fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Święta rozpędziły konsumpcję

Bartek Sadowski/Bloomberg
Sprzedaż detaliczna zwiększyła się w grudniu ub.r. realnie o 5,7 proc. rok do roku, najbardziej od kwietnia. Biorąc pod uwagę sprzyjający wydatkom układ kalendarza, to jednak nie najlepszy wynik.

Czwartkowy odczyt GUS okazał się bliski oczekiwań ekonomistów. Uczestnicy comiesięcznej ankiety „Parkietu" i "Rzeczpospolitej"przeciętnie szacowali, że wzrost sprzedaży detalicznej, mierzonej w sklepach zatrudniających co najmniej 10 osób, przyspieszył do 5,8 proc. rok do roku z 5,2 proc. w listopadzie. Równie szybko, co w grudniu, wskaźnik ten rósł w lipcu, szybciej zaś po raz ostatni w kwietniu ub.r.

Czytaj także: Inflacja uderzy w budżety gospodarstw domowych

Przyspieszenie rocznego tempa wzrostu sprzedaży to jednak w dużej mierze efekt korzystnego układu kalendarza (grudzień 2019 r. liczył o jeden dzień roboczy więcej niż w 2018 r., a listopad o jeden dzień mniej niż rok wcześniej). Tak samo można tłumaczyć skok sprzedaży w grudniu o 14,1 proc. w stosunku do listopada (grudzień liczył o jeden dzień roboczy i dwie niedziele handlowe więcej niż listopad). Po oczyszczeniu danych z tego rodzaju czynników sezonowych, sprzedaż w grudniu zmalała o 0,8 proc. w porównaniu do listopada, gdy z kolei w takim ujęciu wzrosła o 2,4 proc. rok do roku.

W tym świetle czwartkowe dane GUS wpisują się w obraz hamującego stopniowo wzrostu wydatków konsumpcyjnych Polaków. Zwyżka sprzedaży w grudniu (wobec listopada) była wprawdzie w 2019 r. minimalnie większa niż w 2018 r., ale mniejsza niż w poprzednich kilkunastu latach.

W całym 2019 r. realna sprzedaż detaliczna, tzn. liczona przy założeniu stałości cen, rosła średnio w tempie 5,4 proc. rok do roku, po 6,2 proc. w 2018 r. W ślad za tym zwolnił również wzrost szeroko rozumianych wydatków konsumpcyjnych (obejmujących mniejsze sklepy, a także usługi). Wyniósł prawdopodobnie (nie są jeszcze znane dane za IV kwartał) 4,0-4,1 proc., po 4,3 proc. w 2018 r.

W 2020 r. ankietowani przez „Parkiet" i „Rzeczpospolitą" ekonomiści spodziewają się przeciętnie wzrostu wydatków konsumpcyjnych, jednej ze składowych PKB, o 3,7 proc. Nie brak też jednak głosów, że dynamika konsumpcji pozostanie na ubiegłorocznym poziomie. Część ekonomistów uważa, że wyniki sprzedaży detalicznej są coraz słabszym wskaźnikiem szeroko rozumianej konsumpcji, bo coraz większa jej część przypada na usługi, np. turystyczne, edukacyjne i gastronomiczne.

„W nadchodzących miesiącach spodziewamy się utrzymania wyższej dynamiki sprzedaży detalicznej. Podwyżka płac minimalnej i generalnie wysokie tempo wzrostu dochodów mniej zamożnych gospodarstw domowych powinno wspierać wydatki konsumpcyjne w I kwartale” – napisał w komentarzu Jakub Rybacki, ekonomista z ING Banku Śląskiego . „Z drugiej strony w dalszym horyzoncie poprawę hamowała będzie wysoka inflacja, zaniżająca realny wzrost wynagrodzeń pozostałych gospodarstw, co będzie miało negatywny wpływ na wzrost konsumpcji i PKB w 2020 r.” – dodał.

Na to, że wzrost konsumpcji mocno w tym roku nie zwolni, zdają się wskazywać nastroje konsumentów. Ich wskaźnik (tzw. bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej - BWUK) w styczniu spadł wprawdzie czwarty raz z rzędu i znalazł się na poziomie 3,7 pkt., najniższej od grudnia 2018 r. Patrząc w szerszej perspektywie, to jednak wciąż wysoki odczyt. Do kwietnia 2017 r. BWUK stale był poniżej zera. Co więcej, skłonność Polaków do dokonywania ważnych zakupów, jedna ze składowych wskaźnika nastrojów konsumentów, utrzymuje się w pobliżu historycznego rekordu z września 2019 r. W styczniu wzrósł też minimalnie, do -0,6 pkt z -0,8 pkt w grudniu, wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK), który oddaje oczekiwania konsumentów co do ich sytuacji finansowej w kolejnych 12 miesiącach.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA