fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Białoruska gra Moskwy. Kreml uchyla drzwi opozycji demokratycznej na Białorusi

Protesty na Białorusi
Mimofali represji Białorusini protestują czwarty miesiąc
AFP
Ludzie z otoczenia Swiatłany Cichanouskiej regularnie jeżdżą do rosyjskiej stolicy.

– Obecnie w Moskwie znajduje się kilkuosobowa grupa przedstawicieli Rady Koordynacyjnej (powołanej przez Swiatłanę Cichanouską – red.). Będą się spotykać z rosyjskimi mediami, ekspertami i przedstawicielami lokalnych think tanków, również tych blisko związanych z Kremlem. To nie jest pierwsza wizyta, odbywają się regularnie – mówi „Rzeczpospolitej" dobrze poinformowany rozmówca.

Oficjalnie rozmów brak

Z naszych informacji wynika, że czołowa rywalka Aleksandra Łukaszenki w wyborach z 9 sierpnia nie miała jak dotychczas kontaktów z przedstawicielami władz Rosji. – Rosyjskim politykom i deputowanym Dumy zabroniono kontaktować z nią i jej otoczeniem osobiście, przynajmniej na razie. Mają nieformalny zakaz, wydany odgórnie – mówi nasze źródło.

Znany rosyjski politolog i szef związanego z władzami Centrum Informacji Politycznej Aleksiej Muchin przyznaje w rozmowie z „Rzeczpospolitą", że uczestniczył już w kilku „wydarzeniach" z udziałem białoruskiej opozycji w Moskwie, również w państwowych stacjach telewizyjnych. – Mieliśmy niedawno dyskusję w stacji Pierwyj Kanał, podczas której wystąpił zdalnie Paweł Łatuszka (jeden z liderów KS, były dyplomata i były minister kultury Białorusi – red.). Dlaczego Rosja miałaby ignorować tych ludzi? Przecież są obywatelami Białorusi i mają prawo uczestniczyć w procesach konstytucyjnych swojego kraju – mówi „Rzeczpospolitej" Muchin. – Oficjalne przedstawiciele władz raczej nie kontaktują się z białoruską opozycją, ale to nie oznacza, że Rosja zamyka przed nimi drzwi – dodaje. Przekonuje, że w Moskwie doskonale zdają sprawę z nastrojów Białorusinów. – Łukaszenko, zwlekając ze zmianą konstytucji, prowokuje radykalizację protestów – mówi rosyjski politolog.

Świadomość zmian

We wtorek Rosyjska Rada ds. Międzynarodowych (RSMD) opublikowała obszerne najnowsze badania, z których wynika, że większość uczestników protestów na Białorusi (niemal 70 proc.) ma dobry stosunek do Rosji, a połowa mieszkańców białoruskich miast twierdzi, że rozczarowało się uznaniem „wygranej" Łukaszenki przez Władimira Putina. Co piąty ankietowany uważa, że Rosja powinna wspierać protesty, a ponad 60 proc. Białorusinów uważa, że Moskwa nie powinna w ogóle ingerować po żadnej ze stron.

Pada też nazwisko ewentualnego następcy Łukaszenki – Wiktora Babaryki (były szef rosyjskiego Biełgazprombanku, niedopuszczony do wyborów i aresztowany w czerwcu), który według tych badań jest najpopularniejszym politykiem na Białorusi.

– Teoretycznie taka postać rozumiejąca rosyjską klasę polityczną byłaby do zaakceptowania przez Kreml. To jedna z przyczyn, dlaczego Łukaszenko nie chce wypuścić Babaryki z więzienia – pisze na stronie RSMD dr Ryhor Astapienia, który wykonał te badania dla brytyjskiego Chatham House. Stoi na czele niezależnego od władz w Mińsku Centrum Nowych Idei i jest absolwentem programu im. Kalinowskiego (pod patronatem rządu RP) dla represjonowanych białoruskich opozycjonistów. Jak jego praca trafiła na strony jednej z najbardziej wpływowych instytucji w Rosji? Zwłaszcza że w składzie prezydium (RSMD) jest m.in. rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow i wiceminister spraw zagranicznych Igor Morgułow, a w radzie nadzorczej szef dyplomacji Siergiej Ławrow.

– Osobiście zwróciłem się do RSMD z propozycją publikacji artykułu na temat moich najnowszych badań. Zgodzili się – mówi „Rzeczpospolitej" Astapienia. – To świadczy o tym, że za wschodnią granicą Białorusi również jest świadomość tego, że społeczeństwo białoruskie się zmienia i że warto, przynajmniej na poziomie ekspertów, wysłuchiwać różne głosy z Białorusi – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA