Samorządy chcą, by straż miejska mogła nakładać mandaty za brak maseczek w komunikacji miejskiej czy w sklepach, a w strefie czerwonej – także za jej brak na ulicy. Dziś nie jest to oczywiste. Przepisy są niejasne. A większość sądów uchyla mandaty.
Unia Metropolii Polskich zwróciła się więc w tej sprawie do ministra spraw wewnętrznych i administracji. Na razie odpowiedzi brak.
Czytaj także: Bez maski nie zrobimy zakupów, a i tak możemy słono zapłacić
Straszak musi być
Dziś nie ma jasnego przepisu, który dawałby straży miejskiej prawo do nakładania mandatów – uważają autorzy pytania.
– Rozporządzenie Rady Ministrów z 7 sierpnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii nakłada obowiązek zakrywania ust i nosa m.in. w autobusach oraz w sklepach. Nie wskazuje jednak precyzyjnie, czy za naruszenie tego przepisu strażnicy miejscy mogą nakładać mandaty karne – tłumaczy Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku oraz prezes zarządu Unii Metropolii Polskich. – Straże miejskie (gminne) codziennie spotykają się z łamaniem przepisów. Niestety, wątpliwa podstawa prawna znacząco zmniejsza efektywność ich działań – twierdzi prezydent Truskolaski.
Sprawę dodatkowo gmatwa art. 43 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Jako podmioty wyznaczone do ochrony zdrowia publicznego wskazuje on Policję, Straż Graniczną, Inspekcję Sanitarną etc. O straży miejskiej milczy.
Podobnie jest z tzw. specustawą z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19. Daje sanepidowi prawo nakładania kar administracyjnych za naruszenie zakazów epidemicznych. Słowem nie wspomina o straży.
Niektórzy powołują się na na art. 54 kodeksu wykroczeń.
– Przywołany przepis dotyczy naruszenia „przepisów porządkowych wydanych z mocy ustawy", a zakazy epidemiczne zostały wprowadzone rozporządzeniem i nie mają charakteru „przepisów porządkowych" – dodaje Truskolaski.
Samorządy stoją murem za Unią Metropolii Polskich.
– Zależy nam na jasno sprecyzowanych przepisach o uprawnieniach straży miejskiej – mówi Monika Głazik z Urzędu Miasta w Lublinie.
Wtóruje jej Dariusz Nowak z krakowskiego magistratu.
– W naszej ocenie jednostki samorządu terytorialnego nie mogą uprawnić straży do nakładania mandatów za nieprzestrzeganie przepisów o zakrywaniu ust i nosa czy zachowaniu bezpiecznego dystansu – uważa Dariusz Nowak.
Pouczenie to za mało
– Na chwilę obecną Straż Miejska Miasta Krakowa ogranicza się w swoich interwencjach do zwracania uwagi, apelowania, pouczania i nakłaniania mieszkańców do respektowania wszystkich wymogów sanitarnych w walce z pandemią – dodaje Dariusz Nowak.
Podobnie jest w Warszawie. Straż miejska kontroluje autobusy. Razem z pouczeniem można dostać też maseczkę.
Idą do sądu
W Lublinie czy Gdańsku jest jednak inaczej. Strażnicy nakładają mandaty, ale z mizernym skutkiem.
– Strażnicy miejscy (podobnie jak policjanci) mogą ukarać osobę za brak maseczki z art. 54 kodeksu wykroczeń. Mówi on, że kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 zł albo karze nagany. I tak się też dzieje – wyjaśnia Jędrzej Sieliwończyk z Urzędu Miasta w Gdańsku.
– O tym jednak, że przepis może być uznany za nieprecyzyjny, świadczy na przykład głośny wyrok Sądu Rejonowego w Kościanie. Tu sędzia odmówiła wszczęcia postępowania wobec mężczyzny, który odmówił przyjęcia mandatu za naruszenie zakazu przemieszczania i obowiązku zakrywania nosa i ust. Zdarzały się sytuacje, że strażnik chciał ukarać mandatem osobę, która nie miała maseczki, a ta odmówiła jego przyjęcia. Wówczas sprawa trafia do sądu. Takich sytuacji mieliśmy do tej pory pięć – tłumaczy Jędrzej Sieliwończyk.
– Stwierdziliśmy dwa przypadki odmowy przyjęcia mandatu. Zostały skierowane do sądu. Nie dotyczyły środków komunikacji ani sklepów, oba zdarzyły się w czasie obowiązywania przepisów o nakazie zakładania maseczek w przestrzeni publicznej – dodaje Robert Gogola.
Większość sądów orzeka na korzyść osób nienoszących maseczek. Są i wyjątki od tej zasady.
Sąd Rejonowy w Szczecinie utrzymał w mocy mandat nałożony przez strażnika na mieszkańca za to, że 21 kwietnia nie zakrył ust i nosa na ulicy. Mandat wyniósł 100 zł.