fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Figle kalendarza maskują siłę gospodarki

Fotolia
Bieżący kwartał nie przyniósł istotnego spowolnienia wzrostu PKB, wbrew obawom sprowokowanym przez rozczarowujące dane z kwietnia.

Agencja ratingowa Fitch opublikowała w poniedziałek zaktualizowane prognozy wzrostu światowej gospodarki. Zakładają m.in., że PKB Polski powiększy się w tym roku o 3,3 proc., zamiast o 3 proc., jak przewidywała wcześniej. Już dziś jest niemal pewne, że Fitch nie docenia dynamizmu polskiej gospodarki.

Dane, które opublikował we wtorek GUS, sugerują, że nasza gospodarka w tym kwartale utrzymuje tempo rozwoju bliskie 4 proc. rok do roku. Druga połowa roku może przynieść wprawdzie spowolnienie wzrostu, ale delikatne.

Świat nam sprzyja

Jak podał GUS, produkcja przemysłowa zwiększyła się w maju o 9,1 proc. rok do roku, po zniżce o 0,6 proc. w kwietniu. Ankietowani przez nas ekonomiści spodziewali się przeciętnie odczytu na poziomie 8,1 proc. Za przyspieszeniem wzrostu produkcji przemawiał przede wszystkim układ kalendarza: maj liczył o jeden dzień roboczy więcej niż przed rokiem, podczas gdy kwiecień o dwa dni mniej. Ale nawet po wyeliminowaniu tego rodzaju czynników poprawa koniunktury w przemyśle była zauważalna: produkcja wzrosła o 6,5 proc. rok do roku, po 4 proc. w kwietniu. – Za dobrym wynikiem przemysłu stoi zapewne w dużym stopniu mocny popyt zagraniczny – ocenia Grzegorz Ogonek, ekonomista z BZ WBK. Świadczy o tym szybki wzrost produkcji urządzeń elektrycznych (o 13,1 proc. rok do roku) oraz pojazdów, przyczep i naczep (11,8 proc.), czyli towarów, które w dużej mierze trafiają na eksport.

Bardzo szybko rosła w maju także produkcja towarów wykorzystywanych w budownictwie, np. metali (16,8 proc.). To sugeruje, że produkcja budowlano-montażowa będzie przyspieszała po rozczarowującym maju, gdy wzrosła o 8,4 proc. rok do roku. To był wprawdzie odczyt wyższy od kwietniowego (4,3 proc.), ale sporo niższy od oczekiwanego przez ekonomistów (13 proc.). Po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych roczna dynamika produkcji w budowlance spadła do 6,2 proc. z 9,2 proc. w kwietniu i ponad 10 proc. w marcu.

Konsumpcja pozostaje kołem zamachowym

Krystian Jaworski, ekonomista z banku Credit Agricole, zwraca uwagę, że wyhamowanie wzrostu produkcji budowlanej to głównie efekt zadyszki w dziedzinie robót specjalistycznych. Tymczasem aktywność firm zajmujących się wznoszeniem budynków oraz obiektów inżynierii lądowej i wodnej rosła wyraźnie szybciej niż w kwietniu.

– Biorąc pod uwagę to, że roboty specjalistyczne są w dużym stopniu uzależnione od aktywności w pozostałych dwóch działach budownictwa, uważamy, że spadek dynamiki produkcji w tym sektorze był przejściowy – ocenia Jaworski.

Nieco wolniej, niż szacowali ekonomiści, rosła w maju także sprzedaż detaliczna. W ujęciu realnym (w cenach stałych) zwiększyła się o 7,4 proc., w porównaniu z 6,7 proc. w kwietniu. – Średnio rzecz biorąc, realna dynamika sprzedaży w II kwartale kształtuje się na poziomie zbliżonym do poprzedniego, co sugeruje utrzymanie blisko 5-proc. tempa wzrostu konsumpcji – zauważyli jednak ekonomiści mBanku. Według nich realizacja scenariusza ponad 4-proc. wzrostu PKB w tym roku pozostaje więc niezagrożona.

– Konsumpcja pozostaje głównym motorem wzrostu gospodarczego, czemu sprzyja dobra sytuacja na rynku pracy, rosnące dochody, a w ślad za tym poprawa nastrojów gospodarstw domowych, zwiększająca ich skłonność do wydatków – przyznaje Urszula Kryńska, ekonomistka z Banku Millennium.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA