona po zajęciu Krymu i Donbasu przed niemal sześciu laty.

Władimir Putin zaproponował zwołanie szczytu przywódców pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ (Rosja, Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania i Chiny), aby powstrzymać „wzbierającą falę antysemityzmu i rasizmu na świecie". – Tak, panie prezydencie Putin, zwołamy taki szczyt – zapewnił kilkanaście minut po wystąpieniu rosyjskiego prezydenta Emmanuel Macron.

Głównym organizatorem uroczystości w Jerozolimie był przewodniczący Europejskiego Kongresu Żydów, bliski Kremlowi rosyjski oligarcha Mosze Kantor. Z jego inicjatywy widzowie obejrzeli film, który z obrazów eksterminacji sprzed 80 lat płynnie przechodził do współczesnych aktów przemocy wobec żydowskiej mniejszości w zachodniej Europie. Zdaniem Kantora dzięki „bezwzględnemu przeciwstawianiu się władz rasizmowi" zjawisko to w najmniejszym stopniu występuje w Rosji.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spektaklu tego nie chciał oglądać. Swoje miejsce ustąpił uratowanym z Holokaustu. Pozostali przywódcy reagowali brawami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA