fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Rosja chce zniesienia sankcji z powodu koronawirusa

Moskwa, lotnisko Szeremietiewo
AFP
W obliczu pandemii Moskwa proponuje światowym graczom zresetowanie relacji. I zniesienie wszystkich sankcji.

Szef komisji ds. zagranicznych rosyjskiej Rady Federacji (wyższa izba parlamentu) Konstantin Kosaczew wróżył w środę ludzkości „długotrwałą recesję gospodarczą”. Wszystko, jak stwierdził, z powodu pandemii koronawirusa, kryzysu na rynku surowców energetycznych i „chwiejących się kursów walut”. – Nadchodzi potężny kryzys ekonomiczny, który nie oszczędzi żadnego kraju – mówił, cytowany przez rosyjskie media. Nieoczekiwanie rzucił pomysł, którą z pewnością można traktować jako „propozycję nowego układu światowego”.

– Nadszedł czas globalnego porozumienia o jednoczesnej i totalnej rezygnacji ze wszystkich sankcji gospodarczych, oprócz wprowadzonych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ – powiedział. Co ciekawie, zrobił to w szóstą rocznicę bezprawnej rosyjskiej aneksji ukraińskiego Krymu.

Przyjaźń na naszych warunkach

Według Kosaczewa zainicjować światowe zniesienie sankcji mogłyby państwa grupy BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki). Następnie, jak sugeruje rosyjski senator, inicjatywa miałaby zostać poparta przez G20, a ostatecznie dotarłaby do Rady Bezpieczeństwa ONZ. Kilka godzin wcześniej dziennik „Izwestia” podał, że „w Niemczech apelują o zniesienie sankcji wobec Rosji”.

Z treści artykułu dowiadujemy się jednak, że chodzi o inicjatywę pojedynczego deputowanego Bundestagu Valdemara Gerdta, na dodatek z izolowanej nacjonalistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD), który w parlamencie reprezentuje rosyjską mniejszość. Zapowiedział, że poruszy temat zniesienia sankcji na najbliższym posiedzeniu komisji zagranicznej, której jest członkiem. Szerzej propozycja Rosji w ogarniętym pandemią świecie nie została jak na razie zauważona.

– W warunkach kryzysu światowego to bardzo mądra i słuszna propozycja. Rosja wyciąga rękę, teraz niech głos zabiera Zachód. Jeżeli Europa nadal będzie dłubać w nosie i prowadzić politykę sankcji, europejska gospodarka padnie – mówi „Rzeczpospolitej” Aleksiej Muchin, moskiewski politolog związany z Kremlem. – Nie chcecie się przyjaźnić, nie trzeba. Nie pojadą do was chińskie towary przez Rosję itd. Mamy bardzo dobre położenie geopolityczne, które pozwala być pośrednikiem pomiędzy chińskimi producentami i europejskimi rynkami. Na razie żadnych ograniczeń nikt nie wprowadza, jesteśmy pragmatyczni, ale będziemy dbali o własny interes – odpowiada nerwowo na pytanie „Rzeczpospolitej” dotyczące szóstej rocznicy aneksji Krymu, która w 2014 r. spowodowała wprowadzenia pierwszych zachodnich sankcji wobec Rosji.

Niestosowne łączenie spraw

– Nie można łączyć tych spraw. Z jednej strony powinna być pełna otwartość i współpraca z Rosją, jeżeli chodzi o wsparcie humanitarne i koordynację działań w walce z koronawirusem. Sankcje nie mają z tym nic wspólnego. Przyczyną ich wprowadzenia było bezprawne działanie Rosji na arenie międzynarodowej – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Kowal, prof. politologii i poseł Koalicji Obywatelskiej, były wiceszef MSZ. – Nie ma żadnych sankcji, które uniemożliwiałyby wysłanie np. maseczek. Rosja sztucznie próbuje połączyć te dwa tematy, to niestosowny do tej sytuacji chwyt polityczny – dodaje.

Jako pierwszy sankcje wobec Rosji wprowadził sześć lata temu na początku marca Waszyngton, wstrzymując wszelką współpracę inwestycyjną i wojskową z Rosją. Następnie pojawiła się lista rosyjskich przedsiębiorstw i osób fizycznych (w tym rosyjskich polityków), wobec których wprowadziły sankcje nie tylko USA, ale i Unia Europejska.

Ograniczenia uderzyły w kluczowe banki państwowe i wiele korporacji, które nie mogą być kredytowane przez zachodnie instytucje. To samo dotyczy rosyjskich korporacji naftowych oraz tamtejszego przemysłu zbrojeniowego, którego produkcji nie kupują państwa NATO. Od tamtej pory Rosja nie otrzymuje też zachodnich technologii – uderza to przede wszystkim w sektor wydobycia ropy naftowej. Osobne sankcje dotyczą oderwanego od Ukrainy Krymu, na którego terenie nie może funkcjonować żaden zachodni podmiot prawny. Mieszkańcy półwyspu na podstawie rosyjskiego paszportu nie mogą otrzymać wizy do UE czy USA. Nie ma tam też żadnych zachodnich inwestycji.

Co ciekawie, zaledwie kilka dni temu prezydent Rosji Władimir Putin zapewniał, że sankcje nie uderzyły w Rosję, lecz w Europę, która, jak stwierdził, „straciła miejsca pracy” z powodu utraty rosyjskiego rynku (Moskwa zamknęła go dla europejskiej żywności).

Tymczasem w ubiegły piątek UE przedłużyła na kolejne pół roku sankcje wobec Rosji. Dotyczą 175 osób fizycznych oraz 44 firm. Po aneksji Krymu sankcje UE i USA poparły m.in. Kanada, Australia i Japonia. Kosaczew zresztą również znajduje się na liście osób niemile widzianych na Zachodzie, „stanowiących zagrożenie dla integralności terytorialnej Ukrainy”. Część restrykcji wprowadzono z powodu rosyjskich działań w Donbasie, a tam, jak przypominają w Kijowie, od niemal sześciu lat trwa wojna, której powstrzymać nie może nawet epidemia.

– Zniesienie sankcji byłoby bezwarunkowym ustępstwem Zachodu wobec Rosji – mówi „Rzeczpospolitej” kijowski politolog Wołodymyr Fesenko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA