fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

To może być początek przełomu w brazylijskiej turystyce

Brazylijskie ośrodki „z wyższej półki” cieszyły się w grudniu i styczniu 70-procentowym obłożeniem
shutterstock
Luksusowe brazylijskie kurorty i hotele dawno nie miały takiego wzięcia. Tu wirus napędza klientów.

Gdy przychodził czas wakacji, bogaci Brazylijczycy tradycyjnie wsiadali do samolotów, aby polecieć w odległe strony: Malediwy, Prowansja, RPA. Ale to już nie jest możliwe. Z powodu pandemii od miesięcy właściwie wszystkie rejsy międzykontynentalne zostały zawieszone. Trzeba więc szukać alternatywy na miejscu.

Ale luksusowe brazylijskie hotele mają też inny, kluczowy w dzisiejszych czasach atut: dają możliwość izolacji. Weźmy za przykład Ponta dos Ganchos, ośrodek nad Atlantykiem sieci The Leading Hotels of the World w stanie Santa Catarina na południu Brazylii. To zestaw zaledwie 25 bungalowów, jeden odległy od drugiego. Za cenę zaczynającą się od odpowiednika ok. 2 tys. zł/dziennie można tu niemal w samotności obcować z oceanem i cieszyć się jednym z najlepszych klimatów, jakie oferuje świat.

Wielu zamożnych Brazylijczyków już to dostrzegło. Brazylijskie Stowarzyszenie Luksusowych Podróży (BLTA) podaje, że w grudniu i styczniu ośrodki z wyższej półki były zajęte w 70 proc. Mimo zapaści gospodarczej wielkie grupy hotelowe myślą więc o budowie kolejnych kompleksów. Marriott International właśnie podpisał umowę na pierwszy w Ameryce Łacińskiej ośrodek wypoczynkowy pod marką Westin. Powstanie także nad Atlantykiem w Porto de Galinhas koło Recife.

Jakże cenione w czasach pandemii spokój i izolację oferują też kompleksy na północy kraju, w środku amazońskiej puszczy. Lodge Mirante do Gaviao, zestaw bungalowów z własnymi basenami i tarasami umieszczonymi na poziomie koron drzew, to tylko jeden z wielu przykładów ośrodków, które nie mogą narzekać na brak gości.

– W odległości ledwie godziny lotu od Sao Paulo jest luksus i relaks na światowym poziomie – wskazuje dziennikowi „O Estado de S. Paulo" Jacqueline Gil z Uniwersytetu w Brasilii.

Na fali są jednak też najlepsze hotele w wielkich, brazylijskich miastach. Jednym z nich jest Palacio Tangara w Sao Paulo. Tu co prawda nie ma plaż, ocean jest daleko. Ale wybitni francuscy kucharze oferują dania, która też pozwalają na chwilę zapomnieć o kłopotach dnia codziennego. A obszerny park daje szansę odciąć się od jednej z największych metropolii świata. Efekt: liczba gości wzrosła o 12 proc. w styczniu 2021 w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku, osiągając wskaźnik 51 proc. zajętych miejsc. Jeszcze lepszym wynikiem (70 proc.) może się pochwalić Belmond Copacabana Palace w Rio czy Fera Palace w Salvador.

To może być początek przełomu w brazylijskiej turystyce. Potencjał piątego największego kraju świata jest ogromny, ale droga do pokonania - bardzo długa. Dość powiedzieć, że w 2019 r. kraj odwiedziło ledwie 6,6 mln zagranicznych turystów, mniej, niż wjechało w tym czasie na wieżę Eiffla lub wybrało się na wakacje do Bułgarii. Wielu szuka przyczyny w braku bezpieczeństwa w kraju, gdzie wskaźnik zabójstw (29/100 tys.) jest 30-krotnie większy niż w Polsce. Jednak niewiele lepszy pod tym względem Meksyk odwiedziło w 2019 r. blisko 40 mln zagranicznych turystów. Klucz do sukcesu tkwi więc przynajmniej w równym stopniu w promocji czy dalszym rozwoju tańszych linii lotniczych.

Na krótką metę kraj musi jednak uporać się z pandemią. Tu groźny brazylijski wariant covidu póki co sieje spustoszenie: w środę ofiarą wirusa padło ponad 1,9 tys. osób, przeszło 70 tys. się nim zaraziło. Po części z powodu oporu prezydenta Jaira Bolsonaro przed zamrożeniem gospodarki udało się ograniczyć do 4,2 proc. spadek PKB. Ale koszty zdrowotne są ogromne: na covid zmarło do tej pory ponad 250 tys. Brazylijczyków, najwięcej na świecie poza Stanami Zjednoczonymi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA