Biznes

Obcy kapitał zarobił w Polsce mniej

pexels.com
Premier Mateusz Morawiecki nie pała miłością do zagranicznych firm i spadek ich dochodów w 2017 powinien go ucieszyć. A fiskus chce im jeszcze dokręcić śrubę.

Około 79,2 mld zł wyniosły zyski bezpośrednich inwestorów zagranicznych w Polsce w 2017 roku – pokazuje ostatni raport Narodowego Banku Polskiego. W porównaniu z 2016 rokiem oznacza to 3,3 proc. spadku. Nie jest on wielki, ale ostatnio taka sytuacja miała miejsce wiele lat temu, bo w 2012 roku.

Czytaj także: Obcy kapitał w Polsce – fakty i mity

Ważna koniunktura i polityka

Z danych NBP wynika, że praktycznie cały spadek jest efektem mniejszych dywidend wypłaconych zagranicznym akcjonariuszom. Z 35,4 mld zł w 2016 r. zmniejszyły się do 31,8 mld zł w roku ubiegłym. W największym stopniu dotyczy to inwestorów zarejestrowanych w Luksemburgu (dywidendy o 2,8 mld zł mniejsze), Stanów Zjednoczonych (o 1,1 mld zł mniej) oraz Włoch (0,58 mld zł). Za to wartość zysków, które zostały ponownie zainwestowane w Polsce delikatnie wzrosła (o niecały miliard złotych).

Zdaniem ekonomistów na wysokość dochodów uzyskiwanych przez zagraniczne firmy w Polsce przede wszystkim wpływa koniunktura, ale w pewnej części też i polityka. – Im lepsza sytuacja unijnej i międzynarodowej gospodarki, tym lepiej dla firm eksportujących, a eksport to domena większość firm z kapitałem zagranicznym w Polsce – wyjaśnia Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – W 2016 r. koniunktura była świetna, w efekcie czego zyski zagranicznych inwestorów gwałtownie wzrosły i utrzymały się na wysokim poziomie, pomimo delikatnego spadku, także w 2017 r. – dodaje.

– Rzeczywiście dwa ostatnie lata, może z wyjątkiem końcówki 2017 r., były bardzo korzystne dla wszystkich, także polskich firm – dodaje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Ale pewien wpływ na ich wyniki ma także polityka prowadzona przez rząd polski, amerykański czy innych krajów. Choć w statystykach te efekty będziemy widzieli w większym stopniu w kolejnych latach – podkreśla.

Kozłowski wyjaśnia, że w USA wchodzi w życie nowa polityka podatkowa, która ma zachęcić do inwestowania w tamtym kraju. Można się więc spodziewać, że strumień kapitału zagranicznego w większym stopniu popłynie właśnie tam. W Polsce w tym czasie polityka wobec inwestorów zagranicznych jest niejednoznaczna. Z jednej strony każda większa inwestycja jest przez rząd nagłaśniana jako duży sukces własny, z drugiej politycy PiS do kapitału obcego odnoszą się z dużą niechęcią.

– Efektem tego nastawienia jest postępujący proces renacjonalizacji polskich dóbr narodowych – od banków po kolejkę liniową – zauważa Jankowiak. – Repolonizacja banku Pekao SA, czyli wielka transakcja odkupu udziałów od Włochów, już wpłynęła na spadek wartości napływu inwestycji zagranicznych do Polski. Im więcej takich operacji, tym mniejsze też dywidendy będą płynąć za granicę – dodaje Kozłowski.

Premier sceptyk

Także sam premier Mateusz Morawiecki – jak wynika z jego wypowiedzi – nie jest bardzo przyjaźnie nastawiony do kapitału zagranicznego. Niejednokrotnie wytykał, że takie firmy zarabiają w Polsce i transferują do swoich krajów grube miliardy złotych. Jego zdaniem wypłacane dywidendy, odsetki, opłaty licencyjne, itp. to koszty dotychczasowego liberalnego rozwoju gospodarczego i daniny, jakie dziś musimy płacić zagranicy za ich inwestycje. Reinwestowane zyski zostają co prawda w Polsce, ale zdaniem premiera i tak nie ma się z czego cieszyć, bo „należą do kogoś innego".

Oprócz prowadzonej repolonizacji, rząd chce też obniżyć wartość transferowych zysków za granicę metodami podatkowymi. Ostatnie dwa lata przyniosły kilka rozwiązań w przypadku CIT, które mają na celu przede wszystkim walkę z agresywnymi optymalizacjami podatkowymi – np. ograniczenie możliwości powiększania kosztów uzyskania przychodów o całość finansowania dłużnego, czy kosztów różnego rodzaju usług. Ale to nie koniec. Najnowsza propozycja resortu finansów ma mocno dokręcić podatkową śrubę w zakresie tzw. podatku u źródła.

Ciężar poniosą firmy

– Nowe przepisy praktycznie oznaczają zmianę całej filozofii w zakresie opodatkowania dywidend, należności licencyjnych, odsetek, praw autorskich itp. – mówi Agnieszka Pajurek, ekspertka Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan. – Niestety na niekorzyść podatników i płatników – dodaje.

Co do zasady dochody uzyskane w Polsce objęte są podstawową stawką 19-proc. Przy ich transferze za granicę (ze względu na umowy międzynarodowe) możliwe jest jednak zastosowanie w Polsce stawek obniżonych lub w ogóle zwolnienia ich z podatku. Obecnie to podatnik decyduje, czy takie „ulgi" mu się należą, a fiskus weryfikuje transakcje ex-post. – Zgodnie z nowymi przepisami zasadność skorzystania z obniżonych stawek trzeba będzie udowodnić przed transakcją, a cały ciężar tego dowodu zostanie przeniesiony z organu podatkowego na płatnika – wyjaśnia Rafał Szczotka, dyrektor w dziale prawno-podatkowym PwC.

Np. firma wypłacająca dywidendę (o wartości powyżej 2 mln zł) będzie musiała zweryfikować wszystko zgodnie z procedurami dotyczącymi prania brudnych pieniędzy i wziąć na siebie odpowiedzialność za rzetelność tej weryfikacji. – To ogromne obciążenie, spodziewamy się, że w większości przypadków płatnicy będą uiszczać polskiemu fiskusowi podstawową stawkę i dopiero potem ubiegać się o zwrot nadpłaconego podatku – mówi Pajurek. – Nie jestem przekonany, czy służby skarbowe są przygotowane, by zająć się tak dużą liczbą tak trudnych spraw. Z punktu widzenia podatnika rośnie ryzyko „zamrożenia" jego środków na kontach fiskusa i ryzyko, że nie uzyska zwrotu w ogóle – dodaje Szczotka.

Łukasz Czucharski ekspert Pracodawców RP

Państwo ma oczywiście obowiązek walki z agresywną optymalizacją i wyprowadzaniem z kraju dochodów, jednak należy pamiętać, że zbyt mocne dokręcanie śruby zniechęca do inwestowania. Wchodzące od 2019 r. zmiany zaostrzają wymogi i sankcje dotyczące zwolnienia z podatku u źródła i obniżonych stawek z umów międzynarodowych. Zbyt profiskalne podejście może spowodować odpływ inwestycji. Mogą na tym skorzystać niektórzy nasi sąsiedzi, którzy mają opinię państw przyjaznych przedsiębiorcom.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL