fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Georgette Mosbacher: Nie daliśmy przyzwolenia na działania Turcji

Ambasada USA/mat. pras.
- Nie może być tak, że cała odpowiedzialność spada na nas. Powinniśmy dzielić to brzemię - komentuje decyzję o wycofaniu amerykański wojsk z Syrii ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.

- Nie daliśmy przyzwolenia na takie działania. Jednak Turcja ma uzasadnione obawy. Każde państwo ma prawo do tego, by bronić swych granic. Warto też pamiętać, że teraz na nich spoczywa odpowiedzialność za to, co robią - powiedziała w rozmowie z Onetem ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. 

- To dotyczy również ewentualnych uchodźców. To Turcja będzie musiała objąć ich opieką. Poza tym, tureckie władze muszą zapewnić bezpieczeństwo ludności cywilnej - dodała.

- Skoro to taka ważna kwestia, to dlaczego sami (sojusznicy - red.) nie wyślą tam swoich żołnierzy, samolotów i czołgów? Dlaczego ma to być armia USA? - pytała.

W niedzielę Biały Dom poinformował o wycofaniu żołnierzy USA z terenów, które miały być celem ofensywy sił tureckich, a które zajmowane są przez Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), sojuszników USA w walce z Daesh.

Turcy rozpoczętą w środę ofensywę uzasadniają koniecznością stworzenia strefy bezpieczeństwa na turecko-syryjskim pograniczu. Celem ofensywy są właśnie jednostki SDF - są one tworzone głównie przez kurdyjskie Powszechne Jednostki Ochrony (YPG), które według Turcji stanowią przedłużenie zdelegalizowanej przez Ankarę i uznanej za organizację terrorystyczną Partii Pracujących Kurdystanu. Kurdowie z SDF decyzję USA o wycofaniu żołnierzy z pogranicza określili mianem "ciosu w plecy".

Więcej: Onet.pl

Źródło: Onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA