fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Wirus zadłuża polskie meble, ale prognozy są dobre

AdobeStock
Od wyraźnego przyspieszenia pandemii koronawirusa w Polsce w kwietniu do listopada zadłużenie producentów i sprzedawców mebli sięgnęło blisko 100 mln zł. Od stycznia 2020 r. wzrosło o jedną czwartą - podaje Krajowy Rejestr Długów. Meblarzy takie detale nie martwią, bo zanosi się, że cały ten rok w branży będzie na plusie.

Wpływ pandemii na zadłużenie firm produkcyjnych i handlowych związanych z branżą meblową, zwłaszcza w bankach, widoczny jest wyraźnie w zmianie stopnia zadłużenia – twierdzi KRD.

Od stycznia do listopada br. dług producentów mebli wzrósł o 24 proc., do kwoty blisko 65 mln zł. Ich zadłużenie rosło także przed pandemią, jednak w umiarkowanym stopniu. Pandemia przyniosła gwałtowny jego skok. W kwietniu wzrost zadłużenia sięgał nawet 8 proc. z miesiąca na miesiąc.

Jesienna fala pandemii po letnim uspokojeniu przyniosła kolejne ograniczenia sanitarne i wstrzymanie sprzedaży mebli w sklepach wielkopowierzchniowych. Na szczęście 28 listopada handel meblami w dużych salonach przywrócono, co powinno sprzyjać minimalizowaniu strat (i długów), zapoczątkowanych jeszcze pierwszym, wiosennym lockdownem - przekonują eksperci Krajowego Rejestru Długów.

Pandemia nie pozwoliła wiosną skwitować rachunków

KRD dysponuje licznymi przykładami, że wirusowa zaraza - zwłaszcza po dotkliwym wiosennym tąpnięciu - pozostawiła liczne negatywne ślady na meblarskim biznesie, który w kraju ma od lat opinię eksportowej lokomotywy ważnej dla całej narodowej gospodarki.

Krajowy Rejestr długów ocenia, że większość firm wytwarzających meble ma wciąż do oddania wierzycielom po kilkadziesiąt tysięcy złotych, jednak są rekordziści, jak choćby przedsiębiorstwo z województwa kujawsko-pomorskiego, które zalega ze spłatą aż 2,8 mln zł.

Czytaj także: Handlowe rekordy w sobotę. Najlepszy dzień dla sklepów w tym roku 

Najwięcej, bo ponad 22,2 mln zł producenci mebli mają do oddania bankom, w dalszej kolejności 18,2 mln zł firmom windykacyjnym i funduszom sekurytyzacyjnym, a 3,4 mln firmom faktoringowym. Najwięcej długów mają producenci mebli z województwa wielkopolskiego: ponad 11,1 mln zł. Na dalszych miejscach uplasowały się firmy z województwa śląskiego (7,6 mln zł) i mazowieckiego (7,5 mln zł). Najczęściej zadłużone są najmniejsze podmioty. Blisko 80 proc. całego zadłużenia należy do jednoosobowych działalności gospodarczych – twierdzi KRD.

Krajowy Rejestr Długów przyjrzał się też zadłużeniu przedsiębiorstw handlujących meblami. Obecnie wynosi ono ponad 34 mln zł. Oznacza to wzrost rok do roku o 23 proc. To duża zmiana, bo przez ostatnie 2 lata poziom zadłużenia sprzedawców utrzymywał się na stałym, znacząco niższym poziomie. 

Obecnie największą kwotę do uregulowania mają przede wszystkim najmniejsze firmy handlowe rejestrowane jako jednoosobowa działalność gospodarcza. Sprzedawcy mebli w przeważającej części zalegają ze spłatą bankom, w dalszej kolejności zarządcom wierzytelności i firmom telekomunikacyjnym. Według KRD średni dług spółki sprzedającej meble wynosi 37,5 tys. zł, przy czym rekordzista z województwa pomorskiego ma do oddania już prawie 1 mln zł. Pod względem regionalnym największe zadłużenie rozkłada się dość równomiernie na 4 województwa: mazowieckie, pomorskie, wielkopolskie i śląskie, w których sięga ponad 4 mln zł.

Bieda, bo hotelarze i restauratorzy nie urządzają wnętrz

- Jesienne zamknięcie sklepów wielkopowierzchniowych było kolejnym ciosem dla branży meblowej. Gdy firmy powoli zaczęły odrabiać straty po wiosennym lockdownie, znów zostały zmuszone do wstrzymania sprzedaży. Zapewne efekt tego zobaczymy niedługo w kolejnym wzroście zadłużenia branży, ale miejmy nadzieję, że tym razem przyrost nie będzie tak duży, bo i zamrożenie sprzedaży trwało krócej niż podczas pierwszej fali pandemii – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Jak zaznacza prezes KRD, nie tylko zamykanie sklepów czy wprowadzenie w nich limitów klientów odbijają się na sytuacji polskiego sektora meblarskiego.

– Branża odczuła skutki pandemii także pośrednio, poprzez problemy innych branż. Gdy nie remontują się i nie otwierają nowe restauracje, hotele, sklepy czy biura, nie ma zamówień także na ich umeblowanie. Dodatkowo, branża jest też bardzo mocno nastawiona na eksport. Za granicę wysyła blisko 90 proc. swojej produkcji. Wiele zależeć więc będzie od tego, jak sytuacja epidemiczna będzie rozwijać się w innych krajach – wskazuje prezes Krajowego Rejestru Długów.

Mimo wszystko pozytywne prognozy na koniec roku

Mimo nadejścia drugiej fali pandemii, branża meblarska liczy na odrobienie sporej części tegorocznych strat i raczej pomyślne zamkniecie obecnego roku. Firma analityczna B+R Studio we współpracy z Ogólnopolską Izbą Gospodarczą Producentów Mebli zaktualizowały niedawno swoją prognozę dla wartości produkcji sprzedanej branży meblarskiej w 2020 r., według której ma ona wzrosnąć o 2,5 proc. w porównaniu do 2019 r. i nieznacznie przekroczyć 50 mld zł. Jako przyczyny podwyższenia swoich szacunków eksperci wskazali na lepsze możliwości rozwoju eksportu - szybszy niż zakładano powrót handlu, wysoki kurs euro oraz przeznaczanie dodatkowych środków, które konsumenci wydaliby na wakacje, na wyposażenie mieszkania. 

– Wiele branż, w tym meblarska, obawiało się drugiej fali pandemii. Widać jednak, że firmy nie marnowały czasu na przygotowania do powrotu obostrzeń czy zamknięcia sklepów. Ruch na rynku magazynowym wskazuje, że zawczasu zabezpieczały towary i usprawniały logistykę niezbędną do sprzedaży online. Spodziewały się, że po okresie obniżonego zainteresowania konsumenci i firmy zaczną robić odkładane wcześniej zakupy i popyt wzrośnie – podsumowuje Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA