fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Niewypłacalności w tym roku może być jeszcze więcej

123RF
Od lipca 2016 r. do końca czerwca 2017 r. w Polsce ogłoszono upadłość ponad 560 firm. Na pół roku przed ogłoszeniem bankructwa ponad 40 proc. było notowanych w Krajowym Rejestrze Długów.

– W wielu sektorach spodziewamy się wzrostu liczby niewypłacalności o 8 proc. – mówi Grzegorz Błachnio, analityk w firmie Euler Hermes. Z jednej strony firmy w Polsce powinny być beneficjentami wysokiego i systematycznie rosnącego popytu, ale jest szereg czynników, które skutkują opóźnieniami płatniczymi. To m.in. zmiany w dystrybucji (koncentracja w handlu) i problemy z eksportem (nadprodukcja, wojna cenowa, niskie marże).

– Przekłada się to na problemy firm produkujących na rynek krajowy dobra konsumenckie oraz na firmy budowlane – mówi analityk.

Te ostatnie cierpią z powodu zbyt płytkiego jeszcze odbicia w budownictwie. Ponadto na rynku postępuje koncentracja: coraz więcej prac przejmują, jako główni wykonawcy, największe firmy budowlane, wypierając lokalne podmioty nawet z rynków o skali regionalnej (np. budowa sklepów Biedronki).

Na trzy miesiące przed upadłością w Krajowym Rejestrze Długów była niemal co druga firma, a ich łączne zadłużenie przekraczało 36 mln zł. Miały w sumie niemal 600 wierzycieli oraz ponad 3,2 tys. zobowiązań – podaje KRD.

– Upadłość firmy to problem nie tylko dla jej właścicieli czy pracowników. To często także duży kłopot dla jej dostawców i kontrahentów – podkreśla Adam Łącki, prezes KRD Biura Informacji Gospodarczej.

Dodaje, że wiele przedsiębiorstw nie ujawnia informacji o niezapłaconych im w terminie zobowiązaniach. Im głośniej robi się o problemach danej firmy, tym szybciej przybywa jej wierzycieli, którzy chętnie dzielą się informacjami. Wtedy jest już zdecydowanie trudniej odzyskać pieniądze.

– Skoro upada kilkaset firm rocznie, a w KRD są długi zapewne tysięcy albo dziesiątków tysięcy, to sama informacja, że coś jest w KRD, nie daje absolutnie żadnej pewności, że dana firma w najbliższym czasie upadnie – zaznacza Tomasz Starus z zarządu Euler Hermes. Dodaje, że spora część niewypłacalności dotyczy postępowań restrukturyzacyjnych, spowodowanych nagłymi zdarzeniami, takimi jak np. informacja, że w wyniku kontroli skarbowej zakwestionowany został zwrot VAT.

– Mieliśmy przecież w tym roku już wielokrotnie do czynienia z otwarciem postępowania restrukturyzacyjnego w odniesieniu do firm, które do samego końca płaciły terminowo i nie widniały w żadnych rejestrach opóźnionych płatności – mówi Starus.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA