fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Pomoc UE dla Białorusi. Cypr stał się asem w talii Putina

Białoruska przywódczyni Swiatłana Cichanouska wychodzi po spotkaniu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem w hotelu w centrum Wilna
AFP
Przywódcy Unii mają przyjąć w czwartek polski plan pomocy dla Białorusi. W grze jest wiarygodność Wspólnoty.

Polska ofensywa dyplomatyczna będzie trwała do samego końca. W czwartek wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz leci do Berlina i Hagi. Będzie się także kontaktował z dyplomatami Francji. To trzy kluczowe kraje, których zgoda na polską ofertę powinna przełamać opór innych państw Unii. Hiszpania, Włochy i Portugalia obawiają się co prawda silnej reakcji Rosji, mają też wątpliwości co do zbyt daleko idących obietnic wobec Mińska. Ale to nie jest stanowczy opór, raczej rezerwa, którą łatwo zneutralizować.

– Ogłoszony przez Polskę i poparty przez kraje wyszehradzkie plan wsparcia rozwoju gospodarczego demokratycznej Białorusi stanowić będzie podstawę rozmowy szefów państw i rządów UE w Brukseli pod koniec tygodnia i wynik tej dyskusji, mamy nadzieję, znajdzie odzwierciedlenie w konkluzjach Rady Europejskiej. Zarówno premier Mateusz Morawiecki, jak i MSZ prowadzą aktywne działania dyplomatyczne, aby tak się stało. Równolegle prowadzimy rozmowy z USA, Kanadą i Wielką Brytanią na temat sposobów wsparcia protestujących. W zeszłym tygodniu w Polsce gościła grupa specjalistów od współpracy rozwojowej z kilku państw UE, którzy przyjechali koordynować wsparcie udzielane poszkodowanym przez reżim – mówi „Rz" Marcin Przydacz, główny autor projektu pomocy dla Białorusi.

Wpływy Rosji

Z naszych informacji wynika, że w projekcie konkluzji są już wpisane wszystkie elementy polskiego planu. Chodzi o otwarcie rynku Unii, docelowe zniesienie wiz, fundusz na rozwój infrastruktury i dywersyfikację importu energii – wszystko pod warunkiem przeprowadzenia wolnych wyborów.

To jednak tylko wersja wstępna, która może jeszcze być zmieniona. Przyjęcie dokumentu wymaga jednomyślnego poparcia wszystkich przywódców Unii. Największe zagrożenie stwarza Cypr – kraj, który nie tylko dzieli z Rosją prawosławną wiarę, ale także gdzie rosyjscy oligarchowie ulokowali znaczące inwestycje. Dlatego choć oficjalnie Nikozja stawia opór w sprawie białoruskiej, bo chce ją powiązać z powstrzymaniem imperialnej polityki Turcji, to jednak nie da się wykluczyć, że na tę postawę ma wpływ Moskwa. W minionym tygodniu szefowie dyplomacji UE nie zdołali z tego powodu uzgodnić bardzo skromnych przecież sankcji przeciwko 40 członkom reżimu Łukaszenki zaangażowanym przeciw demokratycznym manifestacjom. Ameryka i Wielka Brytania, nie mogąc doczekać się na unijne stanowisko, chcą w tej sytuacji na własną rękę wprowadzić restrykcje wobec Mińska.

– Stawką jest wiarygodność Unii. Jeśli blisko dwa miesiące po sfałszowanych wyborach na Białorusi nie jest ona w stanie uzgodnić nawet skromnych środków w obliczu represji tuż za swoimi granicami, to co warta jest unijna wspólna polityka zagraniczna – pyta w rozmowie z „Rzeczpospolitą" dyplomata Rady UE.

Wiarygodność NATO

Zmiana podejścia do Rosji dwóch głównych krajów Unii, Niemiec i Francji, powinna jednak w czwartek przełamać cypryjski opór. Jak ujawnił „Der Spiegel", w symbolicznym geście kanclerz Merkel odwiedziła w berlińskim szpitalu Charite opozycjonistę Aleksieja Nawalnego, który – jak wszystko na to wskazuje – został otruty na polecenie Kremla.

– Te propozycje idą całkowicie we właściwym kierunku – powiedział „Rz" ambasador RFN Arndt Freytag von Loringhoven w odpowiedzi na pytanie o polski plan pomocy dla Białorusi.

Solidarność z demokratycznym ruchem białoruskim wyraził także Emmanuel Macron.

Polska ofensywa dyplomatyczna sięga jednak dalej. Obejmuje także sojuszników z NATO, przede wszystkim USA i Wielką Brytanię. Wszystko z powodu bardzo silnego nacisku Rosji na rzecz budowy baz wojskowych przy granicy z Polską i Litwą. Jeśli do tego dojdzie, Moskwa będzie mogła zarówno od strony obwodu kaliningradzkiego, jak i Białorusi błyskawicznie opanować tzw. przesmyk suwalski, odcinając kraje bałtyckie od reszty Sojuszu.

– W tym przypadku chodzi o wiarygodność NATO – przyznają nasi rozmówcy.

Białoruś stała się w ten sposób terenem wyścigu Zachodu z Rosją. Moskwa stara się maksymalnie ograniczyć białoruską suwerenność, a Unia pokazać alternatywną drogę dla tego kraju.

Postawiony pod ścianą Łukaszenko, który bez poparcia Władimira Putina nie utrzymałby władzy pod naporem demokratycznych manifestacji, od wielu tygodni oddaje więc w ręce Rosjan kluczowe atrybuty niezależności swojego kraju. Rosyjscy dziennikarze zastąpili białoruskich w państwowej telewizji. Moskwa przejmuje kontrolę nad rafineriami, zakładami azotowymi i chemicznymi, elektrownią atomową w Ostrowcu. Wcześniej Kreml opanował białoruski system przesyłu gazu.

Ale w Warszawie zachowują optymizm, bo znajdująca się w kryzysie gospodarczym Rosja nie jest w stanie zaproponować atrakcyjnego programu pomocy dla Białorusi. Nawet kredyt 1,5 mld dol., jaki niedawno dał Łukaszence Putin, ma jedynie służyć do spłaty poprzednich zobowiązań Mińska wobec Moskwy. Oferta Unii dla Białorusi, jeśli zostanie przyjęta w czwartek, jest o wiele bardziej atrakcyjna.

Macron angażuje się w mediację na Białorusi

To był największy sukces dyplomatyczny, jaki do tej pory osiągnęła liderka białoruskiej opozycji. We wtorek w Wilnie Emmanuel Macron spotkał się ze Swiatłaną Cichanouską. W przyszłym tygodniu ma ona polecieć do Berlina. Do tej pory nie było pewne, czy spotka kanclerz Merkel. Teraz wydaje się to przesądzone. Wcześniej Cichanouska rozmawiała z premierami Polski i Litwy. Po spotkaniu Macron zapowiedział, że zaangażuje się w mediacje między Aleksandrem Łukaszenką a białoruskim ruchem demokratycznym. Mają być one prowadzone w ramach OBWE. Będą obejmować uwolnienie więźniów i przeprowadzenie wolnych wyborów. Zdaniem Cichanouskiej prezydent chce też włączyć w rozmowy Rosję. – Potrzebujemy poparcia silnych państw, jak Francja, aby to się powiodło – powiedziała opozycjonistka. Przyznała, że dostała zaproszenie do wystąpienia przed francuskim Zgromadzeniem Narodowym. Macron przyznał, że konieczne jest w dalszym ciągu utrzymywanie „dialogu strategicznego z Moskwą". Jednak 14 września prezydent rozmawiał już telefonicznie z Władimirem Putinem i apelował o odegranie przez Rosję „pozytywnej roli" na Białorusi. Nic takiego jednak od tego czasu się nie wydarzyło. —j.bie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA