Jak bezpiecznie zmienić rolnictwo

Transformacja produkcji rolnej w stronę większej dbałości o środowisko nie może odbić się na bezpieczeństwie żywnościowym. A co z cenami?

Publikacja: 30.04.2021 03:00

Eksperci podkreślali, że nie ma wątpliwości co do słuszności unijnych celów zmian w rolnictwie. Jedn

Eksperci podkreślali, że nie ma wątpliwości co do słuszności unijnych celów zmian w rolnictwie. Jednak ich zdaniem proponowane wskaźniki są zbyt ambitne i mogą się odbić zarówno na opłacalności produkcji, jak i na cenach żywności

Foto: materiały prasowe

O założeniach transformacji europejskiego rolnictwa, największych wyzwaniach dla europejskiego i polskiego sektora w ramach rolnego Zielonego Ładu, o tym, czy cele wyznaczone przez Komisję Europejską nie są zbyt ambitne, i o tym, jak powinna wyglądać transformacja naszego rolnictwa czy w jaki sposób pogodzić nowe wymagania z efektywnością, rozmawiali eksperci podczas debaty „Europejski Nowy Zielony Ład – nowe otwarcie w europejskim i polskim rolnictwie", zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą" w ramach cyklu „Rolnictwo przyszłości".

Warto przypomnieć, że Zielony Ład w obszarze rolnictwa opiera się na dwóch strategiach: bioróżnorodności oraz od pola do stołu. Ta ostatnia stawia przed rolnikami ambitne cele środowiskowe i klimatyczne. Wśród nich są m.in. takie założenia jak zmniejszenie o 50 proc. ogólnego użycia pestycydów chemicznych, ograniczenie stosowania nawozów o co najmniej 20 proc. do 2030 r., zwiększenie udziału gruntów dla rolnictwa ekologicznego do 25 proc. oraz redukcja emisji gazów cieplarnianych.

Zdaniem dr. Andrzeja Hałasiewicza, eksperta ds. rozwoju wsi RURBAN, współpracownika Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, unijne propozycje to „nie najgorsza próba" pogodzenia rozwoju z przeciwdziałaniem zmianom klimatycznym i łagodzeniem ich skutków.

– To próba poszukiwania najlepszej drogi zapewnienia obywatelom krajów UE odpowiedniego poziomu życia, nie niszcząc przy tym środowiska – powiedział ekspert.

Jego zdaniem Zielony Ład „nie jest też gołosłowny". – Jest lista konkretnych działań, są strategie. I patrząc na dotychczasowy rozwój sytuacji, terminy są dotrzymywane – podkreślił Andrzej Hałasiewicz.

Cele słuszne, ale...

Mirosław Borowski, wiceprezes zarządu Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR), zwrócił uwagę, że rolnicy skupieni w KRIR „są za ochroną środowiska, zrównoważonym rozwojem wsi i ekologią".

– Jesteśmy co do tego zgodni. Natomiast Zielony Ład powoduje też pewne niepokoje wśród rolników w kwestii sposobu osiągnięcia tych celów. Mamy wielkie wątpliwości dotyczące choćby ambitnego planu przeznaczenia 25 proc. gruntów dla rolnictwa ekologicznego – mówił Mirosław Borowski.

– Czy to nam się uda? Jako KRIR zachęcamy do osiągnięcia tego poziomu, natomiast jesteśmy za tym, by nie wprowadzać gospodarki nakazowej, że to ma być 25 proc. Za tym musi iść przede wszystkim ekonomia dla producenta rolnego, któremu praca musi się opłacać. Bo jeśli produkcja rolna nie będzie się opłacać, to nie będziemy mieli następców do prowadzenia gospodarstw. A jest to bardzo uciążliwe, zwłaszcza w przypadku produkcji zwierzęcej, gdzie rolnik jest mocno uwiązany do takiego gospodarstwa i musi być dyspozycyjny 24 godziny na dobę. To nie zachęca młodych. Dodatkowo, jeśli pogorszy się opłacalność, to będzie to nowa bariera do sukcesji – dodał.

– Chcemy wprowadzać Zielony Ład. Ale niech będą to dobrowolne decyzje i większe pieniądze, niż się to proponuje – podkreślił Mirosław Borowski.

Prof. dr hab. Mariusz Kucharski, kierownik Zakładu Herbologii i Technik Uprawy Roli we Wrocławiu, Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa-Państwowy Instytut Badawczy, ocenił, że choć dobrze, że pojawił się tak wielki program zmian, to od strony naukowej także niepokoją go założone w nim wskaźniki. – Patrząc na to, że na dojście do nich zostało nam niecałe dziewięć lat, większość jest nie do osiągnięcia – wskazał.

Dodał, że dotychczasowe kierunki zmian realizowane są dość chaotycznie. – Bo jeśli chodzi np. o zmniejszanie ilości używanych środków ochrony roślin, najlepiej się patrzy na te, których używamy dużo w przeliczeniu na hektar. Najłatwiej ograniczyć użycie takiego środka, którego stosuje się 4–5 litrów na hektar, a nie takiego, którego się stosuje 100 gram na hektar. To efektowne dla obserwatora. Ale dla tego, kto to robi, czyli rolnika, już niestety nie. Mamy informacje dotyczące tego, jakich substancji mielibyśmy nie używać, a na dziś są one trudne do zastąpienia – mówił ekspert.

Jak powiedział, już w 1994 r. dyrektywa unijna pozbawiła polskich rolników bardzo wielu substancji, czego „skutki są niestety odczuwalne do dziś". – Są także problemy z roślinami małoobszarowymi. Środki dla nich wymagały różnego rodzaju zezwoleń i firmom nie opłacało się ich produkować dla małej skali. W efekcie, jak wynika z badań dla Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), większość ze stosowanych dziś środków dla roślin małoobszarowych to są preparaty zabronione. To jest problem. Dodatkowo niemal co roku ubywa nam jakaś rewelacyjna substancja, co do której nie ma doniesień, że jest bardziej toksyczna niż inne. W obliczu tych zmian proponuje się jeszcze 50 proc. redukcji użycia pestycydów chemicznych – mówił prof. Kucharski. Dodał, że podobne wątpliwości wiążą się ze zmianami dotyczącymi nawozów czy poziomu udziału rolnictwa ekologicznego.

Globalny wymiar zmian

Mirosław Marciniak, niezależny analityk rynków rolnych InfoGrain, zwrócił uwagę, że choć nie ma wątpliwości co do słuszności celów, jakie przyświecają strategiom unijnym, to całkowicie pomijany jest wątek ekonomiczny proponowanych zmian.

– Bo dziś konsument dostaje informację: będziemy produkować żywność zdrową, ekologiczną, która nie musi być droższa od konwencjonalnej. Natomiast nie mówi się o tym, gdzie dziś jesteśmy jako Unia Europejska i jako świat i dokąd zmierzamy, jakie ta rewolucja będzie miała konsekwencje nie tylko dla rolników, ale też dla konsumentów – mówił Mirosław Marciniak.

– Zielny Ład w dużej mierze dotyczy zbóż. A gdy dziś patrzmy na bilanse, to światowy popyt na zboża rośnie nieprzerwanie od 20 lat. A z drugiej strony mamy podaż, która coraz słabiej za tym popytem nadąża. Widać to zwłaszcza w przypadku kukurydzy, gdzie od kilku lat światowy popyt przewyższa podaż, co skutkuje spadkiem zapasów i wzrostem cen. I dziś takie kraje jak Rosja, Chiny oraz Ameryka Południowa robią wszystko, by zwiększać produkcję i zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe, o którym mówi także Komisja Europejska. A UE proponuje Zielony Ład, który de facto przy spełnieniu wszystkich założeń ma ograniczyć produkcję – analizował ekspert.

– UE jest jednym z kluczowych producentów zbóż na świecie. Produkuje ich łącznie ok. 280 mln ton rocznie. Jeżeli wdrożymy wszystkie proponowane rozwiązania, to mówimy o zmniejszeniu tej produkcji nawet o kilkadziesiąt milionów ton rocznie. To wpłynie także na globalny bilans zbóż. Unia Europejska, która dziś jest np. jednym z największych eksporterów pszenicy, stanie się jej importerem. Spowoduje to też spadek światowej produkcji i wzrost cen żywności, nie tylko ekologicznej, ale też konwencjonalnej – przewidywał Mirosław Marciniak.

Patrząc z perspektywy biznesu, Wojciech Babski, prezes firmy CIECH Sarzyna, największego polskiego producenta środków ochrony roślin (ŚOR), wskazał, że cieszy się z proponowanych rozwiązań.

– Zielony Ład, a konkretnie strategia od pola do stołu, wskazuje na smutną rzeczywistość, że dotychczas produkcja rolna nie odbywała się kosztem rolnika czy konsumenta, ale kosztem środowiska. Stąd uwzględnienie tego elementu w produkcji rolnej ma konsekwencje po stronie wytwórców i konsumentów – podkreślił Wojciech Babski.

Zgodził się z opinią, że portfel dostępnych substancji do produkcji ŚOR szybko się kurczy i technologia staje się coraz bardziej skomplikowana. – Ale równocześnie z dużą nadzieją patrzymy na możliwość utrzymania produktywności gospodarstw rolnych poprzez innowacje. Najłatwiej robić to w sposób jak najmniej dotykający rolnika i dotychczasowe praktyki rolne – powiedział prezes CIECH Sarzyna, dodając, że firma wdraża właśnie nowy produkt, który przy takiej samej skuteczności pozwala zredukować do połowy substancji aktywnej na hektar.

– Pracując nad rozwojem nowych mieszanek ŚOR, wdrażając rolnictwo precyzyjne, na pewno można dążyć w kierunku wskaźników wyznaczonych przez UE. Rządy krajów Wspólnoty mają wiele instrumentów, które pozwolą sterować rolnictwem tak, by wdrażać innowacje czy iść w stronę gospodarstw ekologicznych. Ponieważ produkcja nie będzie się już w takiej mierze jak dziś odbywać kosztem środowiska, to może się to odbić na cenach żywności – wskazał Wojciech Babski.

O założeniach transformacji europejskiego rolnictwa, największych wyzwaniach dla europejskiego i polskiego sektora w ramach rolnego Zielonego Ładu, o tym, czy cele wyznaczone przez Komisję Europejską nie są zbyt ambitne, i o tym, jak powinna wyglądać transformacja naszego rolnictwa czy w jaki sposób pogodzić nowe wymagania z efektywnością, rozmawiali eksperci podczas debaty „Europejski Nowy Zielony Ład – nowe otwarcie w europejskim i polskim rolnictwie", zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą" w ramach cyklu „Rolnictwo przyszłości".

Pozostało 94% artykułu
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację