fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Spadek z wysokiego konia. Przemysł czeka załamanie

Adobe Stock
Przed wybuchem epidemii koronawirusa w Europie polski sektor przemysłowy radził sobie zadziwiająco dobrze, choć część firm miało już problemy z dostawami komponentów z Chin. W kolejnych miesiącach przemysł czeka załamanie.

Produkcja sprzedana przemysłu zwiększyła się w lutym o 4,9 proc. rok do roku, najbardziej od września ub.r., po zwyżce o 1,1 proc. w styczniu. Już ten styczniowy odczyt był lepszy od oczekiwań ekonomistów. Odczyt lutowy przebił ich najśmielsze oczekiwania.

Ankietowani przez „Rzeczpospolitej" ekonomiści przeciętnie szacowali, że w lutym produkcja wzrosła o 2 proc. rok do roku, najwięksi optymiści liczyli się z odczytem na poziomie 3,9 proc.

Po oczyszczeniu danych z wpływu czynników sezonowych produkcja przemysłowa w lutym wzrosła o 3,2 proc. rok do roku, po 3,2 proc. w styczniu i 2,1 proc. w grudniu. Łącznie pierwsze dwa miesiące roku były pod tym względem podobne do II połowy 2019 r.

„Lutowe dane nie uwzględniają jeszcze skutków epidemii COVID-19 w Polsce, ale w tamtym okresie mogły się już pojawiać zaburzenia w dostawach produktów i podzespołów z Chin. Najprawdopodobniej nie wpłynęły one jednak na produkcję dzięki utrzymywanym przez firmy zapasom" – skomentowała Urszula Kryńska, ekonomistka z PKO BP.

Biorąc pod uwagę to, że epidemia koronawirusa w lutym paraliżowała gospodarkę Chin i psuła koniunkturę w globalnym handlu, zadziwiająco dobrze radzili sobie w lutym polscy eksporterzy. Wśród branż, które odnotowały największy wzrost produkcji, były bowiem te o dużym udziale eksportu w sprzedaży. Produkcja sprzętu transportowego innego niż samochody (m.in. pojazdy szynowe) zwiększyła się o 16,8 proc. rok do roku, a urządzeń elektrycznych o 12,1 proc.

„Wygląda na to, że polski przemysł na początku 2020 r. zaczynał sobie radzić coraz lepiej, jednak rozprzestrzenianie się koronawirusa z dużym prawdopodobieństwem utrudni tę poprawę. Pierwsze realne efekty epidemii pokażą marcowe dane" - skomentował Marcin Luziński, ekonomista z banku Santander.

Zdaniem Luzińskiego, sam marzec mógł jeszcze nie przynieść katastrofy w przemyśle. „Produkcja samochodów, która odpowiada za 10 proc. polskiego przemysłu, prawie całkowicie zamarła, ale produkcja żywności (ok 15 proc. przemysłu) rzekomo operuje na podwyższonych obrotach" - zauważył ekonomista. „W kolejnych miesiącach oczekujemy mocno negatywnego wpływu koronawirusa na wzrost gospodarczy" - dodał.

Piotr Bartkiewicz, ekonomista mBanku, zwraca uwagę, że dane z sektora przemysłowego w najbliższych miesiącach nie będą dawały prawdziwego obrazu spowolnienia w polskiej gospodarce. „Natura dotykającego obecnie Polskę szoku jest bardzo specyficzna. Jest on skoncentrowany na usługach, których pokrycie danymi miesięcznymi jest najmniejsze. Modele opierające się na produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej nie będą zatem doszacowywać skali załamania aktywności gospodarczej" – zauważył Bartkiewicz w komentarzu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA