CKW podała, że w głosowaniu wzięło udział 5818956 osób.
Na Łukaszenkę głos miało oddać 4661075 głosujących, na Cichanouską - 588622 (10,1 proc.), na Andreja Uładzimirawicza Dzmitryjeua - 70671 (1,21 prc.), na Hannę Kanapacką - 98489 (1,67 proc.) a na Siarhieja Uładzimirawicza Czeraczenia - 66613 (1,14 proc.). 4,59 proc. (267360 osób) - skreśliło wszystkich kandydatów.
Tut.by podaje też, że CKW nie otrzymała zapowiedzianej skargi wyborczej od sztabu Siarhieja Uładzimirawicza Czeraczenia. Kandydat sam nie chciał udać się do CKW ponieważ - jak mówił - "znamy już przypadki, kiedy kandydat na prezydenta trafia do CKW i nie wychodzi”.
Z kolei pełnomocnicy Czeraczenia nie zostali wpuszczeni do CKW. Skargę wyborczą kazano im ostatecznie nadać pocztą.
W niedzielę wieczorem w Mińsku, Grodnie i w innych miastach Białorusi (łącznie w ok. 30) doszło do protestów po tym jak ogłoszono wyniki badań exit poll po przeprowadzonych 9 sierpnia wyborach prezydenckich. Wyniki te wskazywały, że wybory prezydenckie z poparciem blisko 80 proc. wyborców wygrał ubiegający się o szóstą kadencję na stanowisku prezydenta Aleksandr Łukaszenko. Oficjalne wyniki wyborów podane przez białoruską CKW w poniedziałek rano dały Łukaszence jeszcze większą przewagę - według tych wyników uzyskał w wyborach 80,23 proc. głosów.
Cichanouska, nie uznała wyników wyborów i ogłosiła, że w rzeczywistości to ona jest zwyciężczynią, a wybory zostały sfałszowane. Następnie poinformowała o złożeniu protestu wyborczego.
W poniedziałek wieczorem w Mińsku znów doszło do starć, w których - co potwierdziło białoruskie MSW - zginął jeden z protestujących. W kolejnych dniach liczba ofiar protestów zwiększyła się do dwóch.
We wtorek szef MSZ Litwy podał informację, że Cichanouska znajduje się na Litwie. W opublikowanym następnie przez byłą kandydatkę na prezydenta oświadczeniu wideo stwierdziła ona, że choć sądziła, iż kampania wyborcza ją zahartowała, ale - jak się okazało - nadal pozostała słabą kobietą. - To, co się dzieje, nie warte jest ludzkiego życia. Dzieci są najważniejsze - podkreśliła.
We wtorek wieczorem w Mińsku doszło do kolejnych protestów. Rosyjska agencja TASS poinformowała o rozbiciu przez OMON demonstracji w Mińsku.
W środę MSW Białorusi poinformowało o użyciu przeciwko demonstrantom broni palnej.
Od środy pojawiają się informacje o strajkach w białoruskich przedsiębiorstwach. Z kolei w czwartek władze zaczęły wypuszczać z aresztów uczestników protestów.