fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Rosja walczy z Czechami o pomnik radzieckiego marszałka

Karel Hájek / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)
Trwa ofensywa Kremla wobec Czech z powodu demontażu pomnika Koniewa w Pradze. Zaangażowano dyplomację i resort obrony.

Pomnik radzieckiego dowódcy marszałka Iwana Koniewa (który m.in. osobiście dowodził stłumieniem antykomunistycznego powstania na Węgrzech w 1956 r.) decyzją Rady Miasta Krakowa został zdemontowany w styczniu 1991 r., niemal rok przed upadkiem Związku Radzieckiego. Na prośbę rosyjskiego miasta Kirow (w okolicach urodził się Koniew) i staraniami radzieckiej dyplomacji pomnik załadowano do pociągu i wysłano do Rosji. Stoi tam do dziś.

Gdy niemal 30 lat później swój pomnik marszałka postanowiła zdemontować Praga, władze Czech musiały się zmierzyć z potężnym ciosem dyplomatyczno-propagandowym ze strony Kremla.

Gdy zgodnie z decyzją władz dzielnicy Praga 6 pomnik Koniewa usunięto 3 kwietnia, najpierw zaprotestował rosyjski MSZ, a następnie minister obrony Siergiej Szojgu zwrócił się do swojego czeskiego odpowiednika, by „jak najszybciej przekazano pomnik Rosji". Czeski resort obrony wytłumaczył rosyjskim kolegom, że to nie ich własność i muszą się zwrócić do samorządowców stolicy. Szojgu zwrócił się do Komitetu Śledczego, by wszczęto postępowanie karne wobec „zagranicznych urzędników" odpowiedzialnych za usunięcie pomnika. Komitet postępowanie wszczął. Tak się złożyło, że umożliwiła to podpisana (i zarazem zainicjowana) właśnie ostatnio przez prezydenta Rosji ustawa, która pozwala organom śledczym prowadzić takie działania również wobec obcych obywateli. W praktyce oznacza to, że czeski (albo polski) samorządowiec odpowiedzialny za usunięcie „pomnika obywateli ZSRR" nie będzie mógł przekroczyć nie tylko granic Rosji, ale również jej sojuszników (np. Białorusi, Kazachstanu czy Armenii).

MSZ w Pradze stwierdziło, że prześladowanie karne czeskich samorządowców „jest nie do przyjęcia" i przypomniało, że na terenie kraju znajduje się ponad 4 tys. miejsc pochówków i pomników radzieckich, o które czeskie władze dbają. Praga przypomniała też Rosjanom, że mimo wieloletnich starań i zabiegów czeskich dyplomatów nie udało się odbudować pomników legionistów z Korpusu Czechosłowackiego w Samarze czy Nowokujbyszewsku.

W sobotę zareagował prezydent Miloš Zeman, znany z życzliwego podejścia do Kremla. Jak cytowały lokalne media, usunięcie pomnika nazwał „głupotą". Mówił też o tym, że „żołnierze pod dowództwem Koniewa wyzwalali Pragę i Auschwitz". Dodał, że Moskwa, wszczynając postępowania karne, „ingeruje w wewnętrzne sprawy Czech".

– Zamiast spokojnie ściągnąć pomnik do Rosji, wszczyna się awanturę, by zademonstrować Rosjanom, jak walczymy o nasze dziedzictwo za granicą – mówi „Rzeczpospolitej" Siergiej Mitrochin, deputowany moskiewskiej Dumy z opozycyjnej partii Jabłoko.

– Nieco dziwnie wygląda interwencja resortu obrony i to ściganie czeskich samorządowców. W moim okręgu wyborczym znajdują się koszary chamownickie, pomnik architektury z XIX wieku. Nadal częściowo jest wykorzystywany przez resort obrony. Budynek od strony zaułku Nieświeskiego jest w fatalnym stanie. Pisałem w tej sprawie do ministerstwa obrony i wie pan, co odpisali? Prace renowacyjne musi zainicjować departament dziedzictwa kulturowego miasta Moskwy. Gdzie jest patriotyzm Szojgu, gdy w centrum stolicy niszczeje pomnik dziedzictwa wojskowego Rosji? – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA