fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Nowe podatki mogą dać światu 700 mld dolarów

Warszawa
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Opodatkowanie bogaczy, trucicieli środowiska, a także tzw. globalny CIT to nowe sposoby na wzmocnienie budżetów państw – ocenia w swoim raporcie Polski Instytut Ekonomiczny.

W postpandemicznym świecie państwa muszą mierzyć się z nowymi wyzwaniami. Nawet w krajach rozwiniętych oczywistością stała się konieczność poprawy jakości usług publicznych, w tym przede wszystkim ochrony zdrowia. Wielkich wydatków wymaga przywrócenie gospodarki na normalne tory, a nie zniknęła przecież potrzeba ogromnych nakładów na walkę ze zmianami klimatycznymi.

Pandemiczne deficyty

Tymczasem pandemia mocno nadwerężyła finanse publiczne (deficyty państw rozwiniętych wyniosły średnio 10 proc. PKB), a przestrzeń fiskalna na nowe wydatki znacząco spadła. Nic dziwnego, że wiele państwa szuka, lub będzie szukać, sposobu zwiększania wpływów podatkowych na własną rękę.

Z raportu „Global taxes in the post-Covid era", przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny, który „Rzeczpospolita" przedstawia jako pierwsza, wynika, że lepszym pomysłem być może byłoby wprowadzenie rozwiązań na poziomie wszystkich krajów, czyli tzw. podatków globalnych. Tym bardziej że takie rozwiązania mogłyby dotyczyć obszarów, z którymi państwom narodowym trudno sobie samodzielnie poradzić.

Ucieczka podatków

Przede wszystkim chodzi o transfer zysków przez korporacje do rajów podatków, na skutek czego światowe wpływy z CIT są każdego roku uszczuplane o nawet 240 mld dolarów. Druga kwestia dotyczy koncentracji bogactwa, które nie jest sprawiedliwie opodatkowane. Szacunkowo można podać, że najbogatsi ludzie na świecie przelali w ostatnim roku co najmniej 7,6 bln dolarów na konta zagraniczne, aby uciec przed wymiarem swoich administracji podatkowych. W rezultacie państwa mogły stracić na tym nawet 200 mld dolarów.

Trzecie wyzwanie wynika z niekontrolowanych i nieograniczonych emisji dwutlenku węgla. Niektóre kraje dostrzegają wagę problemu i wprowadzają cele neutralności klimatycznej, ustalają ceny emisji i ponoszą wysokie koszty dostosowań do zmian klimatu. W tym samym czasie inne państwa luźno podchodzą do norm środowiskowych, co więcej, traktują to jako swoją przewagę komparatywną. W efekcie globalna emisja CO2 rośnie.

Miliardy do wzięcia

Odpowiedzią na te problemy mogłoby być wprowadzenie globalnych podatków: majątkowego, klimatycznego oraz tzw. minimalnej stawki CIT. „Taki projekt podatkowy wymagałby omówienia i uzgodnienia na forum międzynarodowym, ale dochody byłyby gromadzone i dystrybuowane w poziomie krajowym" – czytamy w raporcie.

– Na wprowadzeniu tych trzech podatków kraje na całym świecie mogą zebrać około 695 mld dolarów – oszacowali eksperci PIE.

Najwięcej potencjalnych dochodów mógłby przynieść podatek majątkowy – ok. 289 mld dolarów. Jego stawka mogłaby sięgać 0,5 proc. dla osób o majątku powyżej 10 mln dolarów oraz 1,5 proc. dla majątków powyżej 1 mld dolarów. Za to objęłaby zaledwie 0,01 proc. światowego bogactwa.

Globalny podatek klimatyczny mógłby pomóc w zmniejszeniu emisji dwutlenku węgla, ale dostarczyć rządom niezbędnych dochodów na zieloną transformację na poziomie 278 mld dolarów rocznie. Tu proponowane schematy są dosyć skomplikowane, mowa o 17 stawkach dla różnych grup krajów, które nakładane miałyby być na trucicieli środowiska.

Z kolei minimalny globalny CIT, czyli opodatkowania dochodów korporacji, może przynosić ok. 127 mld dolarów rocznie.

Polska też zyska

W raporcie nie ma obliczeń, ile na nowych podatkach mogłyby skorzystać poszczególne kraje. Ale jak przekonują jego autorzy, byłoby to korzystne także dla Polski. Jak wynika z szacunków PIE dla „Rz", na globalnym CIT Polska mogłaby zyskać ok. 780 mln dolarów rocznie, a na podatku klimatycznym – ok. 3,7 mld dolarów.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że takie podatki zostaną rzeczywiście wprowadzone? Na razie wydaje się ono małe, ale nie zerowe. Warto podkreślić, że globalne rozwiązania podatkowe są już dyskutowane na międzynarodowej arenie, a przykład globalnego CIT pokazuje, że możliwe jest także wejście w fazę realizacji.

Eksperci PIE podkreślają, że warunkiem takich danin powinna być konieczność wydawania ich na osiągnięcie (lub przekroczenie, jak w przypadku krajów rozwiniętych) celów zrównoważonego rozwoju wyznaczonych przez ONZ.

Na co wystarczy 695 mld dol.?

Prawie 700 mld dol. potencjalnych wpływów z trzech podatków w skali świata to kwota, która mogłaby pomóc w rozwiązaniu pilnych problemów. Dzięki takim przychodom każda osoba na świecie mogłaby być szczepiona cztery razy w roku – wylicza PIE w swoim raporcie. Bardzo prawdopodobne, że doprowadziłoby to do szybkiego końca pandemii. Te pieniądze mogą być również wykorzystane na pokrycie rocznych pensji prawie 55 mln pielęgniarek. W porównaniu z największymi planami odbudowy po Covid-19, 695 mld dol. stanowi 77 proc. unijnego Funduszu Odbudowy (jego wartość to 905 mld dol.) i 37 proc. pakietu stymulacyjnego w USA (1,9 bln dol.). Te programy są jednorazowe i rozłożone na kilka lat, natomiast podatki globalne mogą być zbierane co roku.

Opinia dla „rz"

Łukasz Błoński, Polski Instytut Ekonomiczny

Wdrożenie „podatków globalnych" pozwoliłoby przeciwdziałać negatywnym zjawiskom erozji wpływów podatkowych. Rok 2020 potwierdził, że dobrze funkcjonujące państwo oznacza zapewnienie wysokiej jakości usług publicznych, w tym ochrony zdrowia i edukacji, oraz że konieczny jest wzrost wydatków na te obszary. Ale jeśli państwo nie potrafi opodatkować najwyższych dochodów i majątku najbogatszych podatników, będzie opodatkowywać konsumpcję, co prowadzi do wzrostu obciążeń klasy średniej. Oznacza to coraz większe nierówności dochodowe i spadek jakości usług publicznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA