fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Doradcy podatkowi

Doradca podatkowy przyszłości będzie informatykiem

123RF
Największym wyzwaniem dla przedsiębiorców jest raportowanie procesów podatkowych. Dlatego od doradcy wymaga się nie tylko znajomości prawa, ale też kompetencji w zakresie analizy danych – mówi Jan Wacławek, partner zarządzający działu doradztwa podatkowo-prawnego PwC w Polsce.

W przepisach podatkowych mamy okres nieustannych zmian i zaostrzenia wymagań. Jakich kompetencji oczekują w tej sytuacji przedsiębiorcy od doradców podatkowych?

Doradca podatkowy jest teraz bliżej biznesu niż kiedykolwiek przedtem. Jest partnerem, który wspiera członków zarządu w podejmowaniu kluczowych decyzji. W ciągu 20 lat nasz zawód uległ ogromnemu przeobrażeniu. Kiedy zaczynałem pracę w 1998 r., polegała ona w dużej mierze na pisaniu opinii podatkowych. Teraz jesteśmy w zupełnie innym miejscu, a stawiane nam wymagania znacznie wzrosły. Są one związane ze sprawozdawczością i raportowaniem, czego przykładem jest przygotowanie dla klientów Jednolitego Pliku Kontrolnego, e-sprawozdań oraz zgłaszanie skarbówce schematów podatkowych (MDR). Doradca musi nie tylko czytać przepisy, ale wiedzieć, w jaki sposób raportować podejmowane przez firmę działania i pokazać w księgach rachunkowych.

Czy to oznacza, że wzrośnie zapotrzebowanie na usługi doradztwa?

Tak. Zdecydowanie. Klienci zdają sobie sprawę, że bez wsparcia doradcy podatkowego ich firma nie osiągnie sukcesu. Nasze usługi cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Chodzi przede wszystkim o doradztwo typu compliance, związane z prawidłowym wywiązywaniem się z obowiązków podatkowych.

Skoro zawód tak szybko się zmienia, jak będzie wyglądał w kolejnych latach?

Doradcami będą niekoniecznie prawnicy – tacy jak ja. Już teraz widać, że doradca musi mieć wiedzę informatyczną i ten trend będzie się umacniał. Dlatego w przyszłości będą to bardziej analitycy, specjaliści big data. Nie będą się zajmować przygotowaniem zeznań podatkowych po zakończeniu danego okresu rozliczeniowego, ale zarządzać bazami danych. Zmiany te wiążą się z faktem, że w wyniku dalszego rozwoju technologii zdarzenia gospodarcze będą rejestrowane na bieżąco. Fiskus będzie miał o nich wiedzę w czasie rzeczywistym.

Jakie są wyzwania związane z rozwojem technologii?

Już obecnie doradca musi wiedzieć, w jaki sposób zbierać informacje, by je właściwie raportować. Wyzwaniem jest fakt, że nie wszystkie systemy informatyczne są w stanie nas wesprzeć. Przykładowo JPK jest kompleksową informacją, która składa się z kilku źródeł wiedzy, a my musimy znaleźć te źródła.

Kluczowa jest odpowiedź na pytanie, jaki będzie kolejny krok rozwoju e-technologii i kiedy nastąpi. Jestem fanem centralizowania i standaryzowania, dlatego uważam, że dobrym rozwiązaniem byłby Jednolity Plik Kontrolny w podatku dochodowym od osób prawnych (CIT). Należy wykorzystać fakt, że raportowanie w CIT jest zbliżone do finansowego. Może to stanowić podstawę do stworzenia w tym zakresie informacji dla skarbówki.

Dodam, że krokiem w dobrym kierunku jest wydłużenie przez Ministerstwo Finansów terminu składania CIT-8 do końca października. Jednak dotyczy to tylko niektórych podatników. Dlatego minister powinien rozważyć wprowadzenie takiego rozwiązania dla wszystkich podmiotów, by wyeliminować konieczność składania deklaracji podatkowej przed terminem składania sprawozdania finansowego.

Co się zmieniło dla przedsiębiorców w wyniku digitalizacji? Czy skorzystali na tym procesie?

Zauważamy, że zmniejszyła się liczba kontroli. To efekt wprowadzenia JPK, dzięki któremu Ministerstwo Finansów ma pełne dane o działalności firm. Kontrola przychodzi teraz po to, by potwierdzić wątpliwości wynikające z analizy tych danych. Jestem dumny, że udało się wdrożyć tak ważne narzędzie, które będzie służyć także zamykaniu luki VAT.

Pojawiają się wątpliwości, czy skarbówka ma odpowiednie narzędzia analityczne, by wyciągać wnioski z tych danych.

Te narzędzia nie są jeszcze doskonałe, ale z czasem będą się zbliżały do ideału. Bardzo ważne jest to, że zostały wprowadzone.

Jak pan ocenia obowiązujące od początku roku wymogi związane z raportowaniem schematów podatkowych? Czy to właściwy kierunek? Nie powinno być prościej?

Polska wyszła przed szereg, rozszerzając tryb implementowania dyrektywy, która dotyczy de facto CIT. Zauważmy, że przyjęty przez polskiego ustawodawcę zakres czynności podlegających raportowaniu jest bardzo szeroki i wykracza poza to, czego wymagają przepisy UE. Podatnicy pytają, jaki sens ma wprowadzenie tak restrykcyjnych wymogów, skoro wiele elementów już wcześniej raportowali, np. w zakresie podatku transgranicznego czy cen transferowych. Efektem będzie powielanie zgłaszanych skarbówce informacji. Wątpliwości budzi też zapis, zgodnie z którym obowiązkom raportowania podlegają też zagraniczni potencjalni promotorzy. Należy zwrócić uwagę, że przygotowane przez Ministerstwo Finansów wyjaśnienia do schematów podatkowych są wielokrotnie obszerniejsze niż treść samych przepisów. To potwierdza, że coś się nie udało.

Ministerstwo Finansów pracuje nad projektem nowej ordynacją podatkowej. Jakie rozwiązania powinny zostać tu wprowadzone, by pomóc przedsiębiorcom?

Kluczowy jest dialog ze skarbówką. Chodzi o to, by spory służyły wyjaśnianiu sytuacji i znalezieniu kompromisu, by dawały przedsiębiorcom możliwość przeprowadzenia rozmowy i mediacji. By tak się stało, konieczne są jednoznaczne interpretacje określonych zdarzeń gospodarczych, spójna terminologia i precyzyjne definicje.

Ale brak dialogu nie jest chyba kwestią przepisów, ale podejścia urzędników.

Zauważalne są zmiany w dobrym kierunku. Może daleko nam jeszcze do podejścia krajów anglosaskich, gdzie urzędnicy okazują przedsiębiorcom ogromne zaufanie, ale widać otwartość i chęć zrozumienia. Jednak by prowadzić dialog z przedsiębiorcą i dać się przekonać do jego racji, urzędnik musi mieć oparcie w przepisach. Chodzi o narzędzie w postaci trafnych i precyzyjnych definicji.

Czy można z tego wysnuć wniosek, że największym problemem jest brak pewności prawa?

Tak. Przedsiębiorcy skarżą się przede wszystkim na nieprecyzyjne przepisy i zmieniające się nieustannie interpretacje. Nie mają pewności, czy za dwa–trzy lata przyjęte przez nich rozwiązania nie zostaną zakwestionowane w trakcie kontroli. Dlatego uważam, że Ministerstwo Finansów powinno w większym stopniu wykorzystywać interpretacje ogólne, które stanowią ochronę dla ogółu podatników.

W projekcie ordynacji pojawiało się nowe rozwiązanie – umowa o współdziałanie, w której podatnik uzyskuje korzyści w zamian za transparentność wobec skarbówki. A samorząd doradców podatkowych w przygotowanym przez siebie projekcie proponuje wprowadzenie audytu podatkowego. Jak pan ocenia te propozycje?

Rozwiązanie proponowane w projekcie ordynacji podatkowej (cooperative compliance) funkcjonuje już np. w Holandii. Także w Polsce wiele firm chętnie zdecyduje się na 100-procentową otwartość względem organów podatkowych, jeśli w zamian będą miały określone profity, np. dedykowanego opiekuna ze strony skarbówki, szybszą odpowiedź na pytania czy wydłużone terminy na wypełnianie obowiązków podatkowych.

Podobnie wielu przedsiębiorców zgodziłoby się, by planowana przez nich strategia została opublikowana i przedyskutowana z fiskusem przed jej wdrożeniem.

Również zmiany proponowane przez samorząd doradców są warte rozważenia. Chodzi o to, by audyt przeprowadzony przez doradcę podatkowego był dla skarbówki gwarancją, że dana firma prawidłowo wypełnia obowiązki podatkowe. Wcześniej konieczne jest jednak opracowanie standardów w zakresie wymogów, które powinno spełniać zeznanie zatwierdzone przez doradcę. Nie wystarczy tu sprawdzenie, czy w CIT-8 wszystko się zgadza, ale niezbędna jest weryfikacja dokumentów źródłowych, na podstawie których zostało sporządzone to zeznanie.

Czy biorąc pod uwagę uszczelnianie systemu podatkowego oraz większą dbałość państwa o zbieranie podatków, możemy jeszcze używać pojęcia „optymalizacja podatkowa"?

Nie używaliśmy i nie używamy tego terminu. Zawsze rozmawiamy z przedsiębiorcami o tym, na czym polega ich projekt biznesowy. Rozważamy, jak przeprowadzić daną transakcję najefektywniej i zgodnie z przepisami prawa, w ramach dostępnych środków. Tymczasem cechą optymalizacji jest działanie sztuczne, niemające gospodarczego uzasadnienia.

Coraz więcej mówi się ostatnio o outsourcingu funkcji podatkowej. Na czym polega ten proces i czy rzeczywiście można mówić o szybko rosnącej skali tego zjawiska?

To rozwiązanie, z którego przedsiębiorcy będą korzystać coraz częściej.

PwC już je stosuje. Zawarliśmy z firmą GE globalne porozumienie dotyczące przejęcia odpowiedzialności za całą jej sprawozdawczość podatkową. Co istotne, PwC przejął też cały dział podatkowy GE. Drugą podobną umowę zawarliśmy na początku tego roku, jednak dane klienta są objęte tajemnicą.

Korzyścią dla przedsiębiorców jest to, że mogą się skupić na swojej podstawowej działalności, np. produkcji. Oszczędzają czas i środki, które musieliby poświęcić na obsługę nie tylko procesów podatkowych, ale również np. księgowości oraz kadr i płac. Dzięki outsorcingowi te funkcje zostają przeniesione poza firmę.

Ogromną zaletą tego rozwiązania jest przejęcie procesów związanych z rozliczeniem przedsiębiorcy przez wyspecjalizowanego doradcę. Co ważne, z członków zarządów zdejmujemy odpowiedzialność wynikającą z kodeksu karnego skarbowego czy nowej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Ma to tym większe znaczenie, że uszczelnianiu systemu podatkowego towarzyszy wzrost ryzyka dla osób fizycznych odpowiedzialnych za rozliczenie firm.

Jan Wacławek od lipca 2018 r. jest partnerem zarządzającym działem podatkowo-prawnym PwC. Z firmą jest związany od ponad 15 lat, w tym prawie dwa lata z jej kalifornijskim biurem. Ukończył studia MBA na Politechnice Warszawskiej oraz prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Jest certyfikowanym doradcą podatkowym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA