fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Polski sektor bankowy może popaść w straty

stock.adobe.com
Kolejne miesiące mogą przynieść zwiększenie liczby nierentownych banków, pogorszyć może się sytuacja szczególnie tych mniejszych kredytodawców. Czy ich klienci mają powody do obaw?

– W kolejnych kwartałach kontynuowany będzie spadkowy trend zyskowności banków. (...) Najtrudniejszy będzie 2021 r., kiedy możliwa jest nawet sytuacja, gdy sektor bankowy jako całość odnotuje stratę. To wariant pesymistyczny, ale wykluczyć go nie można – powiedział Adam Glapiński, prezes NBP.

Zadecydują rezerwy

Jego zdaniem w razie ewentualnych nawet sporych strat sektor jako całość ma wysokie nadwyżki kapitału, które mogą być wykorzystane na ich pokrycie i zachowane zostaną wymagane współczynniki wypłacalności, więc banki będą mogły dalej rozwijać akcję kredytową. NBP ocenia, że mimo istotnego obniżenia dynamiki akcji kredytowej nie obserwuje credit crunchu, czyli nadmiernego ograniczenia podaży kredytu.

Jednym z głównych powodów spadku rentowności banków są przeprowadzone wiosną obniżki stopy referencyjnej niemal do zera, co w skali całego roku spowoduje zmniejszenie wyniku odsetkowego sektora o ponad 7 mld zł (w 2019 r. rezultat ten wyniósł 49 mld zł) i obniżenie zysku netto o 6 mld zł. Jednak prezes banku centralnego twierdzi, że powodem ewentualnych strat będą postępujące odpisy na oczekiwane straty kredytowe.

Problemy z zyskownością już są widoczne. Z danych KNF wynika, że ROE (zwrot z kapitałów własnych) sektora na koniec sierpnia wyniósł niecałe 4,2 proc., czyli spadł rok do roku o 2,3 pkt proc. Prawdopodobnie jeszcze się obniży, gdyby branża wypracowała w tym roku 8,5 mld zł zysku netto (byłby to spadek o 40 proc. rok do roku), ROE wyniosłoby 3,8 proc., czyli znacznie poniżej średniego kosztu kapitału banków. Niższa zyskowność to jedno, ale bardziej niepokoić może fakt, że po ośmiu miesiącach tego roku już 20 banków (10 komercyjnych i 10 spółdzielczych) miało łącznie 1,1 mld zł straty netto. Podmiotów ze stratą przybywa (po czerwcu było ich 16, a po kwietniu 14), systematycznie rośnie też ich łączna strata. Pozostałe banki po ośmiu miesiącach tego roku wykazały łącznie zysk w wysokości 6,6 mld zł, zatem łączny zysk netto sektora wyniósł po sierpniu 5,6 mld zł, czyli był o 47 proc. niższy niż rok temu.

Które banki mają problemy? Czołowych osiem giełdowych (PKO BP, Pekao, Santander, mBank, ING BSK, BNP Paribas, Millennium i Handlowy) jest wciąż rentownych (ale frankowe rezerwy nałożyły się na wyzwania całego sektora i mocno obniżyły zyski głównie Millennium i mBanku). W gorszej sytuacji są Alior i Getin Noble, które po półroczu miały odpowiednio 513 i 357 mln zł straty netto, najpewniej nie wyszły na plus po sierpniu i to one głównie odpowiadają za ujemny wynik.

Z danych KNF wynika, że wszystkich 20 nierentownych banków miało łącznie ponad 11 proc. depozytów sektora (czyli ok. 154 mld zł). Można zatem wywnioskować, że nierentowne w tym okresie mogły być jeszcze: Idea Bank (jednostkowo miał po I półroczu 26 mln zł straty), Credit Agricole (2 mln zł straty po I kwartale, mógł nie wyjść na plus w kolejnych trudniejszych dla sektora miesiącach), Nest Bank (w 2019 r. miał 202 mln zł straty i prawdopodobnie ma ujemny wynik także w tym roku) oraz Pekao Bank Hipoteczny (1,5 mln zł straty po półroczu). Analitycy szacują, że po ośmiu miesiącach pod kreską mogły być jeszcze Plus Bank, SGB-Bank i BPS oraz mające tylko hipoteki walutowe Raiffeisen i BPH.

– Dla sektora bankowego w Polsce obecna sytuacja jest coraz trudniejsza. Wprawdzie jest wysoko skapitalizowany i zaawansowany technologicznie, ale nierentowny. Wzrosło też ryzyko systemowe wynikające z faktu, że 20 banków odnotowało stratę – ocenił Sławomir Sikora, prezes Citi Handlowego. Dodał, że do tej pory nie został zrealizowany postulat branży dotyczący uwolnienia od podatku nowych kredytów dla firm, co stymulowałoby finansowanie.

– Niepokojący jest fakt, że finansowanie (dzięki obligacjom skarbowym wyłączonym z podatku bankowego – red.) rośnie szybciej niż finansowanie firm. W dłuższym okresie może to mieć negatywny efekt, dlatego potrzebna jest korekta tego zjawiska, co musi oznaczać inny sposób regulowania sektora – dodał Sikora.

Podatek pożera zyski

– Sektor bankowy może i by nie odnotował w przyszłym roku straty, gdyby państwo nie zabierało mu tych resztek zysku w postaci podatku bankowego. Nie sądzę, aby przed podatkiem bankowym sektor miał stratę, już teraz część banków płaci wyższy podatek bankowy, niż zostaje mu zysku netto – mówi Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM. Podatek od aktywów w skali sektora sięga 4 mld zł i niezależny jest od wysokości zysku (do tego dochodzi ponad 5 mld zł podatku CIT).

– Nawet jednak i bez tego wydaje się mało prawdopodobne, aby cały sektor miał w przyszłym roku stratę, chyba że prezes NBP wie więcej niż rynki i spodziewa się albo armagedonu w sektorze spółdzielczym czy SKOK, albo silniejszego niż oficjalne stanowisko rządowe spadku PKB w Polsce, bo przyszły rok ma być ponoć lepszy niż 2020 – dodaje Materna. Jego zdaniem wpływ problemów sektora na gospodarkę będzie na razie niewielki w porównaniu z wpływem, jaki wywiera sama pandemia i związane z nią nowe ograniczenia gospodarcze. – Popyt na kredyt i tak spada, a tam gdzie rośnie w sektorze przedsiębiorstw, to banki i tak specjalnie nie palą się do udzielania pożyczek firmom ze względu na ich trudniejszą sytuację. Na kredyty hipoteczne czy gotówkowe środki w bankach się znajdą – dodaje analityk.

Banki mogą przykręcić kurek z kredytami

W obliczu wzrostu ryzyka kredytowego z powodu pandemii i gwałtownego spadku stóp skłonność banków do pożyczania zmalała. Branża podniosła warunki konieczne do uzyskania kredytów, m.in. mieszkaniowych (wyższe marże i wymagany wkład własny, niższy akceptowany wskaźnik kosztów obsługi długu do przychodów, wyłączenie finansowania pracowników branż najbardziej dotkniętych pandemią i bez etatu) i konsumpcyjnych (skrócenie maksymalnego okresu i kwoty pożyczki). Firmy muszą spełnić zaostrzone wymogi, szczególnie z branż tracących na pandemii. Z drugiej strony w kryzys weszły ze sporym buforem płynności (zwiększyły go rządowe tarcze) i nie wykazują wielkiego popytu na kredyty. Problemy z rentownością i kapitałami banków skłonią je do przykręcania kurka z kredytami i podnoszenia marż.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA