Z tego artykułu się dowiesz:
- Na czym polega aktualne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w dialog z Białorusią?
- Jakie korzyści wynikają dla Białorusi z poprawy relacji z USA?
- Jakie sankcje poluzowały Stany Zjednoczone w trakcie rozmów z Aleksandrem Łukaszenką?
- Jakie interesy ekonomiczne Białorusi są obecnie przedmiotem negocjacji z USA?
- W jaki sposób obecna polityka USA wobec Białorusi może oddziaływać na wpływy geopolityczne Rosji?
- Jakie długoterminowe cele strategiczne leżą u podstaw amerykańskiego podejścia do Mińska?
„W zeszłym tygodniu mój wysłannik na Białoruś, John Coale, po negocjacjach z wysoko szanowanym prezydentem Aleksandrem Łukaszenką doprowadził do uwolnienia kolejnych 250 więźniów politycznych! Oznacza to, że łączna liczba więźniów łaskawie uwolnionych przez prezydenta Łukaszenkę od maja ubiegłego roku przekracza już 500. Chciałbym złożyć prezydentowi najserdeczniejsze PODZIĘKOWANIA (pisownia oryginalna – red.) za to działanie” – napisał w poniedziałek w swojej sieci społecznościowej Truth Social prezydent USA Donald Trump.
Dla białoruskiego dyktatora, który ostatnio wrócił z kilkudniowej podróży do Korei Północnej i od wielu lat nie przekraczał granic żadnego z państw Zachodu, to kolejna szansa na przynajmniej częściowe wyjście z izolacji międzynarodowej. Z poprzedniego zaproszenia Trumpa na inaugurację Rady Pokoju Łukaszenko nie skorzystał, tłumacząc to … zaplanowaną wcześniej wizytą w Mińsku przewodniczącej Senatu Zimbabwe Mabel Chinomony. Niezależni białoruscy eksperci wówczas uznali, że dyktator nie poleciał, obawiając się reakcji Putina. Biały Dom najwyraźniej też to zrozumiał i żadnemu z członków białoruskiej delegacji z szefem reżimowej dyplomacji na czele, który miał zastępować Łukaszenkę, nie wydano amerykańskich wiz. Tym razem, jak sugeruje rzeczniczka białoruskiego przywódcy Natalia Ejsmont, dyktator skorzysta z zaproszenia i zamierza osobiście udać się do USA na następne posiedzenie Rady Pokoju.
USA rozmawiają z Łukaszenką. Przełom po latach izolacji
– On [Łukaszenko – red.] wstaje i wznosi toast za prezydenta Trumpa. Ludzie z Departamentu Stanu dają mi znaki: »Musisz za niego wypić«. Wstaję i wygłaszam toast odwzajemniający. I wtedy zaczęły się te niekończące się toasty. A ja nie mogę się upić do nieprzytomności – relacjonował ostatnio w McCain Institute jedno ze swoich spotkań z Łukaszenką wysłannik Trumpa ds. Białorusi John Coale. W ciągu niespełna pół roku kilkakrotnie odwiedzał Mińsk i wyciągnął z białoruskich łagrów setki więźniów politycznych, w tym najważniejszych liderów opozycji demokratycznej, którzy w większości zostali wypchnięci za granicę (przeważnie na Litwę i do Polski).
– Nauczyłem się robić tak: obserwowałem oczy Łukaszenki, gdy rozglądał się po towarzystwie, i kiedy na mnie nie patrzył, po prostu wylewałem wódkę na podłogę. W efekcie wypiłem tylko dwie kolejki, co było więcej niż wystarczające – opowiadał.
Czytaj więcej
Patrząc na kłopoty irańskiego reżimu, kolejnego z rzędu sojusznika Mińska, Aleksander Łukaszenko próbuje doprowadzić do odwilży w relacjach nie tyl...
Przedstawienie jednak Łukaszenki jako naiwnego dyktatora, który „po pijanemu” uwalnia najważniejszych rywali z więzień, byłoby daleko idącym uproszczeniem. Dzięki amerykańskiemu prezydentowi Łukaszenko nie tylko wychodzi z trwającej od ponad pięciu lat izolacji międzynarodowej (odbyli już nawet rozmowę telefoniczną), ale też otrzymuje znacznie bardziej namacalne dywidendy. Stany Zjednoczone zniosły sankcje wobec trzech ważnych dla reżimu banków (Bielinvestbanku, Banku Rozwoju Białorusi oraz Belagroprombanku), napędzających białoruską gospodarkę producentów nawozów potasowych (Biełaruśkalij i Białoruska Firma Potasowa) oraz białoruskiej linii lotniczej Belavia, która odzyskała dostęp do serwisowania, napraw oraz importu części zamiennych Boeinga. Dyktator zaproponował też USA jedną z kopalni soli potasowej (w okolicy miejscowości Lubań) za 3 mld dol.
Białoruski politolog: Trump wkracza na teren Władimira Putina
Oczekiwania Łukaszenki wobec USA najwyraźniej nie ograniczają się do poluzowanych amerykańskich restrykcji. Cytowany przez litewskiego nadawcę LRT.lt John Coale namawiał ostatnio władze Litwy do dialogu politycznego z Białorusią Łukaszenki, ale też wnioskował o umożliwienie eksportu białoruskich nawozów potasowych (wciąż objętych sankcjami UE) m.in. do USA przez port w Kłajpedzie, do którego dostęp Łukaszenko stracił po inwazji Rosji na Ukrainę. Najwyraźniej po to też władze w Mińsku „w geście dobrej woli” uwolniły setki litewskich ciężarówek, przetrzymywanych od miesięcy na parkingu po białoruskiej stronie granicy. Przebywający na emigracji przeciwnicy reżimu przestrzegają Europę przed powrotem do dialogu z Łukaszenką, jeżeli Mińsk nie zdecyduje się na prodemokratyczne reformy. Nie brakuje jednak też innych głosów.
– Nie warto koncentrować się na tym, że jest to korzystne dla Łukaszenki. Byłoby to także plusem z punktu widzenia interesów narodowych Białorusi, ponieważ osłabiałoby zależność logistyczną od Rosji – komentuje niezależny politolog Aleksander Klaskouski.
Czytaj więcej
Przestępca seksualny Jeffrey Epstein otaczał się nie tylko młodymi Rosjankami. Pozostawił fortunę Białorusince, która towarzyszyła mu aż do śmierci...
Mieszkający w Warszawie znany białoruski analityk i wykładowca akademicki dr Paweł Usau wskazuje zaś, że Trump coraz bardziej wkracza na „teren Władimira Putina”.
– Trump, w odróżnieniu od Europejczyków, nie zamierza reformować Łukaszenki. Interesuje go tylko to, czy można się z nim dogadać. Dzisiaj Łukaszenko jest zbyt mocno uzależniony od Rosji, ale jeżeli poczuje, że władza Putina słabnie, to chętnie skorzysta z okna możliwości, które otwiera mu poprawa relacji z USA – mówi „Rzeczpospolitej” Usau. Przypomina, że podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa Stany Zjednoczone już próbowały resetować relacje z Białorusią Łukaszenki. Mińsk odwiedzali ówczesny doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton oraz Mike Pompeo. Łukaszenko wówczas nawet podpisywał z USA umowy dotyczące importu amerykańskiej ropy naftowej, która nawet zaczęła płynąć poprzez Naftoport w Gdańsku kilka miesięcy przed sfałszowanymi wyborami i wielkimi protestami na Białorusi.
Czytaj więcej
Łukaszenka wodzi amerykańską administrację za nos. Amerykanie nie są naiwni i doskonale to rozumieją. Ale nie mogą z nim postąpić tak, jak zrobili...
– Czy dzisiaj Amerykanie powracają do tamtej polityki? Tego nie wiemy, bo trudno odczytywać intencje Trumpa. Biały Dom, rozmawiając z Łukaszenką, wysyła jednak jednoznaczny sygnał – Stany Zjednoczone przymierzają się do gry na należącej do Rosji przestrzeni geopolitycznej – dodaje.