fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Automaty paczkowe pobiły tradycyjne formy dostawy zakupów internetowych

Fotorzepa/ Urszula Lesman
Firmy kurierskie notują boom na odbiory paczek w punkcie (sklepie, automacie) kosztem tzw. dostaw pod drzwi. Ale nowych trendów w tej branży pojawiło się ostatnio więcej.

Kurier dostarczający przesyłkę do naszego domu czy pracy był dotychczas najczęściej wybieraną przez internautów formą dostaw. W ostatnich miesiącach to się jednak zmieniło. Z najnowszych badań Gemiusa wynika, że aż 61 proc. kupujących online korzysta z dostaw do automatów paczkowych. To oznacza, że maszyny te stały się już popularniejsze niż „królujące" dotąd dostawy do rąk własnych (55 proc.).

Czytaj także: Co kupujemy w czasie pandemii. Największe hity i niespodzianki

A jeśli dodać do tego inne formuły odbioru przesyłek w punkcie (placówki firm pocztowych i kurierskich, sklepy, kioski), przewaga robi się miażdżąca. Raport Izby Gospodarki Elektronicznej „E-commerce w Polsce 2020" wskazuje, że niemal co piąty robiący zakupy w internecie wybiera odbiór własny, m.in. na stacji Orlenu, w sklepie osiedlowym Żabki lub kiosku Ruchu, a co dziesiąty stawia na dostawę do placówki pocztowej.

Według analiz największymi entuzjastami samodzielnego odbioru paczek są ludzie młodzi (między 15 a 34 rokiem życia). Z kolei na kurierów decydują się przeważnie osoby starsze (głównie 50+).

Czytaj także: Rynek paczek bije kolejne rekordy

– Obserwujemy to zjawisko od kilku lat. Udział przesyłek realizowanych z wykorzystaniem punktów nadawczo-odbiorczych wzrósł u nas w ciągu roku z 26 proc. do poziomu 34 proc. w I kwartale 2020 r. W kolejne dziesięciolecie wchodzimy więc z trendem, w którym co trzecia przesyłka realizowana jest właśnie w taki sposób – mówi Wojciech Kliber, wiceprezes firmy Sendit, brokera usług kurierskich.

Jego zdaniem konsumenci stopniowo, ale na stałe przekonują się do nowego modelu dostaw, co jest skutkiem indywidualnych doświadczeń zakupowych. – Polacy coraz częściej rezygnują z tradycyjnych dostaw pod drzwi ze względu na wygodę. Żyjemy w coraz większym biegu, często trudno jest nam określić godziny, w których będziemy przebywali w pracy czy domu, aby odebrać przesyłkę. Dzięki możliwości dostawy do punktu zyskują większą elastyczność czasu oraz zwykle niższy koszt dostawy – tłumaczy wiceprezes Kliber.

Ów trend w Polsce zapoczątkował InPost, który od 2009 r. rozwija sieć maszyn paczkowych. – W ciągu 11 lat dokonaliśmy prawdziwej rewolucji, jeżeli chodzi o sposób myślenia o logistyce. Paczkomat stał się stałym elementem krajobrazu polskich miast i wsi – komentuje Rafał Brzoska, założyciel spółki.

Dziś InPost ma 7 tys. automatów. Poczta Polska (PP) też rozwija sieć maszyn – smartboxy stanęły np. w Biedronkach. A poza tym stawia na partnerskie punkty odbioru (kooperuje z Żabką, Orlenem, Ruchem) – w czasie pandemii odnotowała prawie 50-proc. wzrost liczby przesyłek odbieranych w takich lokalizacjach.

Moc automatów doceniła też Żabka. Sieć, która dotąd umożliwiała odbiór przesyłek w swoich sklepach, teraz planuje stawiać specjalne maszyny. Jak podały „Wiadomości Handlowe", w poznańskiej centrali firma testuje urządzenia, dzięki którym klienci będą mogli sami odebrać paczkę, bez angażowania sprzedawcy.

Nowemu trendowi sprzyjają też e-sklepy. I trudno się dziwić, skoro 68 proc. robiących zakupy online twierdzi, iż możliwość odbioru w automacie motywuje do zakupu.

Dzięki pandemii na znaczeniu zyskują też nowe usługi kurierskie – odbiór paczki z domu nadawcy czy doręczenie pod drzwi „bez podpisu". – Wyzwania związane z Covid-19 zmusiły branżę kurierską do błyskawicznej zmiany procedur. Wiele ze zmian w sposobie doręczania przesyłek pozostanie z nami jako usprawnienia zgodne z nowymi preferencjami konsumentów – dodaje Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA